sobota, 30 stycznia 2010

Amatorzy

W Poprzednim wpisie Pan Misza neutralizuje słowa bpa Pieronka, cytując Błońskiego, który wzywa Polaków do stawienia czoła oskarżeniu o odegranie niechlubnej roli biernych obserwatorów, czy nawet pomagierów w mordzie. Trudna to postawa ale oczywiście słuszna. Błoński dodaje jednak: W Polsce antysemityzm stał się – zwłaszcza w XX wieku – szczególnie dokuczliwy i jadowity… Czy doprowadził do wzięcia udziału w ludobójstwie? Nie. Kiedy czyta się to, co o Żydach wypisywano przed wojną, kiedy się odkrywa, ile było w polskim społeczeństwie nienawiści – można się nieraz zdziwić, że za słowami nie poszły czyny. Ale nie poszły (albo szły rzadko). Obawiam się, że Błoński jest dla nas, Polaków, zbyt wyrozumiały - "czyny" nie tak rzadko szły za słowami.

Zwykliśmy myśleć, że rabunki i mordy dokonywane na Żydach przez Polaków były domeną szmalcowników - ludzi marginesu społecznego, a przecież odrobina szumowiny w każdym narodzie się znajdzie... Obraz, który szkicuje dr Zygmunt Klukowski, w czasie wojny ordynator szpitala w Szczebrzeszynie, w wydanych trzy lata temu w oryginalnej wersji wspomnieniach "Zamojszczyzna 1918 - 1943" niweczy próby takiego wygodnego myślenia. Czytając jego wspomnienia dowiadujemy się, że w Szczebrzeszynie i okolicznych wsiach „tylko” połowę z kilku tysięcy Żydów zabili na miejscu lub wywieźli do Bełżca Niemcy - resztę krwawej roboty wykonali Polacy. Nie było to chwilowe zaślepienie. Wyłapywanie ukrywających sie Żydów trwało tygodniami. W mordach i rabunkach mienia żydowskich rodzin licznie uczestniczyli "amatorzy" - szacowni obywatele miejscy, gospodarze, dzieci…

26 listopada 1942 roku Klukowski zapisał: Chłopi w obawie przed represjami wyłapują Żydów po wsiach i przywożą do miasta albo nieraz wprost na miejscu zabijają. W ogóle w stosunku do Żydów zapanowało jakieś dziwne zezwierzęcenie. Jakaś psychoza ogarnęła ludzi, którzy za przykładem Niemców często nie widzą w Żydzie człowieka, lecz uważają go za jakieś szkodliwe zwierzę, które należy tępić wszelkimi sposobami, podobnie jak wściekłe psy, szczury

Gorąco polecam lekturę wspomnień Klukowskiego, zwłaszcza zapisków z 1942 roku. Chociaż Klukowski nie pławi się w krwawych opisach, to czyta się ten tekst ze ściśniętym gardłem. Przeraża nie to, że możliwe było dokonanie przez Polaków potwornej zbrodni na Żydach bez bezpośredniego przymusu ze strony Niemców. To znamy już z Jedwabnego i kilkunastu innych miejscowości. Przeraża to, jak bardzo okazaliśmy się w czasie wojny „praktycznym” narodem, który walcząc o „swoje” zapomniał o godności Innych.

Cyryl Skibiński

1 komentarz:

Staś pisze...

Niestety mordy na Żydach, jak doskonale wiecie, nie odbywały się tylko w czasie wojny. Wielokrotnie czytałęm jak po wojnie Żydzi wracając do swoich domów, byli tam mordowani, za nim jeszcze zdąrzyli przekroczyć próg.

Nie mogę uwierzyć że Pieronek powiedział coś tak obrzydliwego, widać na starość padło mu kompletnie na mózg.