Najwyraźniej brakuje w Warszawie parterowych lokali o dużych przeszklonych witrynach. Niewiele też samodzielnych budynków, które adaptowano by na galerie sztuki czy siedziby fundacji. Podstawowym problemem są oczywiście wysokie opłaty za utrzymanie lokalu w centrum, a nie realny ich brak. Dlatego też miejsca sztuki i kultury kwaterują się w mieszkaniach. Niewidoczne z ulicy, automatycznie stają się mniej dostępne dla nieśmiałych. Mało kto o nich słyszał, a wpaść na nie przypadkiem jest trudno – trzeba wiedzieć, w którym podwórku i na którym piętrze szukać.
poniedziałek, 27 czerwca 2011
„Sprawa smaku”
Na poziom politycznej debaty w Polsce narzekają wszyscy – od prawa do lewa, od góry do dołu. Opozycja i rządzący mówią o „politycznej pedofilii”, zarzucają głupotę, którą „widać z twarzy”, odsyłają się nawzajem do psychiatrów i zarzucają morderstwa. A to tylko wybrane spośród wzajemnych uprzejmości.
Ciężko jednak podejrzewać, że w tym szaleństwie nie ma metody, a na koncentracji na inwektywach nie korzystają wszystkie strony sporu. By nie rozwijać tego dość klarownego wątku zbyt długo, ograniczyć się można do prostej konstatacji: redukując swoją aktywność do straszenia opozycją, rząd nic nie musi robić; opozycja zaś na swojej konwencji, nomen omen, programowej, spokojnie i bez zażenowania mówi prawie wyłącznie o rządzie.
Ciężko jednak podejrzewać, że w tym szaleństwie nie ma metody, a na koncentracji na inwektywach nie korzystają wszystkie strony sporu. By nie rozwijać tego dość klarownego wątku zbyt długo, ograniczyć się można do prostej konstatacji: redukując swoją aktywność do straszenia opozycją, rząd nic nie musi robić; opozycja zaś na swojej konwencji, nomen omen, programowej, spokojnie i bez zażenowania mówi prawie wyłącznie o rządzie.
Etykiety:
demokracja,
Ignacy Dudkiewicz,
opozycja,
polityka,
rząd
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Erna Rosenstein „Mogę powtarzać tylko nieświadome”. Wystawa w Instytucie Awangardy
W jesiennym numerze „Kontaktu” (nr 15, „Ład-Nie-Ład”) drukowaliśmy reportaż o sąsiadkach Edwarda Krasińskiego, artysty zajmującego niegdyś pracownie na jedenastym piętrze bloku w Al. Solidarności. Jednym z gości studio, w czasie kiedy było ono centrum życia towarzyskiego i artystycznego, była Erna Rosenstein (1913-2005): socjalistka, malarka, poetka. W szklanym pawilonie na dachu można teraz oglądać wystawę jej prac.

Etykiety:
Erna Rosenstein,
Katarzyna Kucharska,
sztuka
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Edukacji wiek przespany
Wreszcie. Upragniony koniec roku szkolnego. Uczniowie i nauczyciele w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku porozjeżdżają się na wakacje. Z poczytnych czasopism i ław sejmowych na kilka miesięcy znikną tematy edukacyjne. A nie powinny.
Dyskusją o jakości polskiej edukacji zawładnęły tematy zastępcze. Kontrowersyjny pomysł dawania komputera każdemu pierwszoklasiście, krytyka programu opartego na przygotowania do egzaminów, sprawdzających na każdym etapie wiedzę uczniów czy dyskusja sprzed kilku lat o liście lektur i obowiązku noszenia przez uczniów mundurków w szkołach, odsuwają nas tylko od prawdziwych problemów polskiej edukacji. Jej kryzys jest znacznie głębszy i dotyka wszystkich jej sfer.
Dyskusją o jakości polskiej edukacji zawładnęły tematy zastępcze. Kontrowersyjny pomysł dawania komputera każdemu pierwszoklasiście, krytyka programu opartego na przygotowania do egzaminów, sprawdzających na każdym etapie wiedzę uczniów czy dyskusja sprzed kilku lat o liście lektur i obowiązku noszenia przez uczniów mundurków w szkołach, odsuwają nas tylko od prawdziwych problemów polskiej edukacji. Jej kryzys jest znacznie głębszy i dotyka wszystkich jej sfer.
Etykiety:
edukacja,
Maciek Onyszkiewicz,
szkoła
niedziela, 12 czerwca 2011
Jak Indus w Europie
Przesuwający się po podłodze, ze schorowanymi nogami żebracy, żeby zwrócić uwagę na swoją niedolę dotykali siedzących w wagonach swoimi chorymi członkami, a przechodzący transwestyci z ostrym makijażem na twarzy podstawiali proszące dłonie pod nos i zalotnie zaczepiali dotykając głowy i ramion siedzących. Ci ostatni, na ogół chodzący grupami, choć w pociągu byli najbardziej natarczywi i tak w swoim uparciu przegrywali z dziećmi na dworcu. Te potrafiły za jedną osobą w milczeniu chodzić nawet po kilkanaście minut.
Etykiety:
Azja,
Indie,
Mateusz Luft,
poza Europą,
sprawiedliwość,
wyzysk
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Kapitalizm, wersja JPII - beta
Kilka dni temu premier znów wywołał do tablicy dyżurnego katolika PO, Jarosława Gowina, mówiąc dziennikarzom, że jedną z pierwszych rzeczy, którą chciałby zająć się w przyszłej kadencji jest przygotowanie ustawy dotyczącej związków partnerskich (czy w tym homoseksualnych? – tak rozumie przekaz przynajmniej lewe skrzydło Platformy). Na łamach piątkowej GW Gowin zarzeka się, że w zgodzie ze swoim sumieniem „ręki do tego nie przyłoży” - tzn. nie podniesie jej w odpowiednim momencie głosowania nad ustawą legalizującą związki partnerskie.
Należy pochwalić konsekwencję posła Gowina i determinację w postępowaniu w zgodzie z własnym sumieniem. Z drugiej jednak strony straszno, że donośny głos zarówno duchownych jak i świeckich katolików słychać wyłącznie, gdy roztrząsanych jest kilka drażliwych i nośnych medialnie kwestii: praktycznego wymiaru aborcji, prawnej regulacji zabiegów in vitro i „promocji homoseksualizmu”. W efekcie można mieć wrażenie, że od soboru w Nicei (325 r.) katoliccy myśliciele i hierarchowie skupiają się wyłącznie na tych trzech zagadnieniach, a dorobek społecznej nauki Kościoła, w tym encyklikę Jana Pawła II traktującą o godności człowieka pracy, powinniśmy uznać za niebyły.
Należy pochwalić konsekwencję posła Gowina i determinację w postępowaniu w zgodzie z własnym sumieniem. Z drugiej jednak strony straszno, że donośny głos zarówno duchownych jak i świeckich katolików słychać wyłącznie, gdy roztrząsanych jest kilka drażliwych i nośnych medialnie kwestii: praktycznego wymiaru aborcji, prawnej regulacji zabiegów in vitro i „promocji homoseksualizmu”. W efekcie można mieć wrażenie, że od soboru w Nicei (325 r.) katoliccy myśliciele i hierarchowie skupiają się wyłącznie na tych trzech zagadnieniach, a dorobek społecznej nauki Kościoła, w tym encyklikę Jana Pawła II traktującą o godności człowieka pracy, powinniśmy uznać za niebyły.
Polskie drogi
Ostatnimi czasy mam szczęście więcej podróżować po Polsce samochodem. Niewielka liczba autostrad czy dróg ekspresowych wprawdzie wydłuża czas jazdy, lecz umożliwia także specyficzny rodzaj zwiedzania. Na większość miejsc, przez które przejeżdżam, prawdopodobnie nie natknąłbym się nigdy, gdybym przemierzał nas kraj z przewodnikiem w ręku. Przejeżdżając przez małe miejscowości lub przedmieścia większych metropolii, można natknąć się na różnego rodzaju przydrożne atrakcje, które skutecznie przerywają monotonię podróży. Na Polskich drogach nie sposób nudzić się za kółkiem.
Warto jednak mieć pod ręką mapę, aby nie poczuć się zagubionym, gdy między Nową Wsią a Ostrorogiem natrafimy nagle na... Warszawę.
Tomek Kaczor
Warto jednak mieć pod ręką mapę, aby nie poczuć się zagubionym, gdy między Nową Wsią a Ostrorogiem natrafimy nagle na... Warszawę.
Tomek Kaczor
Etykiety:
fotoreportaż,
Tomek Kaczor
czwartek, 2 czerwca 2011
Przywrócić dzieciństwo Małemu Powstańcowi
Prezentujemy zdjęcie z instalacji, która pojawiła się pod pomnikiem Małego Powstańca 1 czerwca 2011 oraz opis akcji przygotowany przez organizatorów. Więcej informacji pod adresem malypowstaniec.blogspot.com.
Liczby są bezwzględne: szacuje się, że ponad trzysta tysięcy dzieci na całym świecie nosi żołnierskie mundury. Zamiast, jak dzieciom przystało, uczyć się i bawić, walczą one i giną na frontach niemal wszystkich wojen naszych czasów. Jeżeli żyjącemu w XXI wieku warszawiakowi problem ten wydaje się nierzeczywisty, niech przypomni sobie, że podobny los spotkał małych mieszkańców naszego miasta niecałe siedemdziesiąt lat temu. Los ten upamiętnia stojący na Starym Mieście pomnik Małego Powstańca, jeden z najsmutniejszych warszawskich monumentów.
Liczby są bezwzględne: szacuje się, że ponad trzysta tysięcy dzieci na całym świecie nosi żołnierskie mundury. Zamiast, jak dzieciom przystało, uczyć się i bawić, walczą one i giną na frontach niemal wszystkich wojen naszych czasów. Jeżeli żyjącemu w XXI wieku warszawiakowi problem ten wydaje się nierzeczywisty, niech przypomni sobie, że podobny los spotkał małych mieszkańców naszego miasta niecałe siedemdziesiąt lat temu. Los ten upamiętnia stojący na Starym Mieście pomnik Małego Powstańca, jeden z najsmutniejszych warszawskich monumentów.
Etykiety:
Mały Powstaniec,
news,
powstanie warszawskie
Subskrybuj:
Posty (Atom)
