Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Gowin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Gowin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 listopada 2011

Niecierpliwość

Misza Tomaszewski

Będąc jeszcze, jak Pan Bóg przykazał, redaktorem naczelnym „Znaku”, nie zaś ministrem sprawiedliwości, w swojej pamiętnej książce Kościół w czasach wolności napisał Jarosław Gowin:

Przypuszczać można, że omawiana tu formacja [„katolicy protestu”] nie odegra poważniejszej roli w kształtowaniu przyszłego oblicza polskiego katolicyzmu. Poddani gwałtownej, nierzadko niesprawiedliwej krytyce ze strony środowisk nastawionych tradycyjnie czy integrystycznych, „katoliccy dysydenci” odsuwać się będą na obrzeża Kościoła bądź wręcz porzucać jego mury, zbliżając się do jakiejś formy „chrześcijaństwa bezwyznaniowego”. Taka będzie, dramatycznie wysoka, cena płacona za niecierpliwość.

Przy całej mojej niechęci do kolejnych prób katalogowania polskich katolików, myślę, że warto mieć te słowa w pamięci.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Kapitalizm, wersja JPII - beta

Kilka dni temu premier znów wywołał do tablicy dyżurnego katolika PO, Jarosława Gowina, mówiąc dziennikarzom, że jedną z pierwszych rzeczy, którą chciałby zająć się w przyszłej kadencji jest przygotowanie ustawy dotyczącej związków partnerskich (czy w tym homoseksualnych? – tak rozumie przekaz przynajmniej lewe skrzydło Platformy). Na łamach piątkowej GW Gowin zarzeka się, że w zgodzie ze swoim sumieniem „ręki do tego nie przyłoży” - tzn. nie podniesie jej w odpowiednim momencie głosowania nad ustawą legalizującą związki partnerskie.

Należy pochwalić konsekwencję posła Gowina i determinację w postępowaniu w zgodzie z własnym sumieniem. Z drugiej jednak strony straszno, że donośny głos zarówno duchownych jak i świeckich katolików słychać wyłącznie, gdy roztrząsanych jest kilka drażliwych i nośnych medialnie kwestii: praktycznego wymiaru aborcji, prawnej regulacji zabiegów in vitro i „promocji homoseksualizmu”. W efekcie można mieć wrażenie, że od soboru w Nicei (325 r.) katoliccy myśliciele i hierarchowie skupiają się wyłącznie na tych trzech zagadnieniach, a dorobek społecznej nauki Kościoła, w tym encyklikę Jana Pawła II traktującą o godności człowieka pracy, powinniśmy uznać za niebyły.

poniedziałek, 25 października 2010

Na drodze do Kościoła Świętego

W ostatnich dniach spotkałem się ze stosunkowo niewielką ilością krytyki, jak na to, że w audycji radiowej wezwałem do nowego „prześladowania Kościoła”. Spróbujmy więc raz jeszcze.

Że polski Kościół nie jest prześladowany – to wydaje mi się oczywiste. Chrześcijan nie rzuca się lwom na pożarcie, nie zamyka się ich w więzieniach, nie skazuje na banicję. „Ale przecież – powie ktoś – prześladowanie niejedno ma imię”. To prawda. Atmosfera zorganizowanej, wymierzonej w ludzi wierzących nienawiści również byłaby formą prześladowania. Ale z tym także nie mamy do czynienia, a to dlatego, że środowisk programowo antyklerykalnych wciąż jest w Polsce niewiele. Hasła Janusza Palikota trafiają pewnie do sporej grupy ludzi, nawet jeśli fakt ten nie znajduje odzwierciedlenia w sondażach. Ludzie ci nie są jednak zazwyczaj wrogami Kościoła, a jedynie wrogami polskiego modelu obecności Kościoła w życiu publicznym. Publicystom, którzy wszędzie węszą ataki na Kościół, wypada przypomnieć wysuwany przez nich samych, choć w innym kontekście, „argument 95 procent”.