wtorek, 10 stycznia 2012

Słoń a zmiana polska




Mateusz Luft

Już za pół roku kurz opadnie na pustych stadionach a autostrady będą na nowo, tym razem bez pośpiechu spokojnie, remontowane. Skąd przyjdzie nowy cel modernizacyjny? Szanse rozwoju są przede wszystkim w naszych głowach i przyzwyczajeniach, a nie w autostradach, które tylko ułatwiają handel wytwarzanymi w Polsce dzięki cudzym pomysłom półproduktami.

Szalony Impet Modernizacyjny ma przyjść nie skądinąd, tylko z biurokracji. A to dzięki cyfryzacji, którą chce nam zafundować Minister Michał Boni. Dzięki proponowanym zmianom już w niedalekiej przyszłości każdy dokument administracyjny będzie miał swój elektroniczny odpowiednik. A w przyszłości być może w ogóle zniknął papierowe kopie. Każdy ruch administracyjny będzie zapisany co do minuty. Podpisany elektronicznie. Znaczące zmiany czeka procedura obiegu dokumentów. Dziś zdarza się, że papier przechodzi z samego dołu drabiny urzędowej do szczebla dyrektora. Zatwierdzony do przekazania, jest wysyłany do władz innego pionu i dopiero tam przekazywany w dół drabiny urzędniczej. W ten sposób papier przechodzi nawet przez kilkanaście biurek. A my – obywatele, nie mamy co się dziwić, że tryb podejmowania decyzji trwa tak długo.

E-administracja będzie jak wielki USOS (Uniwersytecki System Obsługi Studiów). Światłe i postępowe środowiska akademickie w całej Polsce same na sobie przetestowały co to znaczy przekazanie dotychczasowej papierowej administracji ocenami i przedmiotami programowi elektronicznemu. W pierwszych miesiącach działania systemu, zanim obsługa sekretariatu, wykładowcy i studenci nauczyli się obsługiwać system, wymyślili wiele sposobów na omijanie rygorystycznych zasad i procedur. Administracja na długi czas utonęła w schizofrenicznym chaosie prawdy papieru i prawdy systemu. Mimo upływu kilku lat od wprowadzenia USOS-a, w niektórych zakamarkach Uniwersytetu Warszawskiego dokumenty są nadal ręcznie przepisywane z pominięciem procedur, co tylko zwiększa ilość pracy.

Działanie USOS-a jest przykładem bardzo silnego powiązania technologii z tym, jak ludzie działają na co dzień. Sprawność systemu nie zależy tylko i wyłącznie od tego, jak będzie zaprogramowany, ale przede wszystkim, jak ludzie będą wykorzystywać nowe narzędzie na co dzień. Tak też cyfryzacja administracji państwowej może mieć skutki zbawienne, ale i opłakane. Doświadczenia Uniwersytetu Warszawskiego pokazują, że nie wystarczy napisać programu, kupić sprzęt i podłączyć internet. W wielu miejscach Polski z tym ostatnim nadal bywają problemy. Sukcesu nie przyniesie nam nawet odpowiednie przeszkolenie wszystkich urzędników, zaczynając od tych siedzących w okienku, po tych, zajmujących skórzane fotele. Nowa administracja oznacza zmianę drobnych zwyczajów wielu ludzi. Konsekwencji cyfryzacji nie jesteśmy w stanie z wyprzedzeniem przewidzieć, ani „zaprogramować”. Minister Boni wydaje się być gotowy na tego typu przeciwności. Ale czy Polska jest na to gotowa?

Jestem w stanie uwierzyć, że zdyscyplinowana administracja rządowa stosunkowo najszybciej nauczy się korzystać z nowej technologii, ale nie otoczenie tej instytucji. Na grudniowym spotkaniu z Ministrem w Krytyce Politycznej jeden z gości przywołał sytuację z zakładu fotograficznego, gdzie za pomocą cyfrowego aparatu zostało zrobione mu zdjęcie dowodowe. Zdjęcie wręczono mu na papierze i w tej formie dostarczył je w do urzędu, gdzie zostało ono zeskanowane, czyli na nowo zcyfryzowane. A przecież mogłoby przejść dużo krótszą – elektroniczną drogą.

Polacy umieją systematycznie i spektakularnie manifestować siłę swojego społecznego weta wobec zmieniających się technologii, co pokazali np. rozwijając kulturę ostrzegania się przed kontrolami prędkości na drogach. Czy takie samo weto postawią wobec nowej biurokracji i szansy rozwoju tego nie wiemy.

Przemiany technologiczne wyznaczają również nowe obszary w których musimy sobie zaufać. Dziś urząd wymaga osobistego dostarczenia zdjęcia przez petenta. Aprzecież przy odrobinie zaufania fotograf sam mógłby potwierdzać jego autentyczność przesyłając je drogą elektroniczną. Tysiące ludzi handluje w internecie nagradzając się pozytywami. Gdyby większość z nas ufała obcym, a państwo nie byłoby uznawane za wroga, lub system który należy oszukać mielibyśmy nie tylko lepsze samopoczucie, ale i więcej pomysłów i pieniędzy.

Polacy działają zbyt indywidualnie i niechętnie współpracują w trosce o budowanie czegoś wspólnie. Prof. Janusz Czapiński podczas dyskusji w ramach "Forum Debaty Publicznej" zwrócił uwagę, że dotychczasowe możliwości rozwoju Polski, wynikające z taniej i dobrze wykwalifikowanej siły roboczej i niskich płac kończą się. Czynnik kapitału ludzkiego, czyli to, co ludzie wiedzą i umieją, wpływa pozytywnie na rozwój przemysłu w krajach mało rozwiniętych. Natomiast nasz skok w grono krajów wysokorozwiniętych wymaga przejścia do gospodarki wiedzy. A ta bazuje przede wszystkim na kapitale społecznym - czyli stopniu, w jakim ludzie ufają innym i współpracują ze sobą. Parafrazując klasyka, stoimy na skraju przepaści, a nie rozwijając kapitału społecznego zrobimy wielki krok naprzód.

Według Czapińskiego wiedzę i innowacje wytwarzają zespoły ludzi, a nie pojedyncze jednostki. Bazując jedynie na cechach indywidualnych, na zawsze zostaniemy przetwórcami tego, co wcześniej wymyślili inni (na Zachodzie). Czapiński pokłada nadzieję w edukacji, która już na etapie szkolnym mogłaby uczyć współpracy w wykonywaniu zadań. Szansą na rozwój miałyby być miasta, gdzie duży kapitał społeczny najczęściej połączony jest z kapitałem ludzkim.

I znowu okazuje się, że najważniejszą lekcję z rozwoju gospodarczego musi odrobić nie rząd budujący autostrady i stadiony, ale sami obywatele. Szybkość „pędu cyfryzacji” zależy od tego, jak sprawnie użytkownicy nowej technologii dostosują się do innych sposobów postępowania (np. elektronicznych zdjęć). A rozwój technologiczny zależy od kredytu zaufania jakim my sami obdarzamy naszego sąsiada. Kredytu, który w przyszłości może dać czysty zysk - również ten finansowy.

Całość debaty wraz z wystąpieniem Prof. Janusza Czapińskiego można zobaczyć na stronie Prezydenta RP (prezydent.pl) w zakładce Forum Debaty Publicznej.
„Szalony Impet Cyfryzacji” - Spotkanie w Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat z 19 grudnia 2011;nagrania można posłuchać pod adresem: http://www.mixcloud.com/krytykapolityczna/micha-boni-cyfrowy-impet-modernizacji-19122011/

Brak komentarzy: