wtorek, 3 stycznia 2012

„Kontakt” o Kościele i lewicy w „Znaku”

Misza Tomaszewski

W najnowszym numerze miesięcznika „Znak”, zatytułowanym: Kościół, lewica, monolog, znalazł się tekst redaktorów „Kontaktu”: Ignacego Dudkiewicza i Miszy Tomaszewskiego. Temat niezwykle wdzięczny: przyszłość relacji polskich środowisk katolickich i lewicowych. Zachęcamy do zapoznania się z całym najnowszym numerem „Znaku”, jako zajawkę proponując fragment naszego artykułu:

Przyjmujący nauczanie o grzechu pierworodnym chrześcijanin nie może podpisać się pod przesadnie optymistyczną wizją natury ludzkiej, podobnie jak – wypatrując powtórnego przyjścia Chrystusa – nie może on uwierzyć w urzeczywistnienie Królestwa Bożego już tutaj, na Ziemi. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie temu, by wespół z ludźmi lewicy zaangażował się w klarowanie i wdrażanie konkretnych rozwiązań, które uczyniłyby nasze doczesne życie choć trochę bardziej znośnym.

By do tego doszło, człowiek wierzący musi jednak ominąć niebezpieczeństwo pogodzenia się z cierpieniem, którego codzienność serwuje nam pod dostatkiem. Niebezpieczeństwo to wymownie opisują Dzieje Apostolskie: „Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: »Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?«” (Dz 1,10-11). Oto życie jest tutaj, świat czeka. Czekają ludzie wykluczeni, których trzeba nakarmić, gdy łakną, napoić, gdy pragną, odziać, gdy nie mają czego na siebie włożyć, odwiedzić, gdy chorują lub siedzą w więzieniu. To z tego wymiaru naszej wiary, wymagającego ugruntowania w naszej relacji z Bogiem, będziemy kiedyś rozliczani: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

Na człowieka lewicy czyha niebezpieczeństwo zgoła odmienne, polegające na upatrywaniu źródła wszelkiego zła w niesprawiedliwych instytucjach politycznych i stosunkach społecznych. Planując ich przebudowę, nie powinien on zapominać o tym, że liberalno-demokratyczne procedury potrzebują osadzenia na fundamencie moralnym, którego nie da się zagwarantować w sposób strukturalny. „Niezależnie od tego, z jakim ustrojem mamy do czynienia, tradycyjnym, mieszczańskim czy socjalistycznym – pisał Raymond Aron – nigdy nie są zapewnione ani wolność umysłu, ani solidarność ludzka. Jedyna lewica, jaka zawsze pozostaje wierna samej sobie, to ta, która powołuje się nie na wolność czy na równość, ale na braterstwo, to jest na miłość”.

Brak komentarzy: