niedziela, 24 kwietnia 2011
Życzenia nieuziemione
W dniu Zmartwychwstania Pańskiego wszystkim naszym czytelnikom życzymy iskry nadziei. Niech udzieli nam jej Ten, który prześwieca przez nasze codzienne niewierności i troski. Tak często wydają nam się one całym naszym życiem, lecz nie dajmy im się uziemić!
wtorek, 19 kwietnia 2011
„Plac Apokalipsa” w Teatrze Dramatycznym
Zaprzyjaźniony teatr po raz kolejny zaprasza czytelników "Kontaktu" na spektakl "Plac Apokalipsa". Ci, którzy między Świętami a majówką zostają w Warszawie, mogą skorzystać z tanich biletów.
Na hasło: MŁODA SCENA W DRAMATYCZNYM bilety za jedyne 18zł!
Polecamy i zapraszamy!
Etykiety:
news
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Debata „Kontaktu”! Wtorek, godzina 19, KIK

Dyrektor Domu Pomocy Społecznej im. Matysiaków (DPS): "W Polsce DPS wyraźnie kojarzy się ludziom z "domem starców" lub "umieralnią", a oddanie rodzica pod opiekę takiej placówki jest uznane za "ubezwłasnowolnienie". To jest temat tabu, który porusza się tylko wtedy, gdy na jaw wychodzi jakaś skandaliczna afera w którymś z domów! Tymczasem istnienie tego rodzaju placówek jest nieuniknione".
Czy polskie DPSy to rzeczywiście umieralnie? Czy zamieszkanie rodzica w takiej placówce to jednoznaczne skazanie go na samotność? Jak i kiedy powinniśmy ze sobą rozmawiać na temat czekającej nas (wszystkich) starości i wiążących się z nią,
nieuniknionych kłopotach?
Zapraszamy na debatę Kontaktu już jutro (19 kwietnia) na godz. 19 do KIKu.
Etykiety:
debata Kontaktu,
news,
starość
Przyjrzeć się powołaniu swojemu
Po wydaniu w zeszłym roku głośnego wywiadu z Benedyktem XVI pt. „Światłość świata” przez media wszystkich kontynentów, także przez te z naszego podwórka, przetoczyła się prawdziwa lawina komentarzy. Ostre i jednoznaczne słowa o skandalach seksualnych w Kościele, poprzedzone rachunkiem sumienia, aktem żalu i błagalną prośbą o wybaczenie, zrobiły wielkie wrażenie. Gdy niektórzy publicyści podkreślali wagę słów Papieża, a inni udowadniali, że to wciąż za mało, gdzieś w ogólnym zgiełku utonęły słowa wyjątkowe. Na pięćdziesiątej pierwszej stronie polskiego wydania znajdujemy wypowiedź, chyba nie użyję tego epitetu na wyrost, rewolucyjną. Nie podejrzewam, by Peter Seewald, zadając pytanie o księży żyjących potajemnie, a niekiedy jawnie, w związku z kobietą, spodziewał się usłyszeć taką odpowiedź.
Etykiety:
Benedykt XVI,
Ignacy Dudkiewicz,
Jan Paweł II,
kapłaństwo,
małżeństwo,
Peter Seiger,
zdrada
Tęsknota za absolutem
W czwartkowym „Dużym Formacie” zjawisko niespotykane: rozmowa – bo raczej rozmowa to niż wywiad – Grzegorza Sroczyńskiego („Gazeta Wyborcza”) z Tomaszem Terlikowskim („Fronda”). Pisany dowód na to, że przedstawiciele obydwu środowisk są jeszcze w stanie prowadzić ze sobą niepozbawiony autoironii dialog na tematy najbardziej ich różniące. Że jest w nich wręcz tęsknota za czymś więcej.
Etykiety:
Fronda,
Gazeta Wyborcza,
Grzegorz Sroczyński,
Misza Tomaszewski,
Tomasz Terlikowski,
wiara
Uwaga na przecinki
Jarosław Kozłowski, polski artysta konceptualny, pisze na nowo Krytykę czystego rozumu Immanuela Kanta. Na nowo, ale tylko za pomocą znaków przestankowych. Filozoficzny wywód to pusta kartka i dekoracja z kropek i przecinków.

Ta pusta kartka, chociaż nie zawiera słów, wydobywa na wierzch istnienie podstawowych konwencji, które pozwalają nam się porozumieć.

Ta pusta kartka, chociaż nie zawiera słów, wydobywa na wierzch istnienie podstawowych konwencji, które pozwalają nam się porozumieć.
Etykiety:
Jarosław Kozłowski,
Katarzyna Kucharska,
sztuka
środa, 13 kwietnia 2011
Debata „Kontaktu”: Wszyscy jesteśmy seniorami
Zapraszamy na debatę „Kontaktu”, która odbędzie się w siedzibie KIK-u (Freta 20/24A) w najbliższy wtorek, 19 kwietnia, o godzinie 19.
Starość to wyzwanie. Szczególnie kiedy przychodzi nam podjąć opiekę nad naszymi chorymi rodzicami. Pytanie więc, czy obowiązkiem dziecka jest osobista opieka nad chorym, która trwa aż do końca?
W Mądrości Syracha czytamy: a jeśli by [ojciec] nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość i dalej kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca (Syr 3).
Czy w kontekście tych słów decyzja o skorzystaniu z pomocy specjalistycznych ośrodków, takich jak Domy Pogodnej Starości, to pójście na łatwiznę? Gdzie wreszcie leży granica prawa do rozwoju samego siebie i życia własnym życiem?
Zapraszamy do debatowania nad problemem, który albo już nas dotyczy, albo będzie dotyczył w przyszłości.
Link do wydarzenia na Facebooku znajdziesz tutaj.
Starość to wyzwanie. Szczególnie kiedy przychodzi nam podjąć opiekę nad naszymi chorymi rodzicami. Pytanie więc, czy obowiązkiem dziecka jest osobista opieka nad chorym, która trwa aż do końca?
W Mądrości Syracha czytamy: a jeśli by [ojciec] nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość i dalej kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca (Syr 3).
Czy w kontekście tych słów decyzja o skorzystaniu z pomocy specjalistycznych ośrodków, takich jak Domy Pogodnej Starości, to pójście na łatwiznę? Gdzie wreszcie leży granica prawa do rozwoju samego siebie i życia własnym życiem?
Zapraszamy do debatowania nad problemem, który albo już nas dotyczy, albo będzie dotyczył w przyszłości.
Link do wydarzenia na Facebooku znajdziesz tutaj.
Etykiety:
debata Kontaktu,
news,
starość
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Juliano Mer Khamis
Dzieci Arny (Arna’s Children) był pierwszym filmem jakie znajomy Palestyńczyk polecił mi gdy nasza rozmowa potoczyła się w kierunku sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem film ten, opowiadający historię żydowskiej aktywistki Arny Mer-Khamis działającej na rzecz palestyńskich uchodźców na Zachodnim Brzegu, doskonale obrazuje złożoność a zarazem bez-nadziejność sytuacji w jakiej znajdują się palestyńscy uchodźcy.Jednym z owoców działalności Arny Mer-Khamis był projekt Care and Learning – In Defence of the „Children Under Occupation”, który powstał podczas pierwszej Intifady w Dżeninie. W ramach projektu stworzono między innymi The Stone Theatre. Twórcą filmu jest syn Arny i Saliba Khamis – Juliano Mer-Khamis, który określał siebie stuprocentowym Palestyńczykiem i Izraelczykiem. Od 2006 roku, po wydarzeniach drugiej Intifady, Juliano kontynuuje dzieło swojej matki współtworząc projekt Teatr Wolności (The Freedom Theatre) w obozie dla uchodźców w Dżeninie.
Etykiety:
Maria Radziejowska
niedziela, 10 kwietnia 2011
Bez przebaczenia, czyli zdradzeni o świcie
Zebraliśmy się tutaj ku pamięci Prezydenta RP, jego małżonki, ale także ku pamięci wszystkich, którzy przed rokiem odeszli od nas, tak niespodziewanie, tak nagle, tak gwałtownie. Można o nich powiedzieć, tak jak powiedział o innych wielki poeta: „zostali zdradzeni o świcie”.
W przemowie tej, inaugurującej Ruch Społeczny im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Jarosław Kaczyński nawiązał do wiersza Zbigniewa Herberta Przesłanie Pana Cogito. [Cały jego fragment brzmi następująco:]
[…] i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie […]
[...]
Tym, co prawdziwie przeraża w słowach Jarosława Kaczyńskiego, jest [nadawany przez niego nie wprost] komunikat: „Nie ma przebaczenia. Nie ma i nigdy nie będzie”. Jest mi zupełnie obojętne, kogo brat tragicznie zmarłego Prezydenta ma przy tym na myśli: Rosjan, polski Rząd czy każdego, kto postrzega świat inaczej niż on sam. Ważne jest tylko jedno: że moratorium na wypełnianie przykazania miłości oklaskiwało w Sali Kongresowej dwa i pół tysiąca osób, a kolejne dziesiątki i setki tysięcy robiły to przed telewizorami. A wszystko to na zjeździe Ruchu, który sami założyciele określili mianem „organizacji czerpiącej inspirację z chrześcijaństwa”. To byłoby nawet śmieszne, gdyby tylko nie było takie straszne.
W przemowie tej, inaugurującej Ruch Społeczny im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Jarosław Kaczyński nawiązał do wiersza Zbigniewa Herberta Przesłanie Pana Cogito. [Cały jego fragment brzmi następująco:]
[…] i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie […]
[...]
Tym, co prawdziwie przeraża w słowach Jarosława Kaczyńskiego, jest [nadawany przez niego nie wprost] komunikat: „Nie ma przebaczenia. Nie ma i nigdy nie będzie”. Jest mi zupełnie obojętne, kogo brat tragicznie zmarłego Prezydenta ma przy tym na myśli: Rosjan, polski Rząd czy każdego, kto postrzega świat inaczej niż on sam. Ważne jest tylko jedno: że moratorium na wypełnianie przykazania miłości oklaskiwało w Sali Kongresowej dwa i pół tysiąca osób, a kolejne dziesiątki i setki tysięcy robiły to przed telewizorami. A wszystko to na zjeździe Ruchu, który sami założyciele określili mianem „organizacji czerpiącej inspirację z chrześcijaństwa”. To byłoby nawet śmieszne, gdyby tylko nie było takie straszne.
Etykiety:
Jarosław Kaczyński,
Misza Tomaszewski,
polityka,
przebaczenie,
Smoleńsk,
wiara
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Mundur niebieski, orzeł żelazny
-Proszę pana, wolno to tak? – policjant zatrzymuje młodego człowieka, który przeszedł na czerwonym świetle.
-No, chyba tak, skoro nic nie jedzie? Przecież nic nie mogło się stać.
-Uuu, Pan widzę filozof. Będzie mandacik.
-A nie dałoby się jakoś zaradzić? Bardzo przepraszam, to się więcej nie powtórzy.
-No dobra, tym razem tylko pouczenie, bo jesteś pan miły. Przed chwilą złapaliśmy takiego jednego mądralę. Kłócić mu się zachciało. No i teraz płaci 250 zł, cwaniaczek. No, żeby mi to ostatni raz było.
Nic tak nie drażni, jak przekonanie policjanta, że jest panem twojego losu. To on, w zależności od humoru i własnej zachcianki może zdecydować o tym, czy dać ci mandat, czy pouczanie. Wielu policjantów z tą władzą lubi się obnosić. A przecież ten wszechwładny polski policjant nierzadko jest symbolem nieporadności i nieróbstwa. Dla większości z nas policjanci to niewykształcone głupki, które wolą dawać mandaty niewinnym obywatelom, zamiast ścigać prawdziwych przestępców. A może jednak ten negatywny wizerunek policji mija się z prawdą?
-No, chyba tak, skoro nic nie jedzie? Przecież nic nie mogło się stać.
-Uuu, Pan widzę filozof. Będzie mandacik.
-A nie dałoby się jakoś zaradzić? Bardzo przepraszam, to się więcej nie powtórzy.
-No dobra, tym razem tylko pouczenie, bo jesteś pan miły. Przed chwilą złapaliśmy takiego jednego mądralę. Kłócić mu się zachciało. No i teraz płaci 250 zł, cwaniaczek. No, żeby mi to ostatni raz było.
Nic tak nie drażni, jak przekonanie policjanta, że jest panem twojego losu. To on, w zależności od humoru i własnej zachcianki może zdecydować o tym, czy dać ci mandat, czy pouczanie. Wielu policjantów z tą władzą lubi się obnosić. A przecież ten wszechwładny polski policjant nierzadko jest symbolem nieporadności i nieróbstwa. Dla większości z nas policjanci to niewykształcone głupki, które wolą dawać mandaty niewinnym obywatelom, zamiast ścigać prawdziwych przestępców. A może jednak ten negatywny wizerunek policji mija się z prawdą?
Etykiety:
kradzież,
Maciek Onyszkiewicz,
policja,
rower
niedziela, 3 kwietnia 2011
Ciemna masa krytyczna. O modzie na „jechanie” po „Krytyce Politycznej”
Gdy kilka lat temu do jednego z numerów „Kontaktu” robiliśmy wywiad ze Sławomirem Sierakowskim, do rozmowy z nim skłoniły nas nie tyle głoszone przez niego i środowisko „Krytyki Politycznej” poglądy, ale raczej przybierające wówczas coraz większe rozmiary zjawisko „mody na Krytykę”. Pewnie nawet my w swej naiwności nie przypuszczaliśmy wówczas, że w ciągu trzech lat od naszej rozmowy „Krytyka” rozrośnie się do rozmiarów ogromnej, niezwykle prężnej, ogólnopolskiej organizacji, o skali rozpoznawalności równej niektórym mainstreamowym mediom.
Nie chcę tutaj wystawiać laurki „Krytyce”, sam jej lider doskonale sobie bowiem w tej roli radzi, w większości wywiadów skupiając się na skrupulatnym wyliczaniu sukcesów swojego środowiska. Napisać chciałem o zjawisku odwrotnym: wraz z rozrostem „KP” pojawiła się ostatnimi czasy swego rodzaju moda na „krytykę Krytyki”.
Nie chcę tutaj wystawiać laurki „Krytyce”, sam jej lider doskonale sobie bowiem w tej roli radzi, w większości wywiadów skupiając się na skrupulatnym wyliczaniu sukcesów swojego środowiska. Napisać chciałem o zjawisku odwrotnym: wraz z rozrostem „KP” pojawiła się ostatnimi czasy swego rodzaju moda na „krytykę Krytyki”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
