-Proszę pana, wolno to tak? – policjant zatrzymuje młodego człowieka, który przeszedł na czerwonym świetle.
-No, chyba tak, skoro nic nie jedzie? Przecież nic nie mogło się stać.
-Uuu, Pan widzę filozof. Będzie mandacik.
-A nie dałoby się jakoś zaradzić? Bardzo przepraszam, to się więcej nie powtórzy.
-No dobra, tym razem tylko pouczenie, bo jesteś pan miły. Przed chwilą złapaliśmy takiego jednego mądralę. Kłócić mu się zachciało. No i teraz płaci 250 zł, cwaniaczek. No, żeby mi to ostatni raz było.
Nic tak nie drażni, jak przekonanie policjanta, że jest panem twojego losu. To on, w zależności od humoru i własnej zachcianki może zdecydować o tym, czy dać ci mandat, czy pouczanie. Wielu policjantów z tą władzą lubi się obnosić. A przecież ten wszechwładny polski policjant nierzadko jest symbolem nieporadności i nieróbstwa. Dla większości z nas policjanci to niewykształcone głupki, które wolą dawać mandaty niewinnym obywatelom, zamiast ścigać prawdziwych przestępców. A może jednak ten negatywny wizerunek policji mija się z prawdą?