Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Kaczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Kaczyński. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Pols-Kość niezgody


Jan Mencwel

Już jutro, 13 grudnia, na ulice Warszawy wyjdzie kolejny marsz. Tym razem nazywa się Marszem Solidarności i Niepodległości i chodzi w nim o coś więcej niż o ukaranie generała Wojciecha Jaruzelskiego, odpowiedzialnego za wprowadzenie 30 lat temu stanu wojennego. „Dziś już publicznie głosi się walkę z Krzyżem, z Kościołem katolickim, z wiarą i tradycją narodową. (…) Przede wszystkim otwarcie dąży się do ograniczenia niepodległości Państwa Polskiego” – piszą na oficjalnej stronie organizatorzy. A więc, podobnie jak 11 listopada, środowiska prawicowe chcą zorganizować uliczny egzamin z patriotyzmu. Przekaz jest jasny: nam zależy na Polsce, na naszym wspólnym dobru, a wam, którzy zostajecie tego dnia w domu – w najlepszym wypadku tylko na sobie.

Nie dziwi wcale powoływanie się na uczucia patriotyczne przy okazji domagania się „prawdy o Smoleńsku” czy o stanie wojennym – nie sposób organizatorom tych wydarzeń odmówić autentycznej troski o Polskę. Niepokoi za to co innego - 13 grudnia 2011 roku to nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz, kiedy polska prawica (zarówno ta „stara”, której mniej lub bardziej symbolicznym liderem jest Jarosław Kaczyński, jak i coraz silniej dające się zauważyć młode pokolenie działaczy i publicystów) próbuje wmówić wszystkim, że ma monopol na słowo „patriotyzm”.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Bez przebaczenia, czyli zdradzeni o świcie

Zebraliśmy się tutaj ku pamięci Prezydenta RP, jego małżonki, ale także ku pamięci wszystkich, którzy przed rokiem odeszli od nas, tak niespodziewanie, tak nagle, tak gwałtownie. Można o nich powiedzieć, tak jak powiedział o innych wielki poeta: „zostali zdradzeni o świcie”.

W przemowie tej, inaugurującej Ruch Społeczny im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Jarosław Kaczyński nawiązał do wiersza Zbigniewa Herberta Przesłanie Pana Cogito. [Cały jego fragment brzmi następująco:]

[…] i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie […]


[...]

Tym, co prawdziwie przeraża w słowach Jarosława Kaczyńskiego, jest [nadawany przez niego nie wprost] komunikat: „Nie ma przebaczenia. Nie ma i nigdy nie będzie”. Jest mi zupełnie obojętne, kogo brat tragicznie zmarłego Prezydenta ma przy tym na myśli: Rosjan, polski Rząd czy każdego, kto postrzega świat inaczej niż on sam. Ważne jest tylko jedno: że moratorium na wypełnianie przykazania miłości oklaskiwało w Sali Kongresowej dwa i pół tysiąca osób, a kolejne dziesiątki i setki tysięcy robiły to przed telewizorami. A wszystko to na zjeździe Ruchu, który sami założyciele określili mianem „organizacji czerpiącej inspirację z chrześcijaństwa”. To byłoby nawet śmieszne, gdyby tylko nie było takie straszne.