
Mateusz Luft
Prawa strona sceny politycznej - zupełny „obciach”. Lepiej się do nich nie przyznawać. Nieestetyczni, niewygodni, szorstcy. A może nawet niebezpieczni. W każdym razie z pewnością „oszołomstwo”. Swoje blogi tytułują odstraszającymi przymiotnikami „niezależna”, „niepoprawni”.
Mimo swojej złej opinii OB-CIACH-owcy do stereotypu o „prawicowcach” podchodzą z dystansem. Chętnie pokażą się „na mieście”, manifestując z odpowiednią gazetą w ręku. Spotkasz ich w samo południe w każdą trzecią niedzielę miesiąca na głównych skwerach kilkunastu miast Polski, ba, nawet Europy. Organizują alternatywne obchody rocznicy wkroczenia sowieckich wojsk do Polski (17 września) i swoje marsze „oburzonych”.
Dlaczego ludzie o prawicowych poglądach uważają się za „tych brzydkich” i dyskryminowanych? I czy OB-CIACH-owcy różnią się od bohaterów spotów przedwyborczych (Oni pójdą na wybory. A Ty?*), pokazywanych jako szarpiących się w obronie krzyża pod Pałacem Prezydenckim?
Z „Intuicją”, blogerką i jedną z liderek OB-CIACH-u, rozmawiałem przez telefon, ale jej numeru nie mam, ponieważ nie chce ona zdecydować się na ujawnienie swojej tożsamości.


