poniedziałek, 24 stycznia 2011

Triumfator

Brawo! Inauguracja „nowego” prezydenta na Białorusi przeszła bez zakłóceń. Naród cieszy się ze swojego suwerennego wyboru, czemu dał wyraz podczas przejazdu prezydenta do parlamentu głównymi ulicami Mińska. Tłumy na ulicach pozdrawiają swojego Baćkę okazując mu miłość i zaufanie, a telewizja skrzętnie to relacjonuje, jak u nas pielgrzymkę papieża. Ukochany przywódca z pewnością pozdrowiłby tłum, gdyby tylko takowy pojawił się na horyzoncie i gdyby sam na własne życzenie nie oddzielił się od ludzi szybami kuloodpornymi i szpalerem motorów. Mimo odległości geograficznej można poczuć tę atmosferę fiesty.

Wkroczenie byłego i nowego prezydenta w jednej osobie do parlamentu jest nie mniej triumfalne. Łukaszenko błyszczy przemierzając przez ponad minutę puste korytarze monumentalnego budynku, mijając na zakrętach tylko salutujących mu żołnierzy. Nie robi tego jednak samotnie. Idzie za rękę ze swoim nieślubnym synem Kolą, który towarzyszy mu ostatnio we wszystkich oficjalnych wizytach (nawet w Watykanie).

Wreszcie dociera do wypełnionej po brzegi sali obrad parlamentu. Trudno nie odnieść wrażenia, że panuje tam szczery entuzjazm, którego potwierdzeniem są słowa szefowej centralnej komisji wyborczej o woli narodu i demokratycznym wyborze. A na finał burzę oklasków wywołuje podpisanie aktu, w którym Aleksander sam siebie czyni prezydentem. Wszystko prawie jak w teatrze. Tylko nie krzyczą: "Bis! Bis!"

W tym samym czasie przed telebimem w centrum Mińska Andrej Filipczyk dostaje mandat za to, że podczas transmisji stolicy miał "ironiczny" uśmiech. Czy śmiał się z tego, że druga tura została zaplanowana z taką datą, jakby jej od razu miało nie być (2 stycznia)? Czy może chodziło o to, że główni oponenci puszącego się w tym czasie dyktatora, albo zostali zmuszeni metodami farmakologicznymi do publicznych przeprosin, albo czekają bez możliwości jakiejkolwiek komunikacji ze światem w więzieniach na piętnastoletnie wyroki? A może ciszył się, że dyktator dzięki swojej polityce represji wreszcie przekonał polski MSZ do zniesienia drakońskich opłat za wizy dla Białorusinów.

Portal Bialorus.pl uważa, że ostatnie tygodnie zostaną zapamiętane jako „miesiąc terroru”.

Mateusz Luft
zdjęcie z portalu Charter97.org

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Drodzy moi, chciałam napisać na adres mailowy, który podajecie w zwiazku z prośbą o prenumeratę i on (ten adres) nie działa. Zróbcie coś, bo szkoda byłoby odtrącać takich ludzików jak ja, którzy chcieli zapronumerować Kontakt, pukali do drzwi, ale drzwi nie te...I odeszli.
Serdecznie pozdrawiam

misza pisze...

Witam. Nasze konto e-mail czasami wyczynia różne cuda, postaramy się coś z tym zrobić. Proszę spróbować jeszcze raz, a jeśli to nic nie da, polecam mój adres: misza.tomaszewski@gmail.com

Bardzo przepraszamy za te komplikacje. Pozdrawiam.

JanekPoplawski pisze...

Niezłe Luft! Nie wiedziałem, że z Ciebie taki literat! Naprawdę reportaż na miarę Kapuścińskiego!