poniedziałek, 3 października 2011

Kandydacie. Jak żyć?


Mateusz Luft

Kandydatko, Kandydacie!
Powiedz, kim jesteś! Prowadź merytoryczną kampanię! Nie ignoruj ludzi, którzy chcą się czegoś o Tobie dowiedzieć! Potraktuj nasz kwestionariusz „w sieci” jako kolejne spotkanie z wyborcami „w realu”! Odpowiedz na pytania na www.MamPrawoWiedziec.pl!

Tymi słowami apelujemy do kandydatów już od sześciu tygodni. Naszym (Stowarzyszenia 61) zamierzeniem jest wypytanie kandydatów do Sejmu i Senatu o to, co zamierzają zrobić po nadchodzących wyborach. Postawiliśmy sobie cel ambitny, ale i efekty przechodzą nasze oczekiwania. W internecie można przeczytać już prawie siedemset wypełnionych ankiet z całej Polski.

Tylko czy jest to komukolwiek potrzebne?

Gdzie ta republika klikająca, tłumy wyborców chcących się dowiedzieć, kim jest ich kandydat? Czy my, obywatele, rzeczywiście interesujemy się poglądami osób, które zasiądą w parlamencie? Kto z nas pamięta, na kogo - a nie po prostu na jaką partię - głosował cztery lata temu?

System wyborczy zakłada, że krzyżyk zakreślony obok osoby jest nie tylko poparciem konkretnej partii politycznej, ale równocześnie oddaniem głosu na konkretną osobę. W internecie powstało już wiele inicjatyw, które za cel postawiły sobie przypominanie o tym. Jedną z nich jest „Stop Jedynkom”, która namawia do głosowania, ale z pominięciem pierwszych miejsc*. Wszystkie takie inicjatywy dążą do przełamania powszechnego desinteressement po stronie obywateli.

Sztaby wyborcze skrzętnie wykorzystują bierność elektoratu. Zakładają, że w kampanii kluczem do sukcesu jest uściśnięcie odpowiedniej liczby dłoni, nakręcenie kontrowersyjnego spotu, pojawienie się w telewizji. W tym samozadowoleniu utwierdza ich dodatkowo małe zainteresowanie merytorycznymi wypowiedziami. Obywatele nie korzystają z sieci biur poselskich**. Nie sięgają po dostępne w internecie dane kontaktowe, aby zadać proste pytanie: „Kandydacie. Jak żyć?”.

Od jednego z szefów kampanii partii politycznej z polskiej lewicy dowiedziałem się, że nie powinienem interesować się przekonaniami kandydatów. Wystarczy, że sprawdzę oświadczenia wydawane przez partię. Ale jeśli już jestem taki ciekawski, to mogę wejść na stronę sejmową i przekopać się przez stosy sprawozdań z posiedzeń sejmowych i głosowań. Na koniec rozmowy usłyszałem, że skoro tylko niektórzy spośród kandydatów zostaną posłami, to po co mi wiedza o tym, co sądzą pozostali umieszczeni na listach wyborczych, którzy posłami nie zostaną. (W przypadku niektórych okręgów listy zawierają nawet do 39 nazwisk!) Czy znaczy to, że pozostali kandydaci to zwykłe „słupy” wyborcze?

Jak doniósł nasz informator ze sztabu Platformy Obywatelskiej, na czas kampanii kandydaci są skrzętnie chowani, żeby nie palnąć przypadkiem jakiejś głupoty. Konkurencyjny PiS postanowił swoje listy do połowy zapełnić ludźmi sprawdzonymi, czyli obecnymi radnymi dzielnic, miasta i sejmiku wojewódzkiego. Tymi ludźmi, którzy jeszcze niecały rok temu przekonywali nas, że wszystko zrobią dla Warszawy.

Inna osoba ze sztabu PO powiedziała, że Premier nie wypełni ankiety, która jest zbyt szczegółowa. Wymagałaby zbyt jasnego wypowiedzenia się w różnych sprawach.

Kampania wyborcza jest dla nas, obywateli. Jest po to, żebyśmy mogli dowiedzieć się o tym, jakie poglądy mają osoby, które mamy zatrudnić do rządzenia krajem przez następne cztery lata. Gdy krajobraz polityczny pozbawimy jasnych odpowiedzi, a kandydatów schowamy po sztabach, obserwator wreszcie zauważy, że polityka to nie jest walka o władzę, starcie interesów, koncepcji.

Czy weźmiesz udział w wyborach? Czy zagłosujesz na „jedynkę”, „dwójkę” proponowaną przez partię? Czy oddasz głos na znajomego lub „znajomego znajomego”? Czy skorzystasz z serwisów smart vote, sprawdzisz, co twój kandydat zrobił w przeszłości, jakie ma poglądy, jakie doświadczenie? Wierzysz czy wątpisz w to, że Twój kandydat dostanie się do parlamentu?

Twoja sprawa, ale...


* W wyborach w 2007 roku w Warszawie (1) Donald Tusk dostał 534241 głosów, co stanowiło 86.31% wszystkich głosów oddanych na PO w Warszawie, (2) Małgorzata Kidawa-Błońska otrzymała już tylko 13057 głosów (2.10%), a (3) Andrzej Halicki - 3369 (0.54%). Źródło: www.wybory2007.pkw.gov.pl.(kliknij zakładkę „Wyniki”).

** Jakość pracy biur poselskich zbadało stowarzyszenie Pro Colegio. Strona NaszeBiura.pl pozwala na znalezienie i porównanie biur w pobliżu miejsca zamieszkania. Pro Colegio stworzyło również listę posłów których biura w ich ocenie w ogóle nie odpowiadają na zapytania interesantów. Stefan Niesiołowski (PO), Alicja Olechowska (PO), Tadeusz Ross (PO), Witold Czarnecki (PiS), Szymon Stanisław Giżyński (PiS), Mirosława Masłowska (PiS), Waldemar Wiązowski (PiS), Ryszard Zbrzyzny (SLD) i Cezary Atamańczuk (niezrzeszony).

Grafika pochodzi z portalu www.MamPrawoWiedziec.pl

Brak komentarzy: