Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 października 2011

Dumni z OB-CIACH-u (rozmowa z „Intuicją”)


Mateusz Luft

Prawa strona sceny politycznej - zupełny „obciach”. Lepiej się do nich nie przyznawać. Nieestetyczni, niewygodni, szorstcy. A może nawet niebezpieczni. W każdym razie z pewnością „oszołomstwo”. Swoje blogi tytułują odstraszającymi przymiotnikami „niezależna”, „niepoprawni”.

Mimo swojej złej opinii OB-CIACH-owcy do stereotypu o „prawicowcach” podchodzą z dystansem. Chętnie pokażą się „na mieście”, manifestując z odpowiednią gazetą w ręku. Spotkasz ich w samo południe w każdą trzecią niedzielę miesiąca na głównych skwerach kilkunastu miast Polski, ba, nawet Europy. Organizują alternatywne obchody rocznicy wkroczenia sowieckich wojsk do Polski (17 września) i swoje marsze „oburzonych”.

Dlaczego ludzie o prawicowych poglądach uważają się za „tych brzydkich” i dyskryminowanych? I czy OB-CIACH-owcy różnią się od bohaterów spotów przedwyborczych (Oni pójdą na wybory. A Ty?*), pokazywanych jako szarpiących się w obronie krzyża pod Pałacem Prezydenckim?

Z „Intuicją”, blogerką i jedną z liderek OB-CIACH-u, rozmawiałem przez telefon, ale jej numeru nie mam, ponieważ nie chce ona zdecydować się na ujawnienie swojej tożsamości.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Czego Janosik chce od Warszawy?


Życzliwy chłopak w żółtej koszulce. Na niej widnieje rysunek przedstawiający warszawską Syrenkę napadniętą przez cień zbója z ciupagą. To Janosik chce ograbić Warszawę. Chłopak zbiera podpisy pod obywatelskim projektem ustawy. Jego koszulka krzyczy do mnie: „STOP Janosikowe”. Pełen wątpliwości, zgadzam się na chwilę rozmowy. Dowiaduję się, że „janosikowe” to podatek, który bogate województwa (w tym województwo mazowieckie) płacą na rzecz biedniejszych. Podobno w ten sposób co roku z budżetu stolicy znika prawie miliard złotych. Dla chłopaka jest jasne, że to jawna niesprawiedliwość, więc jako mieszkaniec Warszawy powinienem zaprotestować. Nie zdradzając przed nim moich wątpliwości, przyjmuję ulotkę i obiecuję zapoznać się z projektem.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Kebab w mieszanym sosie


Jeszcze niedawno, ku rozpaczy warszawiaków, zanosiło się na to, że wszystkie witryny przy głównym placu Żoliborza zajmą banki. O problemie napisała „Gazeta Wyborcza”, mieszkańcy zorganizowali happening przekornie przemianowując „Plac Wilsona” na „Plac Bankowy” i wokół sprawy zrobił się szum. Na krytykę pozytywnie odpowiedział burmistrz i obiecał, że dzielnica będzie prowadzić politykę czynszową promującą sklepy i restauracje, aby po 17.00 – a więc godzinie zamknięcia banków - plac nie przypominał bezludnej wyspy, tylko tętniące życiem serce dzielnicy. Zresztą zaraz za słowami poszły czyny i zadeklarowano, że lokal zwalniany właśnie przez sklep obuwniczy, zajmie kawiarnia. Radość wielka. I tym większe rozczarowanie, gdy zamiast przytulnej kawiarni powstał tam bar serwujący kebab.

poniedziałek, 4 lipca 2011

O jedno auto mniej!


W Warszawie zamknęli Świętokrzyską. Na dwa lata. Choć rzadko mi się to zdarza, zaraz po zmianie organizacji ruchu, przejeżdżałem akurat samochodem przez centrum. Pomyślałem, że wprawdzie zrobiło się trochę gęsto, ale o dziwo da się z tym żyć. Naiwny... Nie wziąłem pod uwagę tego, że trwał jeszcze długi weekend, a w mieście było o połowę mniej samochodów.

Gdy kilka dni później jechałem z Mokotowa na Żoliborz, na wysokości pl. Unii Lubelskiej natknąłem się na korek, który nieprzerwanie ciągnął się aż do samego centrum. Dzięki Bogu tym razem byłem na rowerze, ale i tak duża, jednolita masa aut, wypełniona zirytowanymi kierowcami, utrudniała mi sprawne poruszanie się po ulicy. To jednak pozwoliło mi na pewną obserwację. Otóż średnio w ośmiu na dziesięć z mijanych przeze mnie samochodów siedziała tylko jedna osoba. O ile luźniej byłoby na ulicach, gdyby choć połowa z nich zdecydowała się na rower lub komunikację miejską? A ta, wbrew temu co twierdzi wielu jej zagorzałych przeciwników, wcale nie jest u nas taka zła!

poniedziałek, 14 lutego 2011

Paryż w Warszawie

Trzeba mieć dużo dobrej woli, żeby wciąż utrzymywać ostatecznie przegrany przez wojnę mit Warszawy – Paryża Północy. Paryż kojarzy się przecież z zabytkowym, po austriacku wylizanym miastem zrastającym się nad wodami Sekwany licznymi, wymarzonymi dla zakochanych, mostkami. W Warszawie zabytków mamy niewiele i nie to żeby było brudno, ale chaos architektoniczny jest wszechogarniający. No i potężną, dumną Wisłę, obrośniętą krzakami i obfitującą w dzikie wyspy i plaże, trudno porównać do zabudowanej betonem miejskiej strugi, jaką na obszarze Paryża jest Sekwana.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Warszawa wita wieś

Przyznam, że gdy usłyszałem, że na Chłodnej 25 odbędzie się na dniach premiera Projektu warszawiak, który ma być odpowiedzią na to, że poza stolicą przyznać się do tego, że się jest z Warszawy to obciach, krew we mnie zawrzała. Już sobie wyobraziłem jak modnie ubrani i głęboko uświadomieni kulturalnie młodzi warszawiacy próbują przekonać Polskę, że są jeszcze bardziej wysublimowani niż to się komuś może wydawać. Ręce mi się zatrzęsły, bo w moim głębokim przekonaniu oprócz kilku idiotycznych stereotypów, to właśnie aura wielkomiejskości jaką wokół siebie roztaczamy, jest głównym powodem obciachu i tego, że warszawiaków się w Polsce nie lubi.

wtorek, 9 listopada 2010

Niepowtarzalne sąsiedztwo

Photobucket

- Wczoraj jechałem tędy, tych domów jeszcze nie było...
- Tak pan mówi? A gdyby tu było przedszkole w przyszłości?(...)


W przyszłości, czyli dziś, nie ma przedszkola, jest za to najdroższy apartamentowiec w Polsce. Za "jedyne" 40 tysięcy złotych za metr kwadratowy można zamieszkać w doprawdy niepowtarzalnym sąsiedztwie - naprzeciwko cudowne, nowo otwarte Centrum Nauki Kopernik, na parterze pierwszy w Polsce salon Bentleya. A z okien zachęcająco uśmiechają się nowi,piękni lokatorzy... z tektury.