Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Terlikowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Terlikowski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 sierpnia 2011

Inicjatywa proboszczów, czyli o niecierpliwości


Misza Tomaszewski 

„Łagodne środki już w tej sytuacji nie wystarczą. Konieczne jest wkroczenie chirurga i rozcięcie rany, tak by śmiercionośna ropa mogła wypłynąć na zewnątrz i umożliwić organizmowi Kościoła ozdrowienie”. Tymi słowami Tomasz Terlikowski komentuje sytuację, w jakiej znalazł się austriacki Kościół po opublikowaniu przez tzw. Inicjatywę Proboszczów listu otwartego, zatytułowanego Wezwanie do nieposłuszeństwa.

Duchowni zrzeszeni w austriackiej Inicjatywie – a jest ich obecnie około trzystu – deklarują na swojej stronie internetowej, że „z niepokojem i rosnącym niezadowoleniem obserwują, jak ludzie odpowiedzialni za kierowanie miejscowym, jak również światowym Kościołem uchylają się od odpowiedzi na wielką ilość otwartych pytań i problemów”. O jakie problemy chodzi? Księża wymieniają m.in.: kryzys parafii w konsekwencji spadku liczby powołań, niezrealizowane powołanie wszystkich chrześcijan do współodpowiedzialności za Kościół, konflikty sumienia związane z obowiązującym w Kościele prawem małżeńskim, stagnację na polu ekumenicznym.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Tęsknota za absolutem

W czwartkowym „Dużym Formacie” zjawisko niespotykane: rozmowa – bo raczej rozmowa to niż wywiad – Grzegorza Sroczyńskiego („Gazeta Wyborcza”) z Tomaszem Terlikowskim („Fronda”). Pisany dowód na to, że przedstawiciele obydwu środowisk są jeszcze w stanie prowadzić ze sobą niepozbawiony autoironii dialog na tematy najbardziej ich różniące. Że jest w nich wręcz tęsknota za czymś więcej.

sobota, 30 października 2010

Winny jest kto inny

Warto przeczytać jeden z ostatnich wpisów na blogu Tomasza Terlikowskiego. Nie po to, by się z jego autorem zgodzić, ale po to, by zrozumieć, jak bardzo możemy się różnić, pozostając katolikami. Nie przypuszczam, żeby redaktor Terlikowski zechciał mnie włączyć w grono tych, których uważa za katolików, skromnie zadowolę się jednak byciem „katolikiem po prostu”, rezygnując z bycia „katolikiem według Terlikowskiego”.