Misza Tomaszewski
W najnowszym numerze miesięcznika „Znak”, zatytułowanym: Kościół, lewica, monolog, znalazł się tekst redaktorów „Kontaktu”: Ignacego Dudkiewicza i Miszy Tomaszewskiego. Temat niezwykle wdzięczny: przyszłość relacji polskich środowisk katolickich i lewicowych. Zachęcamy do zapoznania się z całym najnowszym numerem „Znaku”, jako zajawkę proponując fragment naszego artykułu:
Przyjmujący nauczanie o grzechu pierworodnym chrześcijanin nie może podpisać się pod przesadnie optymistyczną wizją natury ludzkiej, podobnie jak – wypatrując powtórnego przyjścia Chrystusa – nie może on uwierzyć w urzeczywistnienie Królestwa Bożego już tutaj, na Ziemi. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie temu, by wespół z ludźmi lewicy zaangażował się w klarowanie i wdrażanie konkretnych rozwiązań, które uczyniłyby nasze doczesne życie choć trochę bardziej znośnym.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lewica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lewica. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 stycznia 2012
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Pols-Kość niezgody
Jan Mencwel
Już jutro, 13 grudnia, na ulice Warszawy wyjdzie kolejny marsz. Tym razem nazywa się Marszem Solidarności i Niepodległości i chodzi w nim o coś więcej niż o ukaranie generała Wojciecha Jaruzelskiego, odpowiedzialnego za wprowadzenie 30 lat temu stanu wojennego. „Dziś już publicznie głosi się walkę z Krzyżem, z Kościołem katolickim, z wiarą i tradycją narodową. (…) Przede wszystkim otwarcie dąży się do ograniczenia niepodległości Państwa Polskiego” – piszą na oficjalnej stronie organizatorzy. A więc, podobnie jak 11 listopada, środowiska prawicowe chcą zorganizować uliczny egzamin z patriotyzmu. Przekaz jest jasny: nam zależy na Polsce, na naszym wspólnym dobru, a wam, którzy zostajecie tego dnia w domu – w najlepszym wypadku tylko na sobie.
Nie dziwi wcale powoływanie się na uczucia patriotyczne przy okazji domagania się „prawdy o Smoleńsku” czy o stanie wojennym – nie sposób organizatorom tych wydarzeń odmówić autentycznej troski o Polskę. Niepokoi za to co innego - 13 grudnia 2011 roku to nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz, kiedy polska prawica (zarówno ta „stara”, której mniej lub bardziej symbolicznym liderem jest Jarosław Kaczyński, jak i coraz silniej dające się zauważyć młode pokolenie działaczy i publicystów) próbuje wmówić wszystkim, że ma monopol na słowo „patriotyzm”.
Etykiety:
11 listopada,
13 grudnia,
Gazeta Wyborcza,
Jan Mencwel,
Jarosław Kaczyński,
lewica,
nacjonalizm,
patriotyzm,
Polska
poniedziałek, 7 listopada 2011
„Pressje”, teka 25: konserwatyzm otwarty

Nawołujemy do postawy szczerego heterointelektualizmu – otwarcia się na inność, obcość w życiu umysłowym. […] Heterointelektualizm rozumiemy nie jako postawę zmierzającą tylko do tego, by odpierać krytykę, rugać i gnębić innego, lecz raczej szukającą w nim inspiracji, nowych pomysłów, rozwiązań. Postawa taka opierałaby się na otwartym dążeniu do zrozumienia, a nie jedynie na „poznaniu wroga”. […] Rozumiemy też, że prawda może ukrywać się dosłownie w każdej myśli i w każdym umyśle. Kiedy w pracy nad ideami kierujemy się szczerą miłością do innego, nasze intelektualne potomstwo ma większą szansę sięgnąć do wieczności.
Czy to cytat z Juliusza Eski, Jerzego Turowicza, Józefa Tischnera? A może fragment manifestu jednego z młodszych środowisk odwołujących się do tradycji Ruchu „Znak”? Nic podobnego. To wyimek z artykułu Michała Zabdyr-Jamroza, otwierającego najnowszy numer „Pressji”, czasopisma wydawanego przez Klub Jagielloński. „Lanserscy konserwatyści z Krakowa” nie pierwszy już raz wywołali konsternację na prawicowych portalach: po macdonaldyzacji herbu papieskiego przyszła pora na wykorzystanie symbolu ukoronowanego cierniem serca Jezusowego. I to wykorzytanie go w celu zaiste straszliwym: do ogłoszenia światu swojej miłości do lewicy.
wtorek, 18 października 2011
Oburzenie to za mało. Komentarz po demonstracji 15.X
Jan Mencwel
Gościa z NRD wysłano do pracy na Syberii. Wiedział, że jego listy będą czytane przez cenzurę. Powiedział więc swoim przyjaciołom: „Ustalmy kod. Jeśli dostaniecie ode mnie list napisany niebieskim atramentem, to, co napisałem, jest prawdą. Jeśli list będzie napisany czerwonym atramentem, to nieprawda”. Po miesiącu przyjaciele otrzymują pierwszy list. Cały na niebiesko. Czytają w nim, że wszystko jest tam wspaniałe. Sklepy są pełne dobrego jedzenia. W kinach wyświetlane są filmy z Zachodu. Mieszkania są duże i luksusowe. Jedyna rzecz, której nie da się kupić, to czerwony atrament.
Taki dowcip opowiedział filozof Slavoj Żiżek tłumowi okupującemu Wall Street, tłumacząc, że choć to kawał z czasów komunistycznych, świetnie oddaje sytuację, w jakiej znalazły się zachodnie społeczeństwa w czasach globalnego ekonomicznego kryzysu. Wszyscy wiemy, że coś jest ze światem nie tak. Problem polega na tym, że nie mamy języka, w którym moglibyśmy to opisać. A jeszcze trudniej opowiedzieć o świecie, który byłby lepszy od tego, w jakim żyjemy. Bo narazimy się na śmieszność, niezrozumienie, obciach. I w najlepszym przypadku usłyszymy: „no tak, ale przecież tak musi być”. Albo: „i tak nic z tego nie będzie”.
Etykiety:
demokracja,
Indignados,
Jan Mencwel,
kapitalizm,
lewica,
oburzeni,
obywatel,
Occupy Wall Street,
polityka,
Ruch 99%
Subskrybuj:
Posty (Atom)


