Gdy kilka lat temu do jednego z numerów „Kontaktu” robiliśmy wywiad ze Sławomirem Sierakowskim, do rozmowy z nim skłoniły nas nie tyle głoszone przez niego i środowisko „Krytyki Politycznej” poglądy, ale raczej przybierające wówczas coraz większe rozmiary zjawisko „mody na Krytykę”. Pewnie nawet my w swej naiwności nie przypuszczaliśmy wówczas, że w ciągu trzech lat od naszej rozmowy „Krytyka” rozrośnie się do rozmiarów ogromnej, niezwykle prężnej, ogólnopolskiej organizacji, o skali rozpoznawalności równej niektórym mainstreamowym mediom.
Nie chcę tutaj wystawiać laurki „Krytyce”, sam jej lider doskonale sobie bowiem w tej roli radzi, w większości wywiadów skupiając się na skrupulatnym wyliczaniu sukcesów swojego środowiska. Napisać chciałem o zjawisku odwrotnym: wraz z rozrostem „KP” pojawiła się ostatnimi czasy swego rodzaju moda na „krytykę Krytyki”.