Kilka dni temu premier znów wywołał do tablicy dyżurnego katolika PO, Jarosława Gowina, mówiąc dziennikarzom, że jedną z pierwszych rzeczy, którą chciałby zająć się w przyszłej kadencji jest przygotowanie ustawy dotyczącej związków partnerskich (czy w tym homoseksualnych? – tak rozumie przekaz przynajmniej lewe skrzydło Platformy). Na łamach piątkowej GW Gowin zarzeka się, że w zgodzie ze swoim sumieniem „ręki do tego nie przyłoży” - tzn. nie podniesie jej w odpowiednim momencie głosowania nad ustawą legalizującą związki partnerskie.
Należy pochwalić konsekwencję posła Gowina i determinację w postępowaniu w zgodzie z własnym sumieniem. Z drugiej jednak strony straszno, że donośny głos zarówno duchownych jak i świeckich katolików słychać wyłącznie, gdy roztrząsanych jest kilka drażliwych i nośnych medialnie kwestii: praktycznego wymiaru aborcji, prawnej regulacji zabiegów in vitro i „promocji homoseksualizmu”. W efekcie można mieć wrażenie, że od soboru w Nicei (325 r.) katoliccy myśliciele i hierarchowie skupiają się wyłącznie na tych trzech zagadnieniach, a dorobek społecznej nauki Kościoła, w tym encyklikę Jana Pawła II traktującą o godności człowieka pracy, powinniśmy uznać za niebyły.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Paweł II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Paweł II. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 6 czerwca 2011
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Przyjrzeć się powołaniu swojemu
Po wydaniu w zeszłym roku głośnego wywiadu z Benedyktem XVI pt. „Światłość świata” przez media wszystkich kontynentów, także przez te z naszego podwórka, przetoczyła się prawdziwa lawina komentarzy. Ostre i jednoznaczne słowa o skandalach seksualnych w Kościele, poprzedzone rachunkiem sumienia, aktem żalu i błagalną prośbą o wybaczenie, zrobiły wielkie wrażenie. Gdy niektórzy publicyści podkreślali wagę słów Papieża, a inni udowadniali, że to wciąż za mało, gdzieś w ogólnym zgiełku utonęły słowa wyjątkowe. Na pięćdziesiątej pierwszej stronie polskiego wydania znajdujemy wypowiedź, chyba nie użyję tego epitetu na wyrost, rewolucyjną. Nie podejrzewam, by Peter Seewald, zadając pytanie o księży żyjących potajemnie, a niekiedy jawnie, w związku z kobietą, spodziewał się usłyszeć taką odpowiedź.
Etykiety:
Benedykt XVI,
Ignacy Dudkiewicz,
Jan Paweł II,
kapłaństwo,
małżeństwo,
Peter Seiger,
zdrada
poniedziałek, 14 marca 2011
Jaskółka
Odczytany wczoraj w kościołach List pasterski Episkopatu Polski przed beatyfikacją Sługi Bożego Jana Pawła II nie zachwyca formą. Długi, napisany mało strawnym językiem, raczej usypia słuchacza niż wzmaga jego radość przed beatyfikacją Karola Wojtyły. Zaprzyjaźniony ksiądz miał w ogłoszeniach streścić go w sposób następujący: „Biskupi cieszą się z beatyfikacji papieża i dziękują za nią Bogu”. Zabawne?
Ilekroć zamiast pierwszych słów kazania słyszymy z ambony, że „na tę niedzielę biskupi skierowali do nas list”, natychmiast nogi się pod nami uginają i dopada nas znużenie, którego nie sposób przemóc. Mimo najlepszych nawet chęci zadajemy sobie wówczas pytanie, czy ksiądz proboszcz rozumie cokolwiek z tego, co czyta. Zdarza się jednak i tak, że spodziewając się po listach pasterskich wielu rzeczy, lecz na pewno nie fajerwerków, gubimy skrzętnie ukryte w nich perełki.
Ilekroć zamiast pierwszych słów kazania słyszymy z ambony, że „na tę niedzielę biskupi skierowali do nas list”, natychmiast nogi się pod nami uginają i dopada nas znużenie, którego nie sposób przemóc. Mimo najlepszych nawet chęci zadajemy sobie wówczas pytanie, czy ksiądz proboszcz rozumie cokolwiek z tego, co czyta. Zdarza się jednak i tak, że spodziewając się po listach pasterskich wielu rzeczy, lecz na pewno nie fajerwerków, gubimy skrzętnie ukryte w nich perełki.
Etykiety:
beatyfikacja,
biskupi,
Jan Paweł II,
list pasterski,
Misza Tomaszewski,
wiara
niedziela, 18 lipca 2010
Brońmy krzyża!
„Brońcie krzyża!” – ostatnio hasło to, sformułowane przez Jana Pawła II w trakcie jego VI podróży apostolskiej do Polski, zyskało na popularności. Wszak krzyż mamy dziś tylko jeden, stojący pod Pałacem Prezydenckim i upamiętniający ofiary katastrofy pod Smoleńskiem, z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Krzyż ten nie jest zaś już tylko symbolem religijnym, ponieważ stał się on również symbolem politycznym, o czym najdobitniej świadczy przewieszona przez jego ramiona polska flaga. Stał się on symbolem politycznym, o ile przez politykę rozumieć można sztukę budowania wśród ludzi podziałów w oparciu o odmienne języki, którymi się oni posługują i które służą im do konstruowania odmiennych rzeczywistości. O tym, że żyjemy w rzeczywistościach równoległych, przekonujemy się ostatnio w sposób wyjątkowo brutalny.
Etykiety:
Jan Paweł II,
krzyż,
Misza Tomaszewski,
wiara
Subskrybuj:
Posty (Atom)