poniedziałek, 14 marca 2011

Jaskółka

Odczytany wczoraj w kościołach List pasterski Episkopatu Polski przed beatyfikacją Sługi Bożego Jana Pawła II nie zachwyca formą. Długi, napisany mało strawnym językiem, raczej usypia słuchacza niż wzmaga jego radość przed beatyfikacją Karola Wojtyły. Zaprzyjaźniony ksiądz miał w ogłoszeniach streścić go w sposób następujący: „Biskupi cieszą się z beatyfikacji papieża i dziękują za nią Bogu”. Zabawne?

Ilekroć zamiast pierwszych słów kazania słyszymy z ambony, że „na tę niedzielę biskupi skierowali do nas list”, natychmiast nogi się pod nami uginają i dopada nas znużenie, którego nie sposób przemóc. Mimo najlepszych nawet chęci zadajemy sobie wówczas pytanie, czy ksiądz proboszcz rozumie cokolwiek z tego, co czyta. Zdarza się jednak i tak, że spodziewając się po listach pasterskich wielu rzeczy, lecz na pewno nie fajerwerków, gubimy skrzętnie ukryte w nich perełki.

Wczorajszy list warto przeczytać dla fragmentów takich jak te:

Ojciec Święty Jan Paweł II rozumiał człowieka, jego słabości, uwikłania i zagubienie. Nikogo nie potępiał, ale też nie przemilczał trudnych problemów. Wiedział, że człowieka stać na więcej, że jest on stworzony do większych rzeczy. Dobrze rozumieli to młodzi, którym Papież ukazywał ideały i szanse na budowanie lepszego świata, bardziej sprawiedliwego i solidarnego. Uczył ich wymagać od siebie, nawet gdyby inni od nich nie wymagali niczego.

Podzielamy niepokój związany z jakością i stylem życia politycznego w naszym kraju. Utrwalają się gorszące podziały między ludźmi różnych partii, odwołującymi się równocześnie do wartości chrześcijańskich. Przejawia się to chroniczną niechęcią i nieżyczliwością, nieposzanowaniem poglądów ludzi inaczej myślących […]. Przeżywajmy godnie beatyfikację naszego Rodaka, który słowem i przykładem uczył nas, że można się „szlachetnie różnić”. […] Niech ewangeliczne wezwanie do przebaczenia i pojednania stanie się programem wszystkich polityków. […] Jako pasterze Kościoła nie chcemy poprzestać na retorycznych pytaniach i apelach kierowanych do innych. Wiemy, że niepokojący podział naszego społeczeństwa domaga się od wszystkich, również od nas, postawy głębokiego nawrócenia. Wiemy, że wzywając innych do przemiany serc, sami musimy dać przykład. Naśladując zatem Jana Pawła II, który niejednokrotnie miał odwagę prosić o przebaczenie za grzechy popełnione przez dzieci Kościoła, chciejmy i my wyznać, że niejednokrotnie zbyt mało jednoznacznie piętnowaliśmy zło, że nie szukaliśmy dróg porozumienia i jedności.

Mówi się, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. To prawda, ale i tak czyni ona coś niezwykle istotnego: obawiającym się nawrotów zimy przypomina o tym, że istnieje coś takiego jak wiosna. Teraz, gdy zobaczyliśmy już jedną, drugą, trzecią jaskółkę, raźniej będzie nam wyczekiwać przesilenia.

Misza Tomaszewski

Brak komentarzy: