W niedzielne przedpołudnie dokonałem pewnego odkrycia. Okazało się, że aby zaobserwować symptomy głębokiego podziału istniejącego w polskim społeczeństwie, nie trzeba już czytać komentarzy pisanych przez domorosłych politologów, wklejanych pod newsami w największych portalach internetowych. Wystarczy – ot tak – wejść na popularny serwis filmowy i niebacznie rzucić okiem na dyskusje toczące się wokół zamieszczonych na nim recenzji. Weźmy Czarny czwartek.
Serwis Filmweb proponuje dwie recenzje obrazu Antoniego Krauzego, pisane na zasadzie pro et contra. Pod recenzją pro, którą przeczytałem z ciekawości, dla kontrastu z krytyczną recenzją zamieszczoną na naszym blogu przez Cyryla Skibińskiego, znajduję sporo entuzjastycznych opinii: „naprawdę dobry”, „pokazuje prawdę”, „prawdziwa perełka”. Nieco znudzony zamierzam już zamknąć przeglądarkę, kiedy mój wzrok pada na komentarz Szarrukina: „O, i to rozumiem. Pan, panie Muszyński, umiał przełamać uprzedzenia i nie ocenił filmu jeszcze przed jego obejrzeniem, w przeciwieństwie do Pańskiego kolegi”. Zapominam o śniadaniu i spieszę dowiedzieć się, co też o Czarnym czwartku napisał drugi z recenzentów Filmwebu.
O recenzji Marcina Pietrzyka wiele mówi już sam jej tytuł: Bigos patriotyczny. Redaktor naczelny Filmwebu zaczyna ostro: „Po seansie tego filmu można dostać ciężkiej depresji”. Zarzuca Krauzemu, że „chciał w niespełna dwie godziny opowiedzieć wszystko na temat grudnia 1970 roku” – połączyć historię konkretnych bohaterów z paradokumentem i relacją polityczną. Autor zauważa, że „zadanie to jest niemożliwe do wykonania”, w związku z czym „film rozpada się na kilka niezależnych części”, spośród których każda „mogła stać się podstawą bardzo dobrego filmu fabularnego”.
Recenzja Pietrzyka ma charakter filmoznawczy, lecz pojawiają się w niej mocno prowokacyjne i niepotrzebne frazy w rodzaju: „tryb patriotycznego klechy” czy „patriotyczne warunkowanie”. Na koniec autor wyraża nadzieję, że „kiedyś znajdzie się w końcu filmowiec, który zamiast uczyć nas historii, będzie wolał opowiedzieć angażującą i wiarygodną historię ludzi z krwi i kości”. Podobnej recenzji można by się spodziewać po niemal każdym polskim filmie historycznym. Pora przejść do lektury komentarzy.
Oprócz rzeczowych polemik natykam się tu na takie oto wypowiedzi:
A tu mamy do czynienia z kolejną próbą manipulacji i zniechęcenia młodych i cynicznych do olania jeszcze jednego ważnego tematu. Gratulacje, Panie recenzenciku!
PO i SLD opłaciły panu tę antyreklamę czy jest to tylko prywatna inicjatywa?
Czy to recenzja filmu, czy skowyt czerwonego pająka?
Pierwsze zdania tej recenzji pokazują, że pisał ją typowy leming wychowany na GW, TVN24 i innych pseudo-opiniotwórczych szczekaczkach dla ludożerki.
Nawet gdyby Marcin Pietrzyk zrezygnował ze swoich prowokacyjnych apostrof, to i tak nie zdołałby uniknąć tego typu ataków. Podobnie jak nie uniknąłby ich, krytykując Popiełuszkę, Katyń czy Pana Wołodyjowskiego. „Bo przecież właśnie tak było!” Kwestionowanie obowiązującego w popkulturze monumentalnego, wyprężonego na baczność bądź spływającego krwią kanonu patriotyzmu powoduje natychmiastowe zaszufladkowanie: „Głosujesz na tych, czytasz tamtych, a kolor masz wiadomo jaki”.
Nie idzie tu bynajmniej o to, by litować się nad redaktorem naczelnym Filmwebu. Swoją recenzją skutecznie wspomniane reakcje sprowokował, na tym zresztą polega jego praca. Prawdziwy problem polega na tym, że w atmosferze, której jego recenzja bynajmniej nie spowodowała, a którą tylko skanalizowała, niemożliwa jest poważna i zarazem szeroka dyskusja na temat modelu naszego patriotyzmu. Wcale nie jest bowiem oczywiste, że lepiej karmić „młodych i cynicznych” hiperrealistycznymi obrazami przemocy niż próbkami problematyzowania rzeczywistości i ujawniania rządzących nią mechanizmów, nieco bardziej skomplikowanych niż zasada „przyjdą Ruscy”. Tymczasem znajdujemy się już niebezpiecznie blisko momentu, w którym stopień naszego uwielbienia dla Czarnego czwartku Antoniego Krauzego stanie się powszechnie obowiązującym miernikiem naszego osobistego umiłowania ojczyzny.
Misza Tomaszewski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz