Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Józef K. na Wall Street. Recenzja filmu „Chciwość”


Jan Mencwel

Idąc na film „Chciwość” spodziewałem się uwspółcześnionej wersji „Wall Street” Olivera Stone’a: niezłego thrillera o szczytach światowej finansjery, zachowującego nutę krytycyzmu wobec świata, o którym opowiada, ale mimo wszystko upajającego się nim jak światem z baśni o Złej Królowej. Zawiodłem się. Ale może o to właśnie chodziło?

Polowanie na awangardę

                                                                                     Rudolf Belling, Głowa kobiety, 1925

Wanda Kaczor

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy do Krakowa przyjeżdżały tłumy ludzi, przyciągane magią nazwiska dziewiętnastowiecznego mistrza, „malarza żywiołów“ Williama Turnera. Wiedzeni ciekawością, potrafili w ostatnim dniu wystawy czekać godzinami w deszczu w zakręconej po wielokroć kolejce, aby tylko zobaczyć dzieła artysty światowej sławy, które przyjechały do nas „aż z Londynu“. Nazwisko Turnera jest powszechnie kojarzone, dlatego wiele osób z czystego snobizmu specjalnie przyjeżdżało podziwiać jego obrazy. Podczas gdy w Muzeum Narodowym roiło się od ludzi, Międzynarodowe Centrum Kultury na samym krakowskim rynku cieszyło się dużo mniejszym zainteresowaniem. Nie ujmując nic wystawie angielskiego malarza, chciałabym polecić inną, którą przez najbliższe dwa tygodnie każdy może jeszcze podziwiać. Niestety tytuł Polowanie na awangardę u wielu nie wywołuje żadnych skojarzeń. Dlatego właśnie tę ekspozycję chciałabym nieco przybliżyć.

poniedziałek, 10 października 2011

Lekcja historii w kinie, czyli Bitwa Warszawska 1920 i Róża - podwójna recenzja



Tomek Kaczor

Różę Wojtka Smarzowskiego i Bitwę Warszawską 1920 Jerzego Hoffmana można i trzeba porównywać, choć dla reżysera seniora będzie to porównanie bolesne. Oba filmy to fikcyjne fabuły osnute wokół wydarzeń historycznych. Co więcej, wydarzeń wcale nie tak bardzo odległych od siebie w czasie, bo historię Tadeusza i Róży od historii Janka i Oli dzieli zaledwie 25 lat. Jednak to na Bitwę Warszawską drzwiami i oknami walić będą szkolne wycieczki gimnazjalistów i licealistów, natomiast Różę w godzinach lekcyjnych najprawdopodobniej obejrzą tylko ci uczniowie, którzy w tym celu wybiorą się na wagary.

poniedziałek, 26 września 2011

Nowa twarz Slowdown Records


Tomek Kaczor

Kiedy kilka lat temu Maciek Trifonidis Bielawski założył swoje Slowdown Records, pierwszą płytą, jaką wydał, był album zespołu Kerd Swobodna wymiana. Jednak dziewięć kolejnych płyt firmowanych logiem Slowdown to już same projekty Trifonidisa, m.in. Tricphonix, Trifonidis Orchestra, Trifonidis Free Orchestra, Tricphonix Street Band... I choć bez wątpienia są one zróżnicowane formalnie, to jednak osoba i wrażliwość Maćka silnie wiązała wszystkie te wydawnictwa, nadając im pewien wspólny mianownik. Co uważniejszy słuchacz mógł nawet wychwycić te same motywy muzyczne, pojawiające się na różnych płytach.

Ostatnie kuszenie Chrystusa - recenzja


Maciek Onyszkiewicz

Jezus posiadał dwie natury. Był w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Czytając Ewangelie łatwo o tym zapomnieć, bo swoją ludzką słabość okazuje wyraźnie zaledwie w kilku fragmentach Pisma. To właśnie w ich kontekście trzeba czytać Biblię.

Ostatnie kuszenie Chrystusa, film Martina Scorsese z 1988 roku, oparty na powieści Nikosa Kazantzakisa, obejrzałem raczej z ciekawości kontrowersji, które wywołał w kręgach kościelnych i wśród wiernych, niż z nadzieją na jakąkolwiek inspirację. Choć reżyser na samym początku podkreśla, że film nie jest ekranizacją Biblii, tylko powieści Kazantzakisa (wystarczy pobieżna znajomość Pisma, by z łatwością rozpoznać, które sceny są próbą przekazania historii zapisanej w Ewangelii, a które są wariacją reżysera na jej temat), wielu ludzi poczuło się tym obrazem bardzo dotkniętych. Do tego stopnia, że wkrótce po premierze płonęły nawet niektóre kina, które zdecydowały się wyświetlać film.

poniedziałek, 19 września 2011

Miesięcznik „W drodze” o niepełnosprawności

Tomek Kaczor

Ostatni numer miesięcznika „W drodze” dotyczy niepełnosprawności. Pytanie, a właściwie teza, jaką postawiono autorom brzmi: „silny potrzebuje słabego”.

Miesięcznik otwiera wywiad z Tadeuszem Sobolewskim, który mówi o życiu z córką Celą, która 22 lata temu przyszła na świat z zespołem Downa. Ciepła i pozytywna rozmowa opowiada o tym, jak w życiu rodziny Sobolewskich to „pozornie bardzo dramatyczne doświadczenie, przyniosło wiele dobrego”. Pokazuje też, jak bardzo w ciągu tych 22 lat zmieniło się w podejściu polskiego społeczeństwa do inności, niepełnosprawności, nienormalności: „Kiedy Cela się urodziła, lekarze oznajmili to żonie z taką miną, jakby kompromitowała szpital, jakby to im psuło jakąś statystykę, z pretensją”.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Etyka reportera vs. autorytet etnografa. Wokół książki Wojciecha Tochmana „Dzisiaj narysujemy śmierć”


Jan Mencwel 

O dobrym czasie, jaki przeżywa ostatnio w Polsce literatura faktu, może świadczyć fakt, że rozpętała się kolejna publiczna dyskusja wokół książki rodzimego reportażysty. Rok temu burzę wywołał „Kapuściński non-fiction” Domosławskiego, dziś, na nieco mniejszą skalę, toczy się spór sprowokowany przez książkę Wojciecha Tochmana – „Dzisiaj narysujemy śmierć”. Obydwie dyskusje dotykają kwestii etyki reportażysty, która najwyraźniej domaga się nowej definicji – ale czy nowe pokolenie autorów chcących wskrzesić tradycję „polskiej szkoły reportażu” ma odwagę, żeby na poważnie się z tym tematem zmierzyć?

poniedziałek, 16 maja 2011

Postaremczak solo


Deszczowy wieczór „zimnej Zośki” można było umilić sobie prawdziwą muzyczną ucztą.
Na piętrze Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat, w bardzo kameralnych okolicznościach, wystąpił z solowym koncertem saksofonista Paweł Postaremczak.

poniedziałek, 2 maja 2011

Profesjonalizm

W Warszawie jest jazz! Chłodna 25 jego świątynią!

Za dnia kawiarnia, miejsce spotkań, dyskusji, nieraz wernisaży, wieczorami zamienia się w muzyczny klub, jakiego nie powstydziłoby się Chicago ani Nowy Jork. Nie od dziś to wiadomo, ale ostatnia czterodniowa sesja koncertowa sekstetu Marcina Maseckiego ostatecznie przypieczętowała ten tytuł.

poniedziałek, 21 marca 2011

Czarna rozpacz. Czarny czwartek - recenzja recenzji

W niedzielne przedpołudnie dokonałem pewnego odkrycia. Okazało się, że aby zaobserwować symptomy głębokiego podziału istniejącego w polskim społeczeństwie, nie trzeba już czytać komentarzy pisanych przez domorosłych politologów, wklejanych pod newsami w największych portalach internetowych. Wystarczy – ot tak – wejść na popularny serwis filmowy i niebacznie rzucić okiem na dyskusje toczące się wokół zamieszczonych na nim recenzji. Weźmy Czarny czwartek.

poniedziałek, 7 marca 2011

Czarny Czwartek - recenzja


Nie chciałem tego oglądać. Widok krwi tryskającej z piersi mężczyzny dzierżącego w rękach polską flagę nie był zachęcający. Powiedziałbym nawet, że plakat promujący film „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł” traktujący o tragicznych wydarzeniach grudnia 1970 roku po prostu krzyczy, żeby omijać dzieło Antoniego Krauzego z daleka.

Skusiła mnie jednak pozytywna recenzja w „Gazecie Wyborczej”. Pomyślałem, że dam się pozytywnie zaskoczyć i w tłusty czwartek wybrałem się do kina.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Egipskie wakacje


Plaże Egiptu, Tunezji są dzisiaj zaludnione przez Niemców, Francuzów, Anglików, po części też Rosjan i Czechów. W 2020 roku muszą być tam miliony Polaków! - pamiętacie, kto nie tak dawno tymi słowami przekonywał nas, że „Polacy muszą mieć prawo do wypoczynku”? Co za szczęście, że ów wielki mówca planował nasze masowe urlopy na plażach gorącego Egiptu dopiero na 2020 rok. Inaczej strach pomyśleć, ilu rodaków miało by teraz przechlapane przez te cholerne zamieszki. Choć w zasadzie i dziś jest całkiem gorąco – media przecież aż kipią od informacji na temat losu polskich wczasowiczów, a do kwestii polskich urlopów w „niestabilnych” krajach odniósł się nawet sam Radosław Sikorski...

Stop. Jeżeli nie dziwi was ton, w jakim piszę, to pewnie nie zwróciliście też uwagi na to, w jak tendencyjny sposób w polskich mediach podawane są informacje z Egiptu i Tunezji, w których rozpętały się właśnie dramatyczne wydarzenia na skalę, być może, naszego 1989 roku.