poniedziałek, 2 maja 2011

Profesjonalizm

W Warszawie jest jazz! Chłodna 25 jego świątynią!

Za dnia kawiarnia, miejsce spotkań, dyskusji, nieraz wernisaży, wieczorami zamienia się w muzyczny klub, jakiego nie powstydziłoby się Chicago ani Nowy Jork. Nie od dziś to wiadomo, ale ostatnia czterodniowa sesja koncertowa sekstetu Marcina Maseckiego ostatecznie przypieczętowała ten tytuł.

Profesjonalizm, bo tak nazywa się wyżej wspomniany band, to podręcznikowy przykład zgodności nazwy i treści. Z Maseckim zagrali muzycy znani dobrze na co dzień z innych projektów: na saksofonie Tomasz Duda (Baaba, Pink Freud), na klarnecie Michał Górczyński (Cukunft), na trąbce Kamil Szuszkiewicz (Trifonidis Free Orchestra), a sekcja rytmiczna – kontrabas: Piotr Domagalski i Jerzy Rogiewicz: perkusja – z Levity. W tym składzie od wtorku do piątku (26-29.IV), w wypełnionej codziennie po brzegi piwnicy Chłodnej, dawali popis genialnej muzycznej wirtuozerii idącej w parze z olbrzymią fantazją i niebanalnym poczuciem humoru.

Dawno już nie widziałem zespołu, w którym perkusja odgrywałaby tak ważną rolę. Bo choć to Masecki zza klawiatury swojego pianina czuwał nad wszystkim, to słuchając i patrząc na Profesjonalizm, miałem wrażenie, że cały zespół gra pod dyktando Jerzego Rogiewicza. Zawrotne tempo zmian, żonglerka konwencjami i estetykami, a jednocześnie zachowanie w tym wszystkim sensu, to zadanie dla prawdziwych profesjonalistów, z którego muzycy wywiązali się bez najmniejszych zastrzeżeń. Z bujających fraz sekcji dętej rodem nieraz z cygańskiego wesela czy strażackiej orkiestry wpadali nagle w freejazzowe improwizacje albo w taperski akompaniament pianina. Wszystko to jednak doskonale przemyślane i perfekcyjnie zaplanowane.

I choć w ich muzyce aż roiło się od nawiązań do bogatej historii jazzu, potrafię sobie wyobrazić, że jazzowi puryści nie zgodziliby się, by zakwalifikować Profesjonalizm jako jazz-band. No cóż... tym gorzej dla jazzu, bo myślę, że dla muzyków takie kategoryzowanie jest kompletnie jałowe i bez znaczenia, a to co grają, grają na najwyższym poziomie.

Po ostatnim, mistrzowskim koncercie, jeszcze przed opuszczeniem sceny, Masecki ogłosił, że tego samego dnia rano byli w studiu i nagrali materiał, który w ciągu dwóch, trzech tygodni pojawi się w formie płyty nakładem zaprzyjaźnionej wytwórni Lado ABC. Czekam na ten album ze zniecierpliwieniem.

Tomek Kaczor

1 komentarz:

kajtek pisze...

I like. Dzieje się! Koncertowo, płytowo, artystycznie. Koniec ciszy po yassie. Vivat polska muzyka improwizowana!