
Deszczowy wieczór „zimnej Zośki” można było umilić sobie prawdziwą muzyczną ucztą.
Na piętrze Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat, w bardzo kameralnych okolicznościach, wystąpił z solowym koncertem saksofonista Paweł Postaremczak.
Na widowni skromnie, ale za to jakże zacnie: cała reszta jego kwartetu Hera, a więc Paweł Szpura, Ksawery Wójciński, Wacław Zimpel, a także Maciek Trifonidis Bielawski, Kamil Szuszkiewicz, Marcin Gokieli i najwyżej kilkanaście innych osób. Z pewnością jednak wszyscy, którzy w tych nieprzyjaznych warunkach atmosferycznych zdecydowali się wybrać na koncert, byli usatysfakcjonowani. Postaremczak zagrał tylko trzy utwory, za to każdy trwał ponad 10 minut. Pierwszy rozwijał się trochę jak Bolero Ravela. Powtarzając jeden motyw, lecz za każdym razem bardziej go dynamizując, budował coraz silniejsze napięcie, do tego stopnia, że z wyciszonego, medytacyjnego klimatu zrobił się płomienny, lecz wciąż pełen mistycznego uniesienia, free jazzowy trans. John Coltrane lubi to.
W drugim numerze Postaremczak utrzymał ten transowy nastrój, wybijając sobie rytm na klapach saksofonu. Piękny popis improwizowanej gry, w której każdy element był doskonale przemyślany. Jego instrument czasem zaburczał albo zafurkotał, ale tym razem melodia się uspokajała, wprowadzając słuchaczy w nastrój przed finałowym utworem.
Na tenże dołączyła do Postaremczaka dama, z którą jako Hera koncertował niedawno w Cafe Kulturalna. Powoli i rytmicznie szarpiąc struny instrumentu, przypominającego indyjskie sitar, tworzyła tło pod piękne, melodyjne dźwięki tym razem sopranowego saksofonu. I choć cały koncert przesiąknięty był duchowością, ten ostatni utwór był dla mnie jak cicha, medytacyjna modlitwa. Solista wykonał go zresztą w całości w siadzie klęcznym, niczym zaklinacz kobry, z tą różnicą, że zamiast węża zaklinał publiczność. Kameralny nastrój koncertu dodatkowo zintensyfikował we mnie jego głębokie, osobiste przeżycie, z którego nie łatwo było się otrząsnąć.
Solowe koncerty to fajna inicjatywa. Warto czasem posłuchać jak muzycy, znani częściej z różnych projektów zespołowych, spisują się samodzielnie. Postaremczak wypadł naprawdę olśniewająco. Gdy po koncercie wsiadłem do samochodu, nie miałem odwagi włączyć radia.
Tomek Kaczor
PS Last minute: 17 maja (jutro!) swój solowy koncert, tym razem na Chłodnej 25, da wspomniany tu już kontrabasista Hery – Ksawery Wójciński. Na pewno warto!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz