poniedziałek, 19 września 2011

Miesięcznik „W drodze” o niepełnosprawności

Tomek Kaczor

Ostatni numer miesięcznika „W drodze” dotyczy niepełnosprawności. Pytanie, a właściwie teza, jaką postawiono autorom brzmi: „silny potrzebuje słabego”.

Miesięcznik otwiera wywiad z Tadeuszem Sobolewskim, który mówi o życiu z córką Celą, która 22 lata temu przyszła na świat z zespołem Downa. Ciepła i pozytywna rozmowa opowiada o tym, jak w życiu rodziny Sobolewskich to „pozornie bardzo dramatyczne doświadczenie, przyniosło wiele dobrego”. Pokazuje też, jak bardzo w ciągu tych 22 lat zmieniło się w podejściu polskiego społeczeństwa do inności, niepełnosprawności, nienormalności: „Kiedy Cela się urodziła, lekarze oznajmili to żonie z taką miną, jakby kompromitowała szpital, jakby to im psuło jakąś statystykę, z pretensją”.

Dziś, dzięki takim osobom jak Justyna Sobczyk z „Teatru 21” czy fotograf Oiko Petersen, osoby z zespołem Downa angażowane są w projekty artystyczne. Ciekawa i nietypowa jest też opinia Sobolewskiego na temat szkół integracyjnych: „Bardziej niż klasy integracyjne w szkołach normalnych sprawdziła się edukacja Celi w szkołach specjalnych, gdzie są osoby z różnymi niepełnosprawnościami”.

Dwa z pięciu tekstów w temacie numeru opowiadają o dziełach Jeana Vaniera, francuskiego obrońcy osób ubogich i słabych, założyciela wspólnot Arka oraz Wiara i Światło. Redaktor naczelny, ojciec Roman Bielecki OP, przywołuje we wstępie zdanie jednego z biskupów, który powiedział Vanierowi, że jego działalność spowodowała przewrót kopernikański w myśleniu o ludzkiej niepełnosprawności, gdyż „do tej pory mówiliśmy, że należy pomagać ludziom ubogim. A wy mówicie, że to ubodzy pomagają nam”.

Swoje doświadczenia z wieloletniego uczestnictwa w ruchu Wiara i Światło opisuje Wojciech Bonowicz. Podkreśla, że dla członków wspólnoty najważniejsze jest nie organizowanie specjalnych „wydarzeń”, ale zwykłe bycie razem i poświęcanie swojego czasu dla innych. Świat, w którym żyjemy, „choć broni praw człowieka i wiele o nich mówi, [paradoksalnie] nie sprzyja budowaniu żywych relacji z innymi. Jeżeli nie będziemy go nieustannie korygować, obudzimy się w świecie, w którym nikt nie będzie odpowiedzialny za nikogo i nikt nikomu nie będzie nic winien”.

W drugim tekście Katarzyna Kolska opisuje inną wspólnotę stworzoną przez Vaniera – Arkę. Tworzą ją osoby z niepełnosprawnością intelektualną oraz opiekunowie mieszkający po jednym dachem, a także pracujący w warsztatach, w których każdy może znaleźć rozwijające go zajęcie i poznać swoje zdolności. Jednym z bohaterów teksu jest Maciek, który przyjechał do Arki „na trochę” i został – na cztery lata: „Potrzebujemy siebie nawzajem. My im pokazujmy, ile rzeczy umieją, ile potrafią zrobić, ile mają różnych talentów, jak bardzo są wartościowi. Oni uczą nas otwartości, akceptacji, przekraczania własnych ograniczeń”.

Zainteresowani dziełem Jeana Vaniera mogą dowiedzieć się więcej w jego książce pt. „Wspólnota miejscem radości i przebaczenia”, wydanej ponownie w czerwcu tego roku przez Wydawnictwo W drodze.

Ponadto w numerze Janina Ochojska-Okońska opisuje jak przekuwała swoje słabości w siłę oraz jak zrozumiała, że jej niepełnosprawność to „nie ujma, ale wielki dar”, a Sławek Wilczyński, bohater reportażu Stanisława Zasady, opowiada jak w wypadku stracił obie nogi i jak zaakceptował swoje kalectwo. W barwnym lecz zawiłym stylu o słabości pisze także ojciec Michał Zioło OCSO.

Faktycznie dziwne by było, gdyby pismo poświęcone życiu chrześcijańskiemu tezę zawartą w temacie postawiło w formie pytającej. Wszak miłość bliźniego i pomoc potrzebującym to fundament nauki Chrystusa. W związku z tym jednak treść tekstów jest dosyć przewidywalna i sprowadza się do kilku utartych stwierdzeń: „różnorodność nie jest zagrożeniem, ale skarbem”, niepełnosprawni są naszymi „milczącymi nauczycielami”, a dając im siebie, w efekcie otrzymujemy dużo więcej niż sami dajemy. Jednak te proste prawdy wciąż są aktualne, a zapotrzebowanie na osoby poświęcające swój czas dla „najbardziej uciśnionego narodu świata” nie maleje. Dlatego warto zajrzeć do dziewiątego numeru „W drodze”, choćbyśmy to, co tam przeczytamy, gdzieś już słyszeli.

Brak komentarzy: