poniedziałek, 5 września 2011
Zacząć od siebie
Ignacy Dudkiewicz
W niedzielne popołudnie pod bezchmurnym niebem spotkaliśmy się pod pomnikiem w Jedwabnem. My, czyli Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie, Klub Inteligencji Katolickiej, oraz ważne osoby dialogu polsko- i chrześcijańsko-żydowskiego, które odpowiedziały na zaproszenie. Byliśmy tam, by w odpowiedzi na zniszczenie pomnika, wołać o pojednanie.
Nie było z nami mieszkańców Jedwabnego, ani proboszcza tamtejszej parafii. Jak powiedział Piotr Kadlcik, przewodniczący GWŻ, to miasto miało pecha. Bogdan Białek dodawał z całą mocą, że obecni mieszkańcy Jedwabnego nie są odpowiedzialni za tę zbrodnię. Rany, mimo upłynięcia siedemdziesięciu lat od spłonięcia stodoły i dziesięciu od odsłonięcia pomnika, wciąż są niezabliźnione. Stygmat boli.
Obok pomnika znajduje się cmentarz żydowski. Groby tam są. Nie wiadomo jednak, gdzie, bo nagrobków albo brak, albo pozostały po nich resztki. Wszędzie rośnie leszczyna. Ponure miejsce.
Jak długa droga przed nami, i że dotyczy ona nas wszystkich – Żydów i chrześcijan, przyjezdnych i miejscowych – uświadomiłem sobie w drodze powrotnej. Siedziało za mną dwoje uczestników z ramienia Gminy. W pewnym momencie mocno już starszy Pan powiedział: „w ogóle ten Kościół to tylko skandal za skandalem”. Dodał potem niemało o tym, jak „przez wieki hierarchia manipulowała ciemnymi masami analfabetów” i, nie umiem znaleźć innego słowa, szydził z nauczania o dziewictwie Maryi, jako czymś, co miało przyciągnąć rzesze, a jest wymysłem biskupów.
Smutno mi się zrobiło, że po byciu wspólnie, razem, po wspólnej modlitwie – Żydów i chrześcijan, w takim miejscu, w takich okolicznościach, po incydencie, którego źródła leżą w pogardzie, można w ten sposób wyrażać się o czyjejś wierze. Bo ja też jestem Kościołem. Jedwabne to miejsce pamięci także dla mnie.
fot.: Kasia Zakroczymska
Etykiety:
Ignacy Dudkiewicz,
Jedwabne,
pamięć,
Żydzi
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz