poniedziałek, 14 marca 2011

Marzenie podróżnego Europejczyka

Europejczyk w kowbojskim kapeluszu skończył montować swój aparat na statywie i ustawiał obiektyw. Nieznacznie przybliżył obraz, nastawił ostrość, wybrał czas naświetlania. Już jest gotów by oddać magię buddyzmu, ducha Orientu i romantyzm tradycji. Jego zdjęcie będzie kwintesencją mongolskiego interioru.

***
Wymarzony kadr: ubrany w tradycyjne szaty mongolski koczownik, siedzący na koniu i rozmawiający z dwoma równie wiekowymi buddyjskimi mnichami. W tle zielony, bezkresny, mongolski step i potężne białe mury Karakorum – miasta z którego Czyngis-chan, osiemset lat temu, wyruszał podbijać świat.

Nagle w kadr wchodzi dwóch mongolskich studentów. Tacy typowi – jeansy, koszulki polo, czapki z daszkiem. Jeden z nich rozmawia przez komórkę, drugi pyta o coś mnichów. Czar prysł. Europejczyk przeklął pod nosem i niezadowolony rzucił do kompana: „Musieli akurat teraz wpierdolić się z tymi czapkami?!”

***
I każdy z nas tak miewa. Wkurzeni wnet marzymy – a gdyby tak zatrzymać czas! Żeby nie było żadnych komórek w pustynnych oazach, żadnych czapek z daszkiem na mongolskich głowach, żadnych elektrowni na stepowym krajobrazie i billboardów reklamujących szampony, samochody, seks. Żadnych T-shirtów na ciałach Buszmenów, skuterów skazujących rikszarzy na wyginięcie czy Timberlaków w restauracyjnych telewizorach, ba – żadnych telewizorów. No, co najwyżej jeden w naszym hotelu i drugi w autokarze. Wtedy dopiero udałoby nam się zanurzyć w egzotyczną dziewiczość terytoriów, od setek lat niezmienionych i nieskażonych zachodnią cywilizacją. Moglibyśmy nacieszyć zmysły bogactwem tradycji, kultur i romantycznego zacofania. Poczuć tę prawdziwą atmosferę odwiedzanego miejsca.

Niestety. Rozwój się rozwija. Wymarzone przez nas enklawy lokalnej tradycji zatracają wyidealizowaną dziewiczość – rodzi się kapitalizm, wolnorynkowy globalizm, pojawiają się nowe technologie, powszechne standardy, ogólnoświatowe produkty. Jednym słowem: komercja – co jest najgorszą turystyczną obelgą. Ale cały czas, gdzieś ta myśl krąży. Fajnie byłoby, gdyby reszta świata była skansenem. Dla nas. Witamy na Zachodzie.

Paweł Cywiński

Brak komentarzy: