Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Radziejowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Radziejowska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Juliano Mer Khamis

Dzieci Arny (Arna’s Children) był pierwszym filmem jakie znajomy Palestyńczyk polecił mi gdy nasza rozmowa potoczyła się w kierunku sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem film ten, opowiadający historię żydowskiej aktywistki Arny Mer-Khamis działającej na rzecz palestyńskich uchodźców na Zachodnim Brzegu, doskonale obrazuje złożoność a zarazem bez-nadziejność sytuacji w jakiej znajdują się palestyńscy uchodźcy.

Jednym z owoców działalności Arny Mer-Khamis był projekt Care and Learning – In Defence of the „Children Under Occupation”, który powstał podczas pierwszej Intifady w Dżeninie. W ramach projektu stworzono między innymi The Stone Theatre. Twórcą filmu jest syn Arny i Saliba Khamis – Juliano Mer-Khamis, który określał siebie stuprocentowym Palestyńczykiem i Izraelczykiem. Od 2006 roku, po wydarzeniach drugiej Intifady, Juliano kontynuuje dzieło swojej matki współtworząc projekt Teatr Wolności (The Freedom Theatre) w obozie dla uchodźców w Dżeninie.

poniedziałek, 14 marca 2011

Portret Polaka

Nasza Pani

Paryż. Warszawa zachodniej Europy? Nie wiem. Nie widzę większego sensu w porównywaniu tych miast. Do niedawna z premedytacją unikałam Paryża. Zapewne zniechęcał mnie powszechny zachwyt nad dobrodziejstwami i urokami tego miejsca. Teraz już wiem. Paryż nieco bardziej przytłacza niż Warszawa m.in. okapującymi złotem latarniami. Ale to co tym razem zrobiło na mnie w tym mieście największe wrażenie ma, o dziwo, związek z pewną katedrą.

Będąc jedną z wielu szukających schronienia przed deszczem, trochę przypadkiem weszłam do Notre Dame. Kościół pełen ludzi. W nawie głównej trwa msza, a wokół niespokojny tłum turystów z i-phone’ami na wyciągniętych w górę rękach. Idę na przód i zastanawiam się skąd pochodzi przemawiający ksiądz; dziwnie znajomy akcent i kilkakrotnie wypowiedziane „la Pologne”. Gdy cały kościół zaśpiewał zgodnym chórem „Boże coś Polskę”, uśmiecham się i wśród zaaferowanych turystów śpiewam razem ze środkową nawą. Już nie miałam żadnych wątpliwości. Całkiem przypadkiem trafiłam na kulminacyjny punkt obchodów 175-lecia Polskiej Misji Katolickiej we Francji. Zdezorientowani turyści śledzili każdy ruch pochodu biało-czerwonych sztandarów. Katolicki polski folklor? Nie wiem, ale miłe uczucie zaskoczenia zmieszało się we mnie z innym.

Chyba wszyscy mamy tendencje do nieco bezrefleksyjnego metkowania ludzi. Wyznanie i narodowość tak bardzo ułatwiają szufladkowanie – obejmują przecież całe rzesze jednostek.

Mam wrażenie, że dla większości obcokrajowców, zwłaszcza w Europie, Polska funkcjonuje przede wszystkim jako ostoja katolickości. Rzadko traktuje się tę cechę jako wartość pozytywną, znacznie częściej jako symptom wsteczności i ksenofobii. Czy słusznie? Czy na ten „epitet” zasługujemy dzięki ilości oficjalnych wyznawców? A może dzięki wartościom jakie polscy Katolicy reprezentują? Czy są mniej lub bardziej prawdziwi od tych, z innych krajów? Czy polski katolicyzm jest katolicyzmem świadomym? Z drugiej strony, czy wiara zawsze musi być w pełni uświadomiona? Wreszcie, czy między katolickością i nietolerancyjnością zawsze zachodzi koniunkcja? Kusi mnie by na wszystkie powyższe pytania odpowiedzieć krótko i dosadnie: „Nie!”.

***
Festiwal filmowy, rozmowa z twórcami i zarazem bohaterami filmu Suddenly, Last Winter. Film dokumentuje wydarzenia we Włoszech związane z rządowym projektem ustawy "DICO" m.in. dającej możliwość formalnej legalizacji związków homoseksualnych. Wstydzę się, a z drugiej strony rośnie we mnie defensywna duma narodowa, gdy podczas dyskusji po projekcji filmu, nagle ktoś, kto nigdy w Polsce nie był, bezdyskusyjnie podaje polskie, tradycyjnie katolickie społeczeństwo jako beznadziejny przykład nietolerancji wobec mniejszości seksualnych.

Inny festiwal filmowy, polski film. Rozmowa z reżyserem poprzedzająca projekcję. W duchu podśmiewam się ze sztampowego pytania, które prowadzący zadaje polskiemu reżyserowi: „Jaki wpływ na stworzenie tego filmu miało to, że wychowałeś się w Polsce, kraju tak silnie katolickim?” Reżyser zgrabnie odpowiada, próbując ukazać uniwersalny charakter swojego obrazu. A ja zdegustowana powierzchownością tego pytania, myślę: ten film przecież mógł stworzyć chyba każdy, niekoniecznie katolik. A może ta myśl jest właśnie świadectwem mojej polskiej katolickości?

I tu nachodzi mnie banalna refleksja. Dlaczego jedyną równie często dostrzeganą przez obcokrajowców polską cechą narodową jest nasze – a chyba nie ilością a sposobem wyróżniamy się pośród innych – zamiłowanie do kielicha. Pozostaje mieć nadzieję, że Polak katolik jakim go widzą, takim nie jest.

Maria Radziejowska

niedziela, 17 października 2010

Było spotkanie z ciekawym człowiekiem

Sahar Francis była w Polsce na początku października!
To imię nic mi nie mówi.

Sahar jest prawnikiem, aktywistką społeczną, niepozorną kobietą.
Ba, nie ona jedna.

Sahar jest izraelskim prawnikiem. Walczy o prawa palestyńskich więźniów politycznych…
Stop. Schemat. Setki artykułów, filmów, informacji o zabitych cywilach, żołnierzach, rakietach, bombach, samobójcach, płonących autobusach. Dość.

niedziela, 10 października 2010

Czy powinniśmy patrzeć na świat oczami wyobraźni?



„Nie omieszkam podać wśród tych wskazówek pewnej nowej myśli, która, choć wyda się mało ważna i niemal śmieszna, niemniej jest wielce użyteczna w pobudzaniu wyobraźni do rozmaitych pomysłów. Mianowicie jeśli wpatrzysz się w [ch]mury pokryte rozmaitymi plamami lub w kamienie rozmaicie pomieszane i chcesz sobie wyobrazić jakąś scenę, możesz tam zobaczyć podobieństwa rozmaitych krajobrazów ozdobionych górami, rzeki, skały, drzewa, wielkie równiny, doliny i różnokształtne pagórki. Możesz także zobaczyć różne bitwy i gwałtowne ruchy dziwnych postaci, wyrazy twarzy, ubiory i nieskończoną ilość rzeczy, które będziesz mógł doprowadzić do pełnej i dobrej formy. Z takimi ścianami o bezładnych plamach bywa jak z głosem dzwonów - w ich dźwiękach odnajdziesz każde imię i słowo, które przywołasz wyobraźnią. [...] Jeśli będziesz w nie patrzył, znajdziesz tam czarujące pomysły, pobudzające umysł [...] Albowiem rzeczy pogmatwane pobudzają [...] do nowych inwencji [...]”.

Leonardo da Vinci, Sposób pobudzania wyobraźni do różnych pomysłów, [w:] Traktat o malarstwie, ksiega II, par. 66.