Wiele kontrowersji wzbudził ostatnio Komunikat Rady ds. Rodziny KEP. Biskupi napisali między innymi:
Duszpasterze i Diecezjalni Doradcy Życia z niepokojem przyjęli wiadomość, że w Sejmie odrzucono poselski projekt „Contra in vitro” bez możliwości dalszej nad nim dyskusji. Kościół od zawsze broni najsłabszych, a zwłaszcza całkowicie bezbronnych, jakimi są dzieci poczęte. Należy pamiętać, że ci którzy je zabijają i ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy.
Warto zadać sobie pytanie o cel tego komunikatu. Z formalnego punktu widzenia wynika z niego bowiem tylko tyle, że Autorzy pragną zwrócić uwagę wiernych na moralną problematyczność zapłodnienia metodą in vitro. Nie mają oni prawa do zabraniania komukolwiek przystępowania do sakramentów, co w rozmowie z KAI wytłumaczył specjalista w zakresie prawa kanonicznego, ks. prof. Franciszek Longchamps de Berier. W najlepszym wypadku można więc zarzucić Autorom komunikatu ignorancję. Ignorantami w tej kwestii jesteśmy co prawda niemal wszyscy, lecz nie wszyscy zabieramy się do wykluczania pewnych grup ludzi ze wspólnoty Kościoła.
Alternatywny zarzut, jaki można by postawić autorom komunikatu, jest znacznie poważniejszy. Trudno bowiem nie odnieść odnieść ostatnich spośród cytowanych wyżej zdań do bieżącej kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi. W tym kontekście komunikat Rady ds. Rodziny ma wyraźny wymiar propagandowy - niezależnie od swojego znaczenia w świetle prawa kościelnego, dociera on do ludzi i kształtuje ich poglądy w opozycji do konkretnego kandydata. Gdyby zaś tak było - gdyby polski Kościół ustami swoich najwyższych przedstawicieli ustawiał się w roli przeciwnika konkretnych partii politycznych - to niech później ustami innych przedstawicieli nie dziwi się, gdy sam zostanie w roli przeciwnika politycznego ustawiony.
A to wszystko niezależnie od tego, że - w mojej opinii - księża biskupi mają rację w ocenie moralnej zapłodnienia in vitro, o ile wiąże się z nim zabijanie embrionów. Pytanie tylko, dlaczego zamiast wychowywać sumienia wiernych, starają się je zastępować.
Misza Tomaszewski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz