środa, 17 listopada 2010

Myśl samodzielnie!

Z napisaniem tego komentarza noszę się od dawna, ale ostatecznie przekonały mnie spoty reklamowe, zamieszczone na stronie Prawa i Sprawiedliwości pod hasłem „myśl samodzielnie”. Hasło to wpisuje się w język, używany od pewnego czasu przez polską prawicę. Nieprzypadkowo portal internetowy związany z „Gazetą Polską” nosi nazwę Niezależna.pl. Nieprzypadkowo też Jarosław Kaczyński mówił ostatnio o palącej potrzebie wspierania „niezależnych mediów”. Nieprzypadkowo wreszcie powtarzającym się zarzutem, jaki słyszę, spierając się z ludźmi, którzy myślą nieco „prawiej” ode mnie, jest ten, że oto powtarzam tylko to, czego nauczyły mnie media w rodzaju telewizji TVN, radia TOK FM czy „Gazety Wyborczej”. „Nie daj prać sobie mózgu! – wołają z troską moi adwersarze. – Myśl samodzielnie!”

Przeciwieństwem myślenia samodzielnego jest oczywiście myślenie niesamodzielne, domagające się natychmiastowego potępienia. Stąd postulat „myślenia samodzielnego” urasta do rangi kryterium, przy pomocy którego niektórzy z nas władni są oddzielać ziarno od plew, w skali nie byle jakiej, bo społecznej. Mniejsza już o to, że osobiście staram się do „mediów reżimowych” zachować pewien dystans. A niech tam, przypuśćmy, że jestem przyjacielem od kieliszka Adama Michnika i że w domu pod podłogą ukrytą mam kaplicę Mariusza Waltera, w której bez przerwy gra muzyka z czołówki „Faktów”. Czy znaczy to, że jestem mniej samodzielny od tych, którzy myślą samodzielnie, modląc się do redaktorów Terlikowskiego i Sakiewicza?

„Myśleć samodzielnie” – pomysł w rzeczy samej do rzeczy. Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić. Przyznam, że martwią mnie trochę głosy ludzi, którzy święcie przekonani są o tym, że aby umiał człowiek myśleć samodzielnie, wystarczy, że nie zgodzi się z dominującym społecznie poglądem. Gdyby tak było, najbardziej wartościowe byłyby głosy najbardziej absurdalne, a wszyscy szli byśmy w konkury o to, by zająć stanowisko możliwie egzotyczne. Czy twierdząc, że katastrofa smoleńska była efektem agresji ze strony przybyszów z innej planety, stałbym się godnym reprezentantem pokolenia TU 154? Nie łatwiej jest założyć, że skoro wiele osób myśli w jakiś sposób – np. że za wspomnianą wyżej katastrofą nie stoi żaden spisek – to myślą tak nie dlatego, że tak nakazało im określone medium, lecz dlatego, że to po prostu brzmi rozsądnie?

Dlaczego ludziom, którzy uważają, że myślą samodzielnie, a karmią się co tydzień językiem „Gazety Polskiej” z jej „salonami”, „łże-elitami” i tym podobnymi, wydaje się, że myślą swobodniej od tych, którzy lansują sobie mózgi nieco inną narracją? Dlaczego nie chcą bądź nie potrafią oni przyznać, że każdy z nas ma takie lub inne przed-sądy, dlaczego udają, że to oni stanowią sektę intelektualnie czystych, w żaden sposób niezabarwionych światopoglądowo? Dlaczego nie wystarczy im powiedzieć: „myślimy inaczej”, a trzeba sugerować, że oponentom podpowiada jakiś Niegodziwy Marionetkarz? Zaiste, mnożą się pytania, lecz są to pytania retoryczne. Oskarżenie kogokolwiek o niesamodzielność to wszak najprostsza droga do jego intelektualnej dyskwalifikacji. Ale, ale, drodzy Niezależni, czy nie idziecie aby w ten sposób na łatwiznę, uciekając w argumenty zgoła niemerytoryczne, które z taką zaciekłością – i słusznie – na co dzień piętnujecie?

Na koniec, skoro już o tym mowa, ku pokrzepieniu serc załączam nagranie Źródła, piosenki autorstwa – było, nie było – Salonu Niezależnych. Jeśli w dzisiejszej, polskiej rzeczywistości nazwa ta nie jest oksymoronem, to być może stanowi neutralny grunt, na którym spotkać możemy się wszyscy – zarówno salon, jak i niezależni.

Misza Tomaszewski

1 komentarz:

Paweł Cywiński pisze...

Miszo,
czekałem na ten tekst, podpisuje się pod nim w 100%

dziękuję i pozdrawiam,
PC