Duży rozgłos zdobył ostatnio artykuł redaktora naczelnego „Więzi” Zbigniewa Nosowskiego, zatytułowany Polskie katolicyzmy (można go przeczytać na stronie „Tygodnika Powszechnego”). Warszawski KIK organizuje nawet w lutym spotkanie poświęcone temu tematowi, pluralistycznie dobierając prelegentów (Katarzyna Wiśniewska, Dariusz Karłowicz, Paweł Milcarek, Zbigniew Nosowski, Marcin Przeciszewski). Wygląda na to, że będą wśród nich reprezentowane wszystkie wyróżnione przez red. Nosowskiego „typy” polskich katolików: katolicyzm twierdzy, katolicyzm walki, katolicyzm dialogu i katolicyzm prywatny. Podobną typologię opracował swego czasu w książce Kościół w czasach wolności Jarosław Gowin.
Zarówno Gowin, jak i Nosowski reprezentują katolicyzm, który pierwszy z nich określa mianem „katolicyzmu integralnego”, a drugi „katolicyzmu dialogu”, sytuując się w ten sposób pomiędzy dwiema skrajnościami: Scyllą twierdzy i Charybdą prywatności bądź protestu. Nosowski pisze:
Z pewnością przyszłości Kościoła w Polsce nie da się dziś oprzeć na strategii „puszczania oka” do niewierzących: „jesteśmy tacy sami jak wy, z wyjątkiem tego, że wierzymy w Boga, ale to nasza prywatna sprawa; was przekonywać nie będziemy”. […] Nie da się też zbudować trwałej przyszłości Kościoła w Polsce, troszcząc się tylko o swoją własną twierdzę. Żeby skutecznie zmieniać świat, trzeba go przynajmniej minimalnie kochać, a nie darzyć pogardą. […] Pozostaje napięcie między strategią konfrontacji a strategią roztropności, między katolicyzmem walki a katolicyzmem dialogu.
Odnoszę wrażenie, że wszelkie typologie katolicyzmów zawsze kończą się usytuowaniem siebie samego w rozsądnym centrum pomiędzy skrajnościami. Pisze Nosowski: Dualistyczne opisy – nawet jeśli wskazują na ważne cechy rzeczywistości – zazwyczaj niewiele wyjaśniają, ponieważ służą przede wszystkim etykietowaniu opcji nielubianej przez autora. Tak się działo, gdy przed laty niektórzy zwolennicy Kościoła otwartego zaczęli stygmatyzować swoich oponentów jako „zamkniętych” (kompromitując w ten sposób słuszną ideę otwartości). Nigdy zresztą dość przypominania, że Juliusz Eska, wieloletni zastępca redaktora naczelnego „Więzi”, który wprowadził do polskiej publicystyki pojęcie Kościoła otwartego, w swoim opisie nie używał określenia „zamknięty” jako przeciwieństwa otwartości. W jego ujęciu wizja Kościoła otwartego mieściła się między integryzmem a progresizmem. W klasycznej książce Eski „Kościół otwarty” […] w ogóle nie pada słowo „zamknięty”.
Dwie uwagi. Pierwsza – że w książce Eski słowo „zamknięty” pojawia się kilkakrotnie. Oczywiście czasem bez związku z tematem, a jednak na stronie 53 czytamy:
W trosce o czystość wiary obawia się [integryzm doktrynalny] wszystkiego, co nowe i niewypróbowane, a więc potencjalnie niebezpieczne. W związku z tym charakteryzuje go skostniałość form zarówno w myśleniu, jak i w życiu, postawa „zamknięta” w teorii i w praktyce.
Stąd druga uwaga. Nie da się używać słowa „otwartość”, nie mając w tyle głowy jego przeciwieństwa, „zamkniętości”. Skoro istnieje postawa otwarta, istnieć musi też postawa, będąca jej odwrotnością. Środowisko „Więzi” odrzuciło nazwę „katolicyzm otwarty” jako skompromitowaną przez jej użytkowników, którzy byli otwarci na wszystkich, tylko nie na „katolików zamkniętych”. Ja odnoszę czasem wrażenie, że stało się ono w ten sposób otwarte na wszystkich, tylko nie na tych, którzy wciąż chcą określać siebie mianem „katolików otwartych”.
Jarosław Gowin i Zbigniew Nosowski starają się znaleźć stabilny, złoty środek katolicyzmu, w którym jest się katolikiem otwartym na wszystkich ludzi. Pytanie, jak tę otwartość rozumieć. Jeśli w duchu Kazania na Górze, to ich postulat jest cenny, choć oczywisty. Jeśli natomiast widzieć w otwartości także zasadę myślenia krytycznego i samokrytycznego (o Kościele, świecie i sobie samym), to trzeba się pogodzić z tym, że nie każdy jest zdolny do takiego otwarcia się i nie każdy chce, by na niego się w ten sposób otwierać. Być może warto szukać tych, którzy tego chcą, i nie przejmować się tym, jak daleko od tak czy inaczej pojętego „środka katolicyzmu” się znajduje.
Misza Tomaszewski
1 komentarz:
W najnowszej "Świątecznej" krótka rozmowa Katarzyny Wiśniewskiej z Nosowskim o czterech katolicyzmach - polecam tym, którzy nie zbiorą się w sobie aby sięgnąć po "Więź".
Prześlij komentarz