Prawie trzy metry ma średnica korony Jezusa Chrystusa w Świebodzinie. Dodajmy, największego pomnika Jezusa na świecie. Sama Chrystusowa głowa niestety jest mniejsza niż największa na świecie głowa Lenina w Ułan Ude. Ale to nic – syberyjski Wódz Rewolucji może się poszczycić wyłącznie głową. A nasz Jezus Chrystus jest w całości – od stóp po czubek korony – a odległość między końcami palców rąk wynosi aż dwadzieścia cztery metry. Spory to powód do dumy.
Wszak świebodziński Jezus zdetronizował brazylijskiego rekordzistę. Pokonał go, aż o trzy metry. A to dlatego, że polskiego Chrystusa charakteryzuje symbolika, której w Rio de Janeiro najwyraźniej brak. Każdy jezusowy rok życia został upamiętniony jednym metrem siatkobetonu. I choć ukoronowany pomnik mierzy już trzydzieści sześć metrów, sam Jezus ma równo trzydzieści trzy. Pomysłodawca, Ks. Sylwester Zawadzki, zapytany o źródło natchnienia, rzekł: - pomysł miał Pan Jezus. Ja ten pomnik miałem zbudować.
Przepełniony siatkobetonową dumą postanowiłem przyjrzeć się pomnikom buddyjskim – kiedyś w Chinach, pod Datongiem, natknąłem się na jednego Buddę Giganta. Moje poszukiwania podążyły na Daleki Wschód, ponieważ zarówno w islamie jak i judaizmie nie wolno przedstawiać boskich wizerunków. Oznacza to, że nasz Chrystus na tych szerokościach geograficznych jest bezkonkurencyjny. Po dokładnym sprawdzeniu, okazało się, że nadal górujemy – widziany przez mnie chiński Budda mierzył dokładnie o połowę mniej niż Jezus ze Świebodzina. Zapewne dlatego, że wyrzeźbiono go siedzącego. Bo gdyby udało mu się wstać to wyglądaliby z Jezusem podobnie. Możliwe, że na rzecz tego ostatniego przeważyłaby właśnie korona!
Niestety nie było mi dane napawać się wielką dumą zbyt długo. Okazało się, że w innej części Chin stoi Budda mierzący ponad siedemdziesiąt metrów, w Tajlandii można natknąć się na ponad dziewięćdziesięciometrowego, a japoński Amitabha Budda ma sto dwadzieścia metrów! Żeby tego było mało (bądź nisko) w indyjskiej prowincji Uttar Pradesh budują pomnik Maitreya Buddy – Buddy przyszłości. Ma on mieć sto pięćdziesiąt dwa metry wysokości. I to w pozycji siedzącej! Projekt ks. Sylwestra Zawadzkiego jest wobec buddyjskiej architektury, trzeba rzec, dość skromny. Okazało się, że nawet symbol demokracji – Statua Wolności – jest wyższa o ponad głowę od Jezusa z Świebodzina. Summa summarum trzydzieści trzy metry siatkobetonu to za mało by być najdumniejszym na świecie. Trzeba by zapytać ks. Sylwestra Zawadzkiego - czemu Pan Jezus miał pomysł tylko na tyle...
Paweł Cywiński
3 komentarze:
Amerykanie już nas docenili..
http://www.colbertnation.com/the-colbert-report-videos/365266/november-10-2010/statue-of-jesus
Temat lichenizacji religii nie zatrzymuje się na rzeźbach stojących (lub siedzących). Są jeszcze gigantyczne reprezentacje bogów z prahistorii, w większości wyryte w ziemi. I tutaj wszyscy mniej więcej współcześni wymiękają.
Pokusiłbym się w związku z tym o tezę, że wielkość jest proporcjonalna do archaiczności, czasem wręcz prymitywizmu.
Kilka przykładów:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:You_Yangs_Bunjil_geoglyph.JPG
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Cimg0166.jpg
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Candelabro_de_Paracas_02.JPG
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Marree_man.jpg
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Lignes_de_Nazca_D%C3%A9cembre_2006_-_Colibri_2.jpg
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:UK_Dunstable_Whipsnade_Zoo_hill_figure.jpg
O! znalazłem nawet jednego z koroną....
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:The_Giant_of_Atacama.jpg
Prześlij komentarz