Katolicyzm polski zajmuje w katolicyzmie świata zupełnie odrębne stanowisko. Są kraje, Francja przede wszystkim, gdzie katolicyzm stał się wąską strugą wijącą się wśród współczesnego życia, gdzie masy nie są katolickie, bywają antykatolickie. Katolicyzm jest tam doktryną nielicznej, młodej, intelektualnej elity (…). Są dalej kraje zeszłowieczne, jak Hiszpania przede wszystkim, gdzie katolicyzm jest religią mas szerokich, ale najciemniejszych, religią starszych roczników, religią ludzi i warstw społecznych nie dynamicznych już, lecz statycznych. Otóż Polska jest między tymi dwiema – i na razie bliżej Hiszpanii.
Kto to mówi? Czy to jakiś nowy głos w nieustającej debacie o roli katolicyzmu w Polsce? A może tak się zaczyna najświeższy prowokacyjny tekst o Kościele mojego redakcyjnego kolegi Miszy Tomaszewskiego? Nie – to Ksawery Pruszyński, przedwojenny polski reporter.
Zasłynął jako twórca zbioru reportaży z hiszpańskiej wojny domowej 1936 roku - W czerwonej Hiszpanii. Cytowany wyżej tekst pochodzi z jego tomu Podróż po Polsce z 1937 roku. Warto po niego sięgnąć nie tylko ze względu na piękny, bogaty język, jakim operował autor (gdyby dziś jeszcze tak się pisało literaturę faktu!), ale też po to, żeby przekonać się, jak bardzo ta podróż po dawnej, ale wolnej Polsce może być inspirująca w rozmyślaniach o Polsce dzisiejszej. Ksawery, który refleksję nad rolą i drogą katolicyzmu polskiego zamieścił w znakomitym reportażu Ślubowanie o pielgrzymce akademickiej na Jasną Górę w 1936 roku, w najśmielszych (a może – najczarniejszych) snach nie wyobrażał sobie pewnie Radia Maryja, złotych wież Lichenia czy wystającej ponad chmury głowy Chrystusa z Rio de Świebodzineiro. Równie abstrakcyjna byłaby dla niego zapewne wizja tłumów homoseksualnych par ostentacyjnie całujących się na ulicach na znak protestu podczas papieskiej pielgrzymki do Hiszpanii lub widok pustoszejących z dnia na dzień francuskich kościołów. W tym sensie Pruszyński pewnie nie brzmi już dziś aktualnie, ale za to jak inspirujące są jego słowa, gdy pisze:
Polska nie utraciła jeszcze charakteru kraju o katolicyzmie statycznym, nie zyskała charakteru kraju o katolicyzmie dynamicznym. Polska stara się przemieniać pierwszy w drugi. Przynajmniej to można uważać za zadanie katolicyzmu w Polsce.
Nie wiem, czy faktycznie Polski katolicyzm 1936 roku starał się przemieniać ze statycznego w dynamiczny. Wiem za to, że Pruszyński nie mógł przewidzieć, co stanie się z Europą i Polską kilka lat później, nie wiedział więc, że wiele z wytyczonych przez nas w pierwszej połowie XX wieku dróg będzie musiało ulec zatarciu. Ale na pewno warto zastanowić się, czy dziś choć w najmniejszym stopniu jesteśmy na tej drodze, której zarys trafnie – jak mi się wydaje – wytyczył Pruszyński? A jeśli nie, to czy winić mamy za to tylko okoliczności historyczne, które sprawiły, że musieliśmy na jakiś czas zboczyć z drogi?
Jan Mencwel
Ksawery Pruszyński Podróż po Polsce, Czytelnik, Warszawa 2000, na podst. wydania Towarzystwa Wydawniczego „Rój” z 1937 r.
1 komentarz:
Janku, wzruszyłem się! Jutro przeczytam na spokojnie i dodam bardziej treściwy komentarz...
Prześlij komentarz