poniedziałek, 5 grudnia 2011

Rewolucja informacyjna na Bałkanach



Marysia Złonkiewicz

Jesteśmy świadkami rewolucji medialnej na Bałkanach. W tej części Europy powstała pierwsza od czasu rozpadu Jugosławii panregionalna telewizja informacyjna. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby był to projekt czysto bałkański lub wielkich zachodnich koncernów medialnych. W końcu to w stronę Europy Zachodniej zmierza kierunek polityki krajów regionu. Jednakże nowa bałkańska czwarta władza pochodzi z Bliskiego Wschodu. Od dwóch tygodni mieszkańcy Bośni i Hercegowiny, Chorwacji, Serbii, Macedonii, Czarnogóry, Kosowa, Bułgarii oraz Słowenii odbierają należącą do Kataru Al Jazeerę Balkans. Czyżby był to następny przejaw osłabienia europejskiej dominacji na Bałkanach?

Główna siedziba bałkańskiej Al Jazeery mieści się w centrum muzułmańskiego Sarajewa. Ulokowana jest na dachu centrum handlowego należącego do jedynego bośniackiego banku założonego na zasadach bankowości islamskiej. Samo miejsce jest o tyle ciekawe, że tylko w tym komercyjnym budynku w Sarajewie znajduje się muzułmańska sala modlitewna. W podziemnym supermarkecie nie można kupić alkoholu, a w centrum handlowym otwarto najbardziej luksusowe butiki w kraju. Z miasta, w którym jeszcze niedawno ścierały się wojska serbskie z bośniackimi i które stało się symbolem etnicznych walk bałkańskich, będą obecnie nadawane informacje na cały region. Dyrektorem programowym jest Chorwat - Goran Milić, były dziennikarz jugosłowiański. A dodatkowe trzy redakcje otworzono w Belgradzie, Zagrzebiu i Skopje. 

Przed Goranem Miliciem stoi trudne zadanie. W mocno skonfliktowanym bałkańskim tyglu, bardzo łatwo zostać oskarżonym o stronniczość i tym samym zrazić do siebie nacjonalistyczną część widowni. Zadanie jest tym trudniejsze, że Al Jazeera jest w swojej genezie arabska, postrzegana jako muzułmańska, a religia jest tym, co różni ludzi na Bałkanach. Islam jest związany z niektórymi z grup narodowościowych. 

Dlatego też między innymi telewizja zdecydowała się dobrać pracowników różnych bałkańskich narodowości i wysłała stałych korespondentów do większości bałkańskich stolic. Władze stacji deklarują, że na wizji znajdzie się miejsce na narracje różnych stron (co już się spotkało z zarzutami o dawanie głosu tym, którzy mieć go nie powinni). W podobny sposób rozwiązano problem językowy. Prezenterzy, reporterzy i goście Al Jazeery Balkans posługują się swoimi ojczystymi językami, więc na wizji można usłyszeć zarówno serbski, jak i chorwacki oraz bośniacki – każdy z nich jest zrozumiały dla pozostałych mieszkańców Bałkanów. 

***
Co oznacza pojawienie się Al Jazeery na Bałkanach? 


Po pierwsze, Al Jazeera jest pierwszą dużą światową telewizją tworzącą program specjalnie dla tego regionu, przez co zyskała na starcie sympatię jego mieszkańców. Warto podkreślić, że Al Jazeera do tej pory posiadała kanały informacyjne nadające po arabsku i po angielsku. Bałkańska edycja jest dopiero trzecią wersją językową katarskiej telewizji. A niebawem planowana jest jeszcze suahili i turecka. 

Po drugie, poszczególne nacje bałkańskie, które od dwudziestu lat usilnie podkreślają dzielące je różnice, zyskały wspólną przestrzeń dyskusji i dialogu. Czy to przyczyni się do zwiększenia podziałów, czy wzmocni poczucie wspólnoty regionalnej – dopiero się okaże. Natomiast forum Al Jazeery Balkans na Facebooku już stało się polem sporów między czytelnikami. A najchętniej dyskutowane są artykuły o etniczności i religii. 

Po trzecie, regionalne media często podporządkowane są interesom poszczególnych grup politycznych. Al Jazeera ma szansę być pierwszym, nadającym na tak szeroką skalę, obiektywnym dostarczycielem informacji i organizatorem debat na Bałkanach. 

Po czwarte, dzięki stacjonowaniu w regionie armii profesjonalnych dziennikarzy i analityków wzrośnie ilość i jakość informacji z Bałkanów w światowych mediach 

Po piąte, zarówno finansowanie, zarządzanie, jak i schemat podawania informacji wywodzi się z Półwyspu Arabskiego. Teraz to z tamtego kierunku pochodzić będzie narracja kształtująca opinię publiczną – wybór wiadomości i sposób ich przedstawiania. W tym kontekście warto zauważyć, że mieszkańcy południowo-wschodniego pogranicza Europy, niejednokrotnie rozczarowali się Europą Zachodnią...

Po szóste, mieszkańcy Bałkanów są specyficznymi widzami – podzieleni przez konflikty, bardziej interesują się wiadomościami z własnego podwórka, niż tymi, które ich nie dotyczą. Dzięki Al Jazeerze jest szansa na wzrost wiedzy o świecie wśród narodów bałkańskich. Materiał własny nowej stacji, będzie emitowany wraz z tłumaczonymi materiałami pochodzącymi z pozostałych wersji językowych Al Jazeery.

***
Niebawem się dowiemy, w jakim kierunku pójdzie bałkańska rewolucja informacyjna. Natomiast jedno jest pewne – mieszkańcy Bałkanów dostali nowe medium, zupełnie odmienne i niezależne od tych, które mieli do tej pory. Pojawienie się na Bałkanach Al Jazeery jest kolejnym dowodem na to, że w tym regionie ścierają się interesy Świata Arabskiego i Europy Zachodniej. Al Jazeera Balkans jest zdecydowanym punktem w tej rozgrywce dla Świata Arabskiego.

14 komentarzy:

Pawel Zerka pisze...

Marysiu,
Z zainteresowaniem i dużą przyjemnością przeczytałem Twój artykuł!
Ciekawe wydaje mi się zwłaszcza spostrzeżenie, że narracja na temat Bałkanów będzie teraz silnie kształtowana na Półwyspie Arabskim.
Natomiast zabrakło mi dokładniejszego wyjaśnienia, czego (z dotychczasowej historii Al Jazeery) możemy się spodziewać po jej obecności w Sarajewie: czy jest to medium obiektywne? czy za jego działaniem stoją jakieś międzynarodowe interesy polityczne lub gospodarcze? i jakie mogą być główne elementy narracji, którą Al Jazeera będzie teraz serwować społeczeństwom bałkańskim?
Byłoby super, jakbyś rozwinęła te wątki. Ale i tak jest super:)
Pozdrowienia!
pz

Anonimowy pisze...

Przeczytałem Twój artykuł dwa razy, bo ostatnio wydaje mi się, że bywam przewrażliwiony na punkcie polskich artykułów o BiH.
Więc po kolei- uważam, że przesadzasz w wielu kwestiach. Odnoszę wrażenie, że Twój artykuł ma charakter "zaogniający", a nie budujący. Ale jak już pisałem- być może jestem przewrażliwiony. Kilka kwestii chciałbym jednak przedyskutować.
Stawiasz pytanie o słabnięcie dominacji Europy w regionie... Myślę, że to może być kolejny przejaw, ale nie przeceniajmy zjawiska i roli Al Jazeery. Europa jest w odwrocie już od wielu lat, a o hegemonii nie wiem czy w ogóle można było kiedykolwiek mówić. Teraz Turcja rozdaje karty (poczytaj o inwestycjach w Sandżaku- najnowsze warte 350 milionów Euro), Rosjanie coraz bardziej się angażują (inwestycje w sektor energetyczny) no i oczywiście Amerykanie, którzy po zeszłorocznej wizycie H. Clinton dali do zrozumienia, że być może zwiększą swoje zaangażowanie. Także Al Jazeera to tylko kropla w morzu bośniackiej codzienności.

Kolejna kwestia. Nie widzę nic dziwnego w tym, że siedziba Al jazeery znajduje się tam gdzie się znajduje (BBI Shopping Centre). Po prostu ich pomieszczenia spełniły wymagania i tyle. Nie traktowałbym tego jako polityczne (islamskie) posunięcie. Poza tym, to że alkoholu nie sprzedają w BBI to chyba nie jest nic dziwnego? Dlaczego zawsze się na to zwraca uwagę? Dlaczego zwracając na to uwagę nie wspomina się o tym, że w tym samym BBI znajduje się jeden z największych sarajewskich "Konzumów"- czyli sieciówki chorwackiej ("katolickiej"- jeżeli już jesteśmy w konwencji religijnego tła poszczególnych nacji). Jakoś im nie przeszkadzało otworzyć swój sklep i zrezygnować ze sprzedaży alkoholu i wieprzowiny, a my obcokrajowcy musimy zawsze podkreślać, że tam nie można alkoholu kupić. 30 metrów od BBI jest całodobowy, a 10 minut piechotą Kino Bosna, w której wypiłaś niejedno piwo z tego co pamiętam. A dom modlitw jest bardzo ładny- często niemuzułmanie tam zaglądają- bo jest z niego przepiękny widok na okolicę.

W tym samym akapicie nazywasz Sarajewo "muzułmańskim". Dla mnie jest jasne o co Ci chodzi, ale dla ludzi, którzy być może nie są wielkimi sympatykami regionu może taka informacja rozmazać rzeczywistość. W tej muzułmańskiej części mieszka wciąż sporo Chorwatów, garstka Żydów i Serbów. Poza tym, jak sama najlepiej wiesz, nie było spisu powszechnego od 20 lat więc wstrzymaj się może lepiej z takim nazywaniem i dzieleniem Sarajewa.

"Po szóste". Myślę, że źle oceniasz mieszkańców b. Jugi. No chyba że poznałaś ich wszystkich. Skąd stwierdzenie o zainteresowaniu "własnym podwórkiem"? Z tego co ja wiem, przeciętnie rozgarnięty Bośniak ma większą wiedzę na temat "Zachodu" niż Polak na temat "Wschodu". Byłaś tu na wymianie studenckiej- czy uważasz, że ich w istocie interesuje własne podwórko? Gdyby tak było to by już dawno arabska rewolucja przeniosła się do BiH. Oni mają dość własnego podwórka.Są apatyczni politycznie i społecznie...

Na koniec jedno pytanie? Oglądałaś w ogóle Al jazeerę Balkan?
Ja oglądam prawie codziennie- razem z Bośniakami. I oni nie traktują tego w kategorii jakiejś "rewolucji medialnej", tylko cieszą się, że pojawił się ktoś z pomysłem, kto (póki co) zebrał do kupy dziennikarzy z regionu, którzy pokazują w trochę innym świetle Bałkany(jak fajnie zrobione są niektóre "wstawki" dotyczące ciekawostek z regionu). A to, że telewizja jest katarska- hmmm...z tego co wiem to CNN, BBC, TVN 24 miały sporo czasu żeby coś takiego zorganizować. Teraz niech plują sobie w brodę

Al Jazeera na pewno nie pogorszy w żaden sposób sytuacji na Bałkanach. Czy polepszy? Nie wiem. Najwyżej będzie jak z pierwszym MC Donaldsem w Sarajewie- ludzie podyskutują, powyzywają się na forach a potem i tak pójdą do swoich "kafan" na piwo lub kawę.
Pozdrawiam z Sarajewa, Maciek (nie chce mi się logować, znamy się przecież)

Anonimowy pisze...

Dzieki za ciekawe informacje

Marysia Złonkiewicz pisze...

Drogi Maćku,

Cieszę się, że zainteresownałeś się moim artykułem. Poniżej odpowiadam na Twoje pytania i wątpliwości.

1) Postawiłam pytanie o słabnięcie dominacji europejskiej w regionie Bałkanów. Odpowiedź na razie pozostanie otwarta. Jednakże jak słusznie zauważasz, na Bałkanach wyraźnie widać scieranie się różnych interesów. Zarówno na płaszczyżnie ekonomicznej, politycznej, ale również symbolicznej. Natomiast nie można pominąć, czegoś, co bym nazwała softpowerem, czyli atrakcyjności (a przez to wielkiego wpływu) europejskiego nowoczesnego modelu kultury, instytucji politycznych, nauki i innych rozwiązań - nazwijmy to „Cywilizacji Zachodniej”. Rzeczywiście Al Jazeera jest tylko kroplą, ale ponieważ narazie ma monopol narracyjny na panregionalnym poziomie, nie deprecjonowałabym jej tak szybko.

2) Ja również nie widzę nic dziwnego w tym, że siedziba Al Jazeery Balkans została ulokowana w BBI. Natomiast, tak jak napisałam, traktuję to jako ciekawostkę. Bez żadnych intencji politycznych – co najwyżej symboliczne (choć to raczej wymuszona interpretacja). Po prostu ciekawostka.

3) Pisząc o „centrum muzułmańskiego Sarajewa”, nie miałam na celu opisywania składu religijnego i etnicznego konkretnych sarajewskich dzielnic. Chodziło mi o zaznaczenie, że Sarajewo, jako miasto i stolica, w porównaniu z na przykład Belgradem czy Zagrzebiem, może być uznane za miasto muzułmańskie, gdyż taki posiada charakter. Ale oczywiście jest to miasto wielokulturowe.

4) Wydaje mi się, że większość odbiorców na Bałkanach, podobnie jak w Polsce, o wiele bardziej interesuje się rozgrywkami lokalnych polityków niż tym, co ich bezpośrednio nie dotyczy. Wystarczy przejrzeć nagłówki w gazetach, ilość miejsca, jaką poświęca się wiadomościom ze świata i ich dobór (popularniejsze są te, które opisują relacje regionu z krajami zagranicznymi).

5) Właśnie to „pojawienie się kogoś z pomysłem, kto zebrał do kupy dziennikarzy z regionu, który pokazują Bałkany w trochę innym świetle” nazwałam rewolucją, a nie ewolucją, medialną.

6) Osobiście Al Jazeerę oglądam i od dawna jej kibicuję.

Pozdrawiam serdecznie z Palembangu,

Marysia

PS. Drogi Pawle, pozwól, proszę, że odpowiem Ci później.

Anonimowy pisze...

wydaje mi się, że profesjonalny dziennikarz po opublikowaniu tekstu pozwala mu żyć własnym życiem i nie prowadzi polemiki z czytelnikami - ale może to tylko moje zdanie..
AF

REDAKCJA pisze...

@ AF

Zapewne nie jesteśmy profesjonalną redakcją według Pani/a założeń i standardów, ale szczycimy się tym, że w naszym magazynie trwa ciągła debata między autorami, a czytelnikami. Jest to jedna z cech charakterystycznych naszego bloga.

W ten sposób nie tylko wyrażamy szacunek wobec naszych komentatorów, ale również jesteśmy w stanie rozwiać wszelakie wątpliwości, znaleźć alternatywne/lepsze rozwiązania zagadnień, wspólnie się czegoś nauczyć. Poza tym dzięki temu posiadamy spore archiwum niezwykle ciekawych dyskusji i sporów.

Pozdrawiamy,
Redakcja.

Marysia Złonkiewicz pisze...

Drogi Pawle,

Trudno mi określić, czy Al Jazeera jest obiektywna – bo nie wierzę w ponadkulturowy obiektywizm narracyjny. Natomiast na pewno jest to dosyć rzetelna stacja, o czym świadczy lista nazwisk reporterów i dziennikarzy (ścisła światowa czołówka). Obserwując angielską wersję Al Jazeery możemy przypuszczać, że wersja bałkańska powinna być bardziej rzetelna i bezstronna niż większość mediów regiony. Mam wrażenie, że z nimi jest trochę jak z McDonalds – nie mogą sobie pozwolić na zaserwowanie zepsutego jedzenia, bo da to argument jej licznym przeciwnikom. Czyli Al Jazeera Balkans będzie się pilnować. Co nie znaczy, że będzie poprawna politycznie w zachodnim rozumieniu. Al Jazeera doskonale potrafi być kontrowersyjna, czego już nie raz byliśmy świadkami.

Co do narracji, to dopiero się przekonamy. Zapewne będzie starała się udzielać głosu równomiernie. Choć to i tak będzie pewnie przez niektórych odbierane jako kontrowersyjne. Będzie też mówić o tych regionach świata, które nie były do tej pory często obecne w reginalnych mediach. Wiadomo też, że Al Jazeera English dopuszcza o wiele bardziej brutalne zdjęcia niż BBC, tym samym potrafi wywoływać większe emocje. Ale nie odważyłabym się już teraz wieszczyć, jaka narracja będzie dominować w Al Jazeerze Balkans.

Właścicielem całej korporacji jest rząd katarski. Natomiast nie słyszałam, by na Al Jazeerę wpływały interesy polityczne lub gospodarcze. Mam wrażenie, że Al Jazeera ma więcej wrogów, niż przyjaciół. Poczynając od złej prasy w USA (zwłaszcza w czasie kadencji Busza jr), przez Arabie Saudyjską (która przez pewien czas zakazała saudyjskim firmom umieszczania w AJ reklam), po Iran (Teokracja nie przepada za krytyką, jak wiadomo).

Serdeczności,
Marysia

Anonimowy pisze...

coś za długi post napisałem...ten poprzedni miał być na końcu:)) wcześniejsze się nie wysłały, więc jeszcze raz:


Marysiu,

Chciałbym się odnieść do Twojej odpowiedzi na moje spostrzeżenia. Pisanie ma to do siebie, że ciężko jest wyczuć intencje, a czasami i prawidłowo zrozumieć autora.
Nie bardzo rozumiem ten "softpower", być może nie jestem za bardzo na czasie z prasowymi neologizmami. W każdym bądź razie wiem jedno: co do fascynacji "zachodnimi instytucjami politycznymi" to strzelasz zdecydowanie kulą w płot. Przypominam Ci, iż po zakończeniu "wojny przeciwko BiH" (Rusmir Mahmutcehajić, polecam rozważyć to określenie), podpisaniu Dayton nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewał się, że pokojowe porozumienie będzie przez następne 15 lat (a może i jeszcze przez 15 lat) funkcjonować jako wyznacznik politycznego (nie)porządku. Wtedy to też cały "Zachód" zwalił się ze swoimi instytucjami i biurokracją, aby eksperymentować rozwiązania administracyjne w nic nie znaczącym w ich oczach kraju. Skutki tego widać właśnie dzisiaj. Być może pisząc z Palembangu o Bałkanach nie wiesz co się tutaj aktualnie dzieje (myślę głównie o BiH). Jestem przekonany, że tutaj panuje coś wręcz przeciwnego niż jakakolwiek fascynacja "zachodnimi" instytucjami. Przynajmniej tymi działającymi w BiH i niespełnionymi biurokratami, którzy funkcjonują tutaj jakby ich ktoś wysłał na koniec świata (front wschodni?). Proponuje poczytać Nerzuka Ćuraka- jest specjalistą w dziedzinie geopolityki, zajmuje się też analizowaniem społeczno-politycznej postdejtońskiej rzeczywistości. Co do zachodniego stylu życia itp. to zgadzam się z Tobą.

Druga sprawa: nie rozumiem o co chodzi z tą "ewolucją". Ja takiego słowa nie użyłem pisząc do Ciebie. Ale paradoksalnie to byłoby chyba lepsze określenie (moim skromnym zdaniem), z bardzo prostej przyczyny. Jeżeli użyjesz słowa "rewolucja medialna" w odniesieniu do na przykład polskiej rzeczywistości to ludzie będą się zastanawiać czy na rynku właśnie nie pojawiła się nowa platforma cyfrowa, która zwiększy nasze doznania estetyczne. A jeżeli użyjesz tego samego słowa w kontekście Bałkanów to ludzie zaczną się zastanawiać czy nie chodzi czasem o to, że dziennikarze (ponownie) wjadą na czołgach razem z wojskami swojego kraju do sąsiedniego po to żeby sami, jako broń medialna reżimu (na przykład Milosevića) tworzyć własny scenariusz wydarzeń. To na Bałkanach jest szczególnie drażliwy temat, o czym na pewno wiesz. Miloszević był prawdopodobnie największym medialnym demiurgiem- w brutalny sposób podporządkował sobie media, dzięki którym mydlił oczy światu, a przede wszystkim swojemu biednemu narodowi. Także „Rewolucja medialna” w kontekście tej części świata to określenie moim zdaniem niezbyt adekwatne do pojawienia się nowej telewizji. Nawet jeżeli to jest Al Jazeera.
cdn...

Anonimowy pisze...

Dlatego wydaje mi się, że powinnaś zachować pewną dozę delikatności pisząc o Bałkanach. A te, jak sama nazwałaś, "ciekawostki" są stronnicze- bo można napisać, że w muzułmańskim Sarajewie jest muzułmański sklep BBI, w którym znajduje się muzułmańska telewizja Al Jazeera, drogie sklepy, mesdzid i nie można kupić alkoholu. Tak właśnie wyglądała Twoja ciekawostka. A moja ciekawostka wygląda tak: w Sarajewie, w którym mimo swojej tragicznej historii wciąż tli się płomyk wielokulturowego "Małego Jerusalem" znajduje się sklep BBI, w którym mieści się min. siedziba regionalnej Al Jazerry. Obiekt jest pod wieloma względami interesujący- chociażby dlatego, że w chorwackim „Konzumie” mimo braku alkoholu i wieprzowiny Sarajlije (mieszkańcy Sarajewa, bez znaczenia z jakiej są grupy etnicznej) robią z wielką chęcią zakupy. Lody i pizza w BBI są względnie tanie (czego nie można powiedzieć o większości sklepów- światowych markach, na które stać tylko najbogatszych mieszkańców Sarajewa) i smaczne. W budynku znajduje się także mesjid, w którym muzułmanie mogą się pomodlić, a przedstawiciele innych wyznań, turyści znaleźć chwilę spokoju i ciszy, a także napawać się widokiem panoramy miasta. Może to trochę bezczelne, nie powinienem Ci mówić jak masz pisać, w końcu sam mógłbym się za to zabrać…ale mimo wszystko napisałaś artykuł, więc pewnie liczyłaś się z tym, że będzie on poddany dyskusji. Chcę po prostu zwrócić Twoją uwagę, jako być może przyszłego specjalisty od spraw regionu, że nie podobają mi się elementy, które w moim mniemaniu sugerują „laikowi” wyciągnięcie pewnych wniosków. Ale jak już wspominałem, być może jestem przewrażliwiony.
cdn...

Anonimowy pisze...

„Pisząc o „centrum muzułmańskiego Sarajewa”, nie miałam na celu opisywania składu religijnego i etnicznego konkretnych sarajewskich dzielnic. Chodziło mi o zaznaczenie, że Sarajewo, jako miasto i stolica, w porównaniu z na przykład Belgradem czy Zagrzebiem, może być uznane za miasto muzułmańskie, gdyż taki posiada charakter. Ale oczywiście jest to miasto wielokulturowe”. Znowu to samo- a na przykład w porównaniu z Tiraną, Prisztiną i Skopje? Nie rozumiem poza tym jak miasto może być muzułmańskie i wielokulturowe jednocześnie?
Gratuluję Ci siły przebicia, którą niewątpliwie posiadasz, ale spodziewam się więcej po Tobie, jeżeli naprawdę chcesz się w przyszłości zająć Bałkanami. Masz szansę być obiektywnym dziennikarzem, analitykiem. Masz też szansę pokazać Bałkany z różnych perspektyw. Czas skończyć z wojną i dać im szansę. I dać szansę Polakom, żeby dowiedzieli się, że na przykład Bośnia ma do zaoferowania niezapomniane wrażenia i niekoniecznie muszą być one związane z oglądaniem podziurawionych przez kule domów.
maciek

Anonimowy pisze...

@ Redakcja

Nie jest to kwestia profesjonalizmu redakcji kwartalnika lecz autora, który moim zdaniem powinien pozwolić aby tekst bronił się sam.
Nie jest sztuką uzasadniać co się miało na myśli po wysłuchaniu komentarzy, ale stworzenie tekstu przejrzystego pod względem formy i treści. Oczywiście czytelnik ma prawo nie zgodzić się ze zdaniem autora, lecz ten ostatni powinien wierzyć, że tekst jest na tyle dobry, że nie trzeba się z niego tłumaczyć.
AF

Marysia Złonkiewicz pisze...

Drogi Maćku,

mam wrażenie, że łapiesz mnie za słówka, które można zinterpretować na wiele możliwości.

1. Pisząc o atrakcyjności europejskich instytucji, pisałam o całych Bałkanach, a nie wyłącznie o BiH. W jednych krajach regionu elity i zwykli ludzie są bardziej entuzjastycznie nastawieni, w innych mniej – jednakże wszędzie stawia się właśnie na zachodni model państwowości. Nikt nie postuluje wprowadzenia teokracji niczym w Iranie, demokracji wojskowej, niczym w Turcji czy zastąpienia konstytucji Koranem i powołania monarchii, niczym w Arabii Saudyjskiej. Nie wspominając już o parciu większości bałkańskich krajów w stronę największej europejskiej instytucji – Unii Europejskiej. Zapewne mniej, między innymi z podanych przez ciebie powodów, ale tyczy się to również BiH.
2. Wydaje mi się, że zawężanie, bądź przesuwanie znaczeniem i konotacjami poszczególnych wyrazów nie powinno być sprowadzane do skrajności. Nie wiem, ilu czytelnikom tego artykułu zwrot „ medialna (bądź „informacyjna” – bo i tego zwrotu używam) rewolucja” skojarzyło się z medialnymi kłamstwami i manipulacjami Miloszevicia, ale na szczęście pod tytułem znajduje się logo AJB, co powinno rozwiać wszelakie wątpliwości, w jakim znaczeniu słowo to zostało użyte. Mamy w tym przypadku inną wrażliwość semantyczną.
3. Ani razu nie użyłam zwrotu „muzułmańska telewizja”.
4. Podoba mi się Twoja ciekawostka. Choć nie wiem, czemu chcesz na siłę „rozwadniać” fakt, że BBI jest charakterystycznym centrum handlowym, bo działającym zgodnie z wieloma islamskimi zasadami. Stwierdzenie tego faktu, nie jest czymś stronniczym. A wydaje mi się, że dla czytelnika może to być ciekawe i atrakcyjne.
5. „Nie rozumiem poza tym jak miasto może być muzułmańskie i wielokulturowe jednocześnie?” Religie i kultury, pomimo że się współtworzą i przenikają, są dwoma oddzielnymi kategoriami. Sarajewo jest europejską stolicą, gdzie na każdym kroku znajdują się meczety, gdzie jedną z miar czasu są azany, gdzie hucznie obchodzi się Ramadan. Wydaje mi się, że jest to charakterystyczne i pozwala na nazwanie tego miasta muzułmańskim. Trochę na zasadzie nazwania polskich Bohonik, wsią tatarską, nawet jeżeli żyje tam tylko 14 Tatarów, albo Salt Lake City miastem mormońskim. Tylko, że to znowu kwestia wrażliwości i interpretacji.
6. Co do stygmatyzowania Sarajewa przez perspektywę wojny – zgadzam się całkowicie. Natomiast wiele do zrobienia mają w tym zakresie sami Bośniacy (handel wojennymi pamiątkami, wszechobecne propagandowe mapy oblężenia czy przedstawienie w muzeum historycznym w atrakcyjny sposób innych elementów historii niż tylko życia w oblężonym mieście).

Pozdrawiam, Marysia

Odnośnie komentarza AF.

Moją profesją nie jest publicystyka, napisałam w życiu mniej niż dziesięć artykułów. Zatem nawet nie pretenduje do bycia profesjonalną autorką artykułów. :)

Ale biorąc pod uwagę charakter tej strony – czyli to, że właściwie jest blogiem – czymś naturalnym wydaje mi się dyskusja pod tekstem. Do tego tekstem, który nie jest objawiony, zatem może posiadać zarówno błędy, jak zagadnienia wymagające doprecyzowania. A dla czytelników tekst poszerzony o dyskusję pod nim, jest chyba czymś bardziej atrakcyjnym :)

Ukłony, M.

Paradoks pisze...

Dla mnie z pewnością dyskusja pod tekstem jest wartością dodaną. "Tekstów broniących się same" jest pod dostatkiem w mainstremowych mediach. Tam rzeczywiście nie ma co (i po co) komentować, od tego zresztą są "profesjonalne" talking heads. Na szczęście mamy już dla nich coraz silniejszą alternatywę i oby tak dalej. Pozdrowienia dla Autorki i Redakcji.

Pozdrawiam,
paradoks

Anonimowy pisze...

Interesting perspective you have on Al-Jazeera Balkans. It sounds to be manipulated by a narrow view, supported by underlying fear of the unknown.