
wtorek, 9 marca 2010
Obrazy pana Liska
A jeśli sztuka nie ma żadnych obowiązków względem rzeczywistości?


W piwnicy przy Odolańskiej 10 na Starym Mokotowie grupa młodych malarzy otworzyła wystawę malarstwa pana Liska. Na ceglanych ścianach, na dobrze znanych nam drzwiach ze zbitych listew i dykt, w znajomej nosowi wilogoci, powiesili niewielkie gwasze. Na podłodze – wylanym betonie chrzęści piasek, światła nie ma. Prace można oglądać z diodą w ręku, przy dźwiękach dokumentu – komentarzach przyjaciół o jego dżentelmeńskiej naturze i serdeczności.
Pan Lisek mieszka przy placu Uni Lubelskiej, ma psa. Malowanie to jego higiena, maluje obrazy równie obowiązkowo, co wyprowadza leciwego podopiecznego. Niczego nie szuka, nie kompikuje przekazu. Maluje szczerze i od serca. Nie jest to sztuka wielka, ale jest autentyczna. Ulegam prostocie tego związku z malarstwem. I żeby nie mylić, nie jest to „kreatywna aktywnośc prowadząca do rozwoju własnej wyobraźni plastycznej” albo „strategia odnajdywania alternatywnej rzeczywistości poprzez alienowanego ze społeczeństwa i świata sztuki przeciętnego malarza”. Nie. Twórczość pana Liska wymaga prostych słów i prostych reakcji.
Katarzyna Kucharska
Etykiety:
Katarzyna Kucharska,
kultura
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz