Podkowa od lat 30. nie przestaje się rozrastać. Aida, „stara i zmurszała willa w głębi lasu” stoi do dziś, tyle, że w samym centrum podkowy Leśnej, przy ulicy, kto by pomyślał, Iwaszkiewicza 7. Niestety znajduje się w prywatnych rękach i obejrzeć można ją tylko przez płot… no chyba, że robotnicy remontujący właśnie drewniany dach, okażą się łaskawi i pozwolą wejść do środka.
Wiele mówi się ostatnio o Jarosławie Iwaszkiewiczu. Mniej o jego twórczości, a więcej o nim samym i jego życiowych wyborach. W tym roku Czytelnik wydał drugi tom Dzienników Iwaszkiewicza, a w ostatnich tygodniach ukazała się biografia pisarza Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie, autorstwa Marka Radziwona. Iwaszkiewicz jest więc w modzie. Wydaje mi się, że w związku z tym, całkiem na czasie, przynajmniej póki pogoda pozwala, będzie polecić czytelnikowi krótką rowerową wycieczkę jego śladami.
Ślad można łatwo znaleźć w Podkowie Leśnej, gdzie znajdują się dwa dawne domy Iwaszkiewiczów, Aida i Stawisko. Aida, opisana przez Iwaszkiewicza w wydanej jedyne 50 lat temu Książce moich wspomnień, należała do Stanisława Lilpopa, ojca żony Jarosława, Anny. Zresztą do tego paskudnie bogatego warszawskiego przemysłowca i zapalonego myśliwego należały wszystkie okoliczne lasy, majątek Brwinów i dwór Podkowa Leśna. Aida, „stara drewniana willa, wilgotna i zmurszała”, leżała w głębi lasu. Była nie tylko stara, ale i ograbiona z wszelkich sprzętów jeszcze podczas pierwszej wojny światowej. W tych niezbyt luksusowych warunkach – tata Lilpop nie był zbytnio zadowolony, że córka wyszła za „gołego” poetę z Kresów - Iwaszkiewiczowie przemieszkiwali co roku miesiące letnie, na zimę przenosząc się do Warszawy.
Ukochaną przez Iwaszkiewiczów, zaciszną i „prymitywną Aidę” odwiedzał często Wielki Świat. Częstymi gośćmi byli Skamandryci, jak Antonii Słonimski i Stanisław Baliński, czy Karol Szymanowski. Dzięki Bogu, dnie spędzano nie tylko na czytaniu i rozmowach o poezji - wielkim wzięciem, zwłaszcza u Szymanowskiego, cieszył się sprowadzony z Anglii krokiet, którego rozgrywki toczyły się często późno w noc.
Pod koniec lat dwudziestych Stanisław Lilpop sprzedał dobra Brwinów i rozpoczęła się parcelacja gruntów pod dzisiejszą Podkowę, wytyczanie dróg i trasy Warszawskiej Kolei Dojazdowej.
Koniec Aidy był początkiem Stawiska, domu zbudowanego w 1928 roku przez Lilpopa specjalnie dla córki i jej męża. Początkowo dom położony nad stawem pośród lasu nie urzekł Anny i Jarosława, jednak Stawisko zostało ich siedzibą aż do śmierci Jarosława w 1980 roku. Nowy dom Iwaszkiewiczów szybko zyskał rangę instytucji kulturalnej, zaczęło do niego zjeżdżać wielu świetnych gości, wśród nich dawni bywalcy Aidy. W czasie drugiej wojny, zwłaszcza w czasie represji po Powstaniu Warszawskim, w Stawisku przemieszkiwało wielu ludzi kultury, np. Czesław Miłosz, czy pianista Roman Jasiński.
Podkowa od lat 30. Nie przestaje się rozrastać. Aida, „stara i zmurszała willa w głębi lasu” stoi do dziś, tyle, że w samym centrum podkowy Leśnej, przy ulicy, kto by pomyślał, Iwaszkiewicza 7. Niestety znajduje się w prywatnych rękach i obejrzeć można ją tylko przez płot… no chyba, że robotnicy remontujący właśnie drewniany dach, okażą się łaskawi i pozwolą wejść do środka. Stawisko, ul. Gołębia 1, przekształcone w latach 80. w Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, leży na skraju dzisiejszej Podkowy i wciąż otoczone jest lasem. Można je zwiedzać w godzinach funkcjonowania muzeum<, tyle tylko, że do końca października trwa tam remont. Dla mnie chęć zobaczenia, co stało się z tak barwnie opisanymi przez Iwaszkiewicza miejscami, była wystarczającym pretekstem do odwiedzenia Podkowy. Jednak Podkowa Leśna ma do zaoferowania dużo więcej atrakcji. Można tam znaleźć kilka starych pałacyków, na przykład pałacyk myśliwski Lilpopa, czy świetne przykłady modernistycznej architektury z lat 30., jak, zachowany w niezmienionej formie, dom Ireny Krzywickiej (ul. Sosnowa 9) oraz parę, czasem bardzo udanych prób z ostatnich lat, naśladowania tej architektury. Chociaż włóczenie się po zielonej Podkowie może być tylko przyjemnością, nie jesteśmy skazani na szukanie po omacku – przypominam wydany przez „Gazetę Wyborczą” Spacerownik Warszawski autorstwa Majewskiego, Urzykowskiego i Bartoszewicza, w którego drugiej części znajduje się rozdział traktujący o Podkowie Leśnej. Słowem, wsiadajmy na rower, póki nadchodząca zima tysiąclecia ani gnębi, ani ziębi.
Cyryl Skibiński
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz