Prawie dwa tygodnie temu, nieznany mi bliżej życzliwy, podsunął mi kopię zapisu z przesłuchania Józka Pyrza przeprowadzonego przez SB w połowie ’71 roku, mówiąc, że to na pewno mnie zainteresuje. I tak się stało, ale ponieważ już od dobrych kilku lat, noszę różowe okulary naiwnie kupione jako dodatek do "Gazety Wyborczej", przez cały ten czas wahałem się, czy należy wiedzę opartą na esbeckich teczkach rozpowszechniać. Po tygodniach namysłu postanowiłem się przełamać, odrzucić sentymenty i spojrzeć w twarz Historii.