Pewnie nie wszyscy wiedzą, że 8 maja to dzień bibliotekarza. Co więcej, od sześciu lat święto bibliotekarzy otwiera ogólnopolski Tydzień Bibliotek, który ma być czasem intensywnej promocji czytelnictwa i, co tu kryć, próbą walki z marginalizacją i zapomnieniem bibliotek dzielnicowych, wciąż kojarzących się z zapachem stęchłych książek oprawionych w papier pakowy. Coś mi jednak mówi, że Tydzień Bibliotek nie zyska w mediach dużego rozgłosu. A szkoda, bo jak się niedawno przekonałem, jest o co walczyć.
Moją dzielnicową, mokotowską bibliotekę odwiedziłem przypadkiem i ze zdziwieniem stwierdziłem, że ciasne, zastawione regałami pomieszczenia, to już w dużej mierze przeszłość. Nowa filia mokotowskiej biblioteki znajduje się w nowym, zgrabnie wpasowanym między bloki, klimatyzowanym budynku. Mieści się tam czytelnia naukowa, duża czytelnia czasopism i kilkanaście stanowisk komputerowych podłączonych do Internetu (zresztą w całym budynku jest Wi-fi).
Najważniejsze jest jednak to, że mokotowska biblioteka to żaden wyjątek - wygląd i funkcjonowanie tych zapyziałych do niedawana instytucji zmienia się w całym mieście. Już chyba we wszystkich dzielnicach biblioteki mają sprawne, rozbudowane strony internetowe, wspólny dla wszystkich filii katalog komputerowy i kartę biblioteczną (Mokotów, co mnie rozpiera szczególną dumą, wspiął się pod tym względem na wyżyny i połączył kartę biblioteczną z kartą miejską). Filii bibliotecznych w obrębie każdej dzielnicy jest od kilku do kilkunastu, w tym jedna albo dwie czytelnie naukowe, więc każdy ma do którejś blisko.
Biblioteki odżywają i często staja się centrami kulturalnymi dzielnicy. W ten właśnie sposób określa się otwarta niedawno na Bielanach ultranowoczesna Mediateka Start-Meta. W Mediatece, jak sama nazwa wskazuje (którą dzięki Bogu, Word podkreśla nie uznając jeszcze tego słownego nowotworu) można wypożyczyć nie tylko książki, ale też muzykę i filmy. Skalę kulturotwórczych ambicji Mediateki widać po programie, jaki oferuje mieszkańcom Bielan. W maju odbędzie się w Mediatece międzynarodowy festiwal filmowy „Up to 21”, warsztaty prowadzili tam aktorzy teatru improwizowanego „Klancyk”, występującego zazwyczaj na klubowych scenach Chłodnej 25 i Powiększenia, a za tydzień Mediateka weźmie udział w warszawskiej Nocy Muzeów.
Podobnie ambitne, choć innego typu zadania stawia przed sobą Przystanek Książka, który mieści się przy Grójeckiej. Spotkania i warsztaty odbywają się tam codziennie. Do oryginalniejszych należą konwersatoria – raz w tygodniu można przyjść i porozmawiać po angielsku, niemiecku albo ukraińsku. Co wtorek działa „Pogotowie komputerowe dla seniorów”, a raz do roku organizowany jest kilkumiesięczny kurs komputerowy „Senior on line”. W najbliższych dniach, w ramach Tygodnia Bibliotek, ochoccy radni będą czytać książki zebranym w bibliotece dzieciom.
Opisałem dwa warszawskie giganty, wzory zaangażowania instytucji takiej jak biblioteka w animowanie życia dzielnicy, ale niemalże wszystkie warszawskie biblioteki działają w podobny sposób. Organizowane są spotkania z autorami, dyskusje, pokazy filmów i zajęcia w klubach malucha. Część bibliotek bierze udział w Nocy Muzeów. Co rzadkie w Polsce, biblioteki, a przynajmniej ich część, przystosowana jest do potrzeb osób niepełnosprawnych. I nie chodzi tu o przystosowanie budynków, co powoli staje się normą w urzędach, ale o możliwość udostępniania zbiorów. Tak na przykład, niedowidząca osoba odwiedzająca stronę biblioteki publicznej na Woli ma możliwość wyboru wielkości czcionki. Strona przystosowana jest też do czytników ekranu, używanych przez osoby niewidome. W jednej z filii zamontowany jest „powiększacz” – maszyna umożliwiająca czytanie osobom niedowidzącym i program „Ivona”, czyli generator mowy.
Jestem więc przekonany, że biblioteki dzielnicowe, obok także przeżywających swój renesans domów kultury, naprawdę zaczynają być warte uwagi. Może jeszcze nie wszystkie placówki są czymś więcej niż magazynem lektur szkolnych, ale działania większości z nich wyraźnie przerastają wymagania jakie do tej pory stawiało się bibliotekom publicznym. Jeżeli jednak ktoś nadal nie czuje się przekonany do odwiedzenia swojej biblioteki dzielnicowej, może zmotywuje go slogan tegorocznego święta bibliotekarzy: Biblioteka zawsze po drodze, nie mijam – wchodzę.
Cyryl Skibiński
2 komentarze:
bibioteki na żoliborzu, szczególnie w teatrze komedia rządzi! małe, kameralne, przystosowane, wyposażone - idealne do nauki. BUW-ing pójdzie w odstawke napewno dla ludzi któzy w końcu będą chcieli się uczyć anie spotkać czy pokazać, że sie uczą :)
Ja polecam też Bibliotekę i Centrum Informacji im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego - na Powiślu przy Czerniakowskiej 178A. Też można wypożyczyć muzykę i filmy, też są ciekawe spotkania (ostatnio m.in. z o. Salijem i Jackiem Moskwą) i nie używa szumnej nazwy "Mediateka",
Prześlij komentarz