
Chciałbym zwrócić uwagę, iż zaangażowanie polityków wolnej Polski w sprawę demokratyzacji krajów północnej Afryki nie powinno być nazywane debiutem. Co więcej w porównaniu z sytuacjami wcześniejszymi ma ono dużo mniejszą rangę. Zaangażowanie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w 2004 roku w rozwiązywanie konfliktu na Ukrainie, czy prezydenta Lecha Kaczyńskiego w sprawy Gruzji wiązały się z obecnością na miejscu głowy państwa i wywarły faktycznie znaczący wpływ na rozwój wydarzeń.
Aleksander Kwaśniewski włączył w swoje działania prezydenta Litwy, zaś Lech Kaczyński przywódców Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii. Działania obu prezydentów realizowały zawarte w artykule postulaty działania wspólnie z sąsiednimi krajami. W obu też przypadkach istotnie podniosło to pozycję Polski. Co więcej wizyta pięciu przywódców państw w Tbilisi w momencie ogromnego zagrożenia Gruzji była przykładem prawdziwej solidarności, którą łatwo powiązać z tradycją i duchem ruchu Solidarność. Polska wyraźnie wystąpiła tu w roli lidera. I co ważne, rola ta nie została wywalczona, ale wypracowana w wyniku wyjścia z inicjatywą zaakceptowaną przez cztery inne państwa, którym zaproponowano w niej udział. Przy tym co ważne spektakularne wyjazdy na Ukrainę i do Gruzji nie były jednorazowymi ekstrawagancjami, lecz punktami kulminacyjnymi szeregu szerszych i systematycznych działań.
Myślę, że te dwa znakomicie nadające się na nadanie im rangi symbolicznej wydarzenia, zestawione z doświadczeniem Solidarności mogą mieć istotne znaczenie dla budowania naszej pozycji eksperta. Stąd też należy podkreślać ich rolę i także z nich czerpać przy zaangażowaniu się w kolejnych miejscach. Pokazują bowiem, iż nie tylko mamy w dorobku własny sukces na drodze do wolności, ale także sukcesy we wspieraniu innych. Ważne jest to także z tego względu, iż należy pamiętać, iż my Polacy należymy do społeczeństw szczególnie zorientowanych na historię i dla nas lata 1980-1989 to współczesność, a dla wielu społeczeństw odległa historia. Podkreślenie roli wydarzeń z roku 2004 czy 2008 pozwoli wytworzyć wrażenie ciągłości pomiędzy historią a teraźniejszością.
Ponadto, wbrew pozorom, nadanie wysokiej rangi w powszechnej świadomości związkom pomiędzy ruchem Solidarność, a zaangażowaniem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na Ukrainie, i prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji może pozwolić na zbudowanie pola porozumienia mogącego pomóc w przełamaniu nabrzmiewającego konfliktu wewnętrznego w którym pogrążona jest ta część polskiego społeczeństwa dla którego polityka ma znaczenie. O tym że jest to możliwe świadczy to, iż działania te znajdowały wyraz aprobaty wśród osób będących zdecydowanymi przeciwnikami politycznymi obu prezydentów. O działaniach Aleksandra Kwaśniewskiego na rzec Ukrainy kilkakrotnie z uznaniem wypowiadali się Jarosław i Lech Kaczyńscy, a o zorganizowaniu przez Lecha Kaczyńskiego międzynarodowej koalicji w obronie Gruzji kilkakrotnie z uznaniem napisał Adam Michnik.
Hubert Trammer
ilustracja: Ola Micińska
1 komentarz:
szkoda, że takim uznaniem dla Lecha Kaczyńskiego nie wykazał się pan prezydent Komorowski, wtedy marszałek Sejmu:
"Jaka wizyta, taki zamach. Żeby z 30 metrów nie trafić w samochód, to trzeba ślepego snajpera"
Sądze więc, że nie ma szans, jak pan Hubert to ujął: "na zbudowanie pola porozumienia mogącego pomóc w przełamaniu nabrzmiewającego konfliktu wewnętrznego w którym pogrążona jest ta część polskiego społeczeństwa dla którego polityka ma znaczenie."
Prześlij komentarz