Zabronione jest oglądanie sztuki na pusty żołądek. Tylko w skrajnych przypadkach można pozwolić sobie na to, by głód potęgował egzystencjalną troskę wywołaną przez dzieło. A więc najpierw – najeść się. Potem: kawa, woda, toaleta. Wchodząc na ekspozycję warto wiedzieć, ile nas czeka, znać plan i od razu wybrać z niego jedną trzecią.
Amerykanie, którzy zarazili świat formułą szybkiego jedzenia, wkrótce potem ratowali swoje ciała i psychikę promocją tak zwanego slow food; jedzenia wolnego i koneserskiego, do którego kluczem jest umiarkowanie. Podobnie z muzeami: między abstynencją odchudzającą nasze umysły i wyobraźnie, a uzależnieniem, które także czasem prowadzi do opłakanych skutków (dematerializacji i oderwania od rzeczywistości), mamy złoty środek, czyli sporadyczne wizyty.
Dzień wolnej sztuki
Muzea upodobniają się do centrów handlowych (patrz architektura, komercyjne zaplecze), a serwowany przez nie towar może być spożywany na stojąco, ale już nie na szybko. Prace wymagają czasu i przetrawienia. Stąd w Ameryce powstała idea Slow Art Day. Dzień wolnej sztuki działa na zasadzie Flash mobu – skupia nieformalną grupę ludzi, którzy w umówionym czasie wykonują tą samą czynność. W trakcie Slow Art Day jedynym zadaniem ochotników jest oglądać dzieło sztuki przez ok. 10 minut, co nawet dla wprawionych bywa wyzwaniem. W Warszawie Slow Art Day odbywał się w maju w Muzeum Narodowym, a jego uczestnicy z zadowoleniem odkrywali, że przed obrazem można się swobodnie zasiedzieć. I że nie trzeba mieć wyrzutów sumienia jeśli za jednym „posiedzeniem” nie obejrzy się całej kolekcji.
W ramach wybiórczego i niespiesznego oglądania sztuki polecam, tym którzy sierpień spędzają w Warszawie, jedną pracę prezentowaną w Muzuem sztuki nowoczesnej (ul. Pańska 3, za domem meblowym Emilia, wstęp bezpłatny). Wystawa „Niepoprawny komiks i animacja” gromadzi czarno-białe rysunki, komiksy i animacje polskich i zagranicznych twórców. Pokazano znanego i lubianego Marka Raczkowskiego, uznanego twórcę filmów – Piotra Dumałę. Dan Perjovschi, rumuński rysownik przygotował specjalnie na wystawę rysunki o Polsce i Warszawie, które naniósł na ściany tymczasowej siedziby Muzeum. Urządzona ponad dziesięć równoległych projekcji animacji: w tym Williama Kentridge'a i kolektywu Blu Muto z Buenos Aires. Całości towarzyszy mała czytelnia z wyłożonymi komiksami o sytuacji politycznej w Korei Południowej, Chinach i na Ukrainie.
Dobór rysunków odsłania ich polityczny potencjał, a także ich polityczną niepoprawność. Prace są czarno-białe dosłownie i w przenośni. Rysowane lekką kreską wypowiedzi nierzadko są obsceniczne lub antyklerykalne. Przygnębiające, bo dużo w nich brudu i przemocy. Czasem jednak ekskrementy w cudowny sposób zamieniaj się w motyle, a ofiara morderstwa powstaje z martwych i odchodzi wesołym krokiem z miejsca zbrodni.
Regulator
Polecona praca to otwierające wystawę animacja Phillippe Grammaticopoulosa pt. Regulator ( Le Regulateur, 2005). Czas trwania 20 minut. Opowiada historię pary człekokształtnych robotów, którzy udają się do wytwórni dzieci. W budynku przypominającym fabrykę i zarazem Panteon – świątynię Bogów, w hali produkcyjnej wybierają niemowlę i wszystkie mu potrzebne części ciała: nogi, ręce, oczy, uśmiech. Doskonale narysowana animacja jest antyutopią, światem, w którym kontrola narodzin prowadzi do całkowitej unifikacji istot ludzkich, idiotyzacji i dehumanizacji. Praca Grammaticopoulosa obrazuje lęk przed stosowaniem sztucznego zapłodnienia na masową skalę. Nie jest jednoznaczną wypowiedzą w kwestii in vitro, ale wyraźnie dominuje w niej sceptycyzm. Chwali się MSNowi, że zdecydowało się na przyznanie centralnego miejsca na ekspozycji pracy, do której nie przylega metka „lewicowości”.
Regulator jako działanie artystyczne ma niewielkie znaczenie przy merytorycznych dyskusji o in vitro. Jednak w rozmowach, które toczymy przy stołach lub w negocjacjach prowadzonych przez polityków, więcej niż pożyteczne może okazać się pewne prze-rysowanie mitów, lęków i wyobrażeń o świecie-po-in-vitro.
Wystawa jest czynna do 18 września.
Katarzyna Kucharska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz