poniedziałek, 12 grudnia 2011
Krucjata Dzielenia Kościoła
Ignacy Dudkiewicz
Niewiele może mnie już zdziwić. To, że niektórzy chcieliby Warszawę zamienić na Budapeszt, jest mało szokujące. Jednak gdy ktoś angażuje do tego Kościół, Matkę Bożą, modlitwę i samego Boga, kłopoty piętrzą się samoistnie. Aż dziw, że nie zauważa ich ani Sekretariat Krucjaty Różańcowej w Teresinie (link), nawołujący do brania przykładu z Węgrów, ani biskupi, ową inicjatywę firmujący nie tylko swoim nazwiskiem, ale i autorytetem Kościoła. Jednocześnie, czego nie dostrzegają (oby przez niedopatrzenie), ten autorytet podważając.
Nie chciałbym rozwodzić się nad sformułowaniami ze strony internetowej Krucjaty. Nie podziwiam węgierskich przemian, polegających na wpisywaniu do Konstytucji Boga i wartości chrześcijańskich, przy jednoczesnej penalizacji bezdomności oraz stawianiu osób bezdomnych przed sądem za rzekome „przestępstwo”, jakiego się dopuścili, nie mając domu. Nie lubię bawić się w wyliczanie, ilu ludzi musi się modlić w danej intencji, by się ona spełniła; tak, jakbyśmy to przede wszystkim efektem skali mogli „przekonać Pana Boga” (jak pięknie nazywał to ksiądz Tischner) i jakby to on był najistotniejszy w modlitwie. Chrystus mówiąc: „Gdzie dwóch lub trzech…”, nie domagał się 10 milionów, a kończąc to zdanie, nie powiedział: spełnię każdą ich prośbę, a obiecał coś znacznie piękniejszego – swoją obecność. Nigdy nie sądziłem, że to katastrofa smoleńska skłoniła Węgrów do zmiany władzy (choć uczciwość każe mi dodać, że inicjatorzy Krucjaty Różańcowej tej absurdalnej oceny też już nie podzielają).
Chciałbym skupić się na tym, co z tego wszystkiego wynika. Modlitwa za Ojczyznę jest, z czym niewielu chyba byłoby skłonnych się nie zgodzić, czymś dobrym. Co więcej, jest to coś, co mogłoby polski Kościół, tak przecież boleśnie podzielony, łączyć we wspólnym wołaniu o jej dobro, dobrobyt obywateli, roztropność dla rządzących. Formułowanie jednak konkretnych postulatów (zmiany w Konstytucji), wskazywanie precyzyjnej (węgierskiej) ścieżki jako jedynej słusznej, opowiadanie się po jednej politycznej stronie, dezawuując troskę o Polskę innych środowisk, nie służy niczemu dobremu. Ani modlitwie, ani Kościołowi. „Moje myśli nie są myślami waszymi” – to mówi Pan. Który lepiej wie, czego „dobro Ojczyzny wymaga”.
A formuła Krucjaty Różańcowej, propagowana przez jej Sekretariat w Teresinie, nie tylko sprawia, że nie przystąpią do niej osoby, myślące o Polsce inaczej, choć z niemniejszą, przecież nieurojoną, troską i chcące tę troskę wyrazić modlitwą. Nie tylko ponownie zamyka Kościół w twierdzy i sprowadza się do swoistych targów z Panem Bogiem. Okazuje się bowiem, że owa formuła nie ma także akceptacji warszawskiej, a więc odpowiedniej do rozstrzygania tej sprawy, kurii. Zwracając uwagę na niepotrzebne akcenty polityczne, metropolita warszawski nie udzielił Sekretariatowi w Teresinie zgody na działalność duszpasterską (link).
Jeśli winniśmy swojemu biskupowi posłuszeństwo w takich sprawach (a winniśmy), to niezależnie od tego, czy jego decyzje nam się podobają czy nie. Dołączenie do Krucjaty, mimo braku zgody kardynała Nycza na jej propagowanie przez Sekretariat, takich postaci polskiego Kościoła jak kardynałowie Glemp i Gulbinowicz, biskupi Depo i Stefanek, wydaje się niedopuszczalnym i gorszącym podważaniem kompetencji arcybiskupa warszawskiego do decydowania w sprawach jemu podległych.
„Po owocach ich poznacie”. Jeśli owocem Krucjaty Różańcowej w formule Sekretariatu w Teresinie jest kolejny podział polskiego Kościoła, nieposłuszeństwo wobec swojego biskupa, podważanie jego autonomii przez innych hierarchów i upolitycznienie modlitwy i troski o Ojczyznę, to pozostaje jedynie cieszyć się z faktu, iż na razie tylko nieco ponad 50 tys. Polaków swoją deklarację przystąpienia do niej złożyło. Zamiast tego można przecież zamknąć się w swojej izdebce. A „Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. I może, jeśli taka Jego wola, Ojczyźnie naszej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

11 komentarzy:
Kilka uwag, co mi przyszły do głowy w związku z tematem, który Pan poruszył. Przepraszam, ze cokolwiek nieuporządkowane.
***
- Modlitwy bywają różne, różne też bywają ich intencje.
- O Ojczyznę modlono się i modli obecnie nie tak rzadko
- Nie wszyscy muszą modlić się razem i tak samo.
- Nie wszyscy muszą należeć do Krucjaty Różańcowej – ja np. nie, bo nie umiem się modlić na różańcu. Próbowałam nieraz, wolę inne rodzaje modlitw
- Można modlić się indywidualnie, można tez wspólnie (np. msza)
- Wielu chrześcijan bardziej czuje Boga, modlitwę sercem, aniżeli rozumem.
-Sadzę, że w problemie nieposłuszeństwa biskupowi, o czym Pan wspomina, chodzi o sprawę umiejscowienia centrali KR – jest aktualnie na terenie diecezji bpa Nycza. Czy przeniesienie jej problem zlikwiduje? Na przykład do diecezji któregoś z 8 biskupów popierających KR i należących do niej? Jest to akcja ogólnopolska, czy więc ci spoza diecezji na terenie której lezy Teresin mogą się zapisywać bez problemu?
- Szkoda, że kardynał Nycz nie wyjaśnił, dlaczego nie daje pozwolenia na działalność KR i jakie ma wobec niej zastrzeżenia. W liście, do którego podał Pan link, nie ma nic takiego …
- upolitycznienie modlitwy – czy modlitwa za Ojczyznę to już upolitycznienie? Krucjata, jak wiemy, nie jest pierwsza i jedyna propagując a taką modlitwę.
- targi z Panem Bogiem – Abraham tez się targował, Jonasz także…
- użył Pan określenia: zamykanie Kościoła w twierdzy – nie sądzę, ze to adekwatne określenie. Kościół jest po prostu bardzo różnorodny, tak jak człowiek i jego poszukiwanie Boga i z Nim kontaktu, np. poprzez modlitwę.
- co do Węgier natomiast i ich ustawy o penalizacji bezdomnych – szukam jeszcze jakiegoś źródła o tej ustawie (bo jedyne bodaj, to GW). Z pewnością nie to KR chce naśladować, ale skądinąd wiem, ze Węgrzy mają poważny problem z ogromną ilością Romów żyjących ot tak na ulicach, no i uczyniły integrację Romów jednym z trzech priorytetów swojej prezydencji w UE. Szukam więc czegoś więcej na ten temat, nie znam niestety węgierskiego…, wiem, ze mniejszość romska na Węgrzech to 6 do 7% spośród 10 mln mieszkańców Węgier.
Bardzo dziękuję za komentarz. Co do niektórych, podanych przez Pana uwag, pełna zgoda. Niektóre jednak, jak sądzę, wymagają komentarza.
Pisze Pan: "Nie wszyscy muszą należeć do Krucjaty Różańcowej" - oczywiście, jak Pan pewnie zauważył z mojego tekstu, ja do niej należeć nie zamierzam. Pytanie, czy rozumieją to jej inicjatorzy, którzy tak bardzo zabiegają o 10 milionów.
Oczywiście, że chodzi o umiejscowienie centrali KR. Nie ma jednak wątpliwości co do faktu, że dalsze jej działanie na terenie archidiecezji warszawskiej jest nieposłuszeństwem wobec biskupa miejsca. Czy przeniesienie to najlepsze rozwiązanie? Według mnie nie. Najbardziej marzyłaby mi się taka formuła wspólnej modlitwy za Ojczyznę, która łączyłaby, a nie dzieliła. Tylko o to mi chodzi.
Pisze Pan: "Szkoda, że kardynał Nycz nie wyjaśnił, dlaczego nie daje pozwolenia na działalność KR i jakie ma wobec niej zastrzeżenia". Uczynił to w innym miejscu ustami ks. Małeckiego: "Zachęcamy do modlitwy, nie widzimy potrzeby łączenia jej z polityką".
Pyta Pan: "Czy modlitwa za Ojczyznę to już upolitycznienie?". Nie wiem, na jakiej podstawie podejrzewa Pan, że mógłbym tak sądzić, skoro piszę w swoim tekście: "Modlitwa za Ojczyznę jest, z czym niewielu chyba byłoby skłonnych się nie zgodzić, czymś dobrym". Upolitycznieniem nie jest więc, oczywiście, inicjatywa wspólnej modlitwy, a konkretnie formuła proponowana przez Krucjatę. Przykłady polityki w tej inicjatywie? Proszę bardzo:
- "Po latach komunizmu, po tzw. „transformacji ustrojowej”, po wejściu do Unii Europejskiej Węgry podobnie jak Polska staczały się ku upadkowi";
- "Rok temu sądziliśmy, że to Katastrofa Smoleńska skłoniła Węgrów, aby w wyborach odsunęli socjalistów od władzy. Nie łudźmy się. W pewien niewielki sposób mogło to zaważyć, ale prawdziwą przyczyną jest przeoranie moralne narodu i nawrócenie dokonane dzięki Krucjacie Różańcowej".
- "Polska musi pójść w ślady Węgier".
Te sformułowania w sposób oczywisty pociągają za sobą nawoływanie do konkretnych decyzji przy urnach. Polityka, jak się patrzy.
Pisze Pan: "Abraham też się targował, Jonasz także...". Ich targi były jednak, w moim odczuciu, innego rodzaju. Po pierwsze, zasadzały się na relacji konkretnego człowieka, na jego powiedzeniu "tak" Panu Bogu lub na jego nawróceniu. Nie miał tu znaczenia wskaźnik ilościowy. Abraham mógł się targować, bo sam żył zgodnie z Bożymi przykazaniami. Organizatorzy Krucjaty Różańcowej przekonują zaś, że to właśnie liczba jest najistotniejsza. Ja w to nie wierzę i nie znajduję w takim zachowaniu analogii do historii Abrahama i Jonasza.
Pisze Pan: "Kościół jest po prostu bardzo różnorodny". Dla mnie kwestie upolitycznienia modlitwy nie są owocem różnorodności, który cieszy. Tak samo jawne dzielenie Kościoła i utożsamianie go z konkretnymi rozwiązaniami prawnymi, konstytucyjnymi i politycznymi.
Co do Węgier: również nie znam szczegółów, więc zastrzegam, że to, co napiszę poniżej, to moje intuicje. Nie podejrzewam, by penalizacja sama w sobie była jakimkolwiek rozwiązaniem jakiegokolwiek problemu. Pomysł, by owych Romów zamknąć w więzieniach, nie rozwiąże żadnego kłopotu. Co więcej, myślę, że dosyć łatwo może go zwiększyć, ewentualnie wyrzucić poza granice kraju. Wydaje mi się też, że niewiele ma takie podejście wspólnego z chrześcijaństwem. Chyba że jest to dość pokrętna logika, mająca dać większej liczbie osób możliwość do odwiedzania Jezusa w więzieniu, w myśl Kazania na Górze.
Pozdrawiam serdecznie,
Ignacy.
Po pierwsze, w jakim miejscu sekretariat wyraził swoje poparcie dla Pisu i gdzie znalazł Pan informacje, że chce zamienić Polskę w Budaeszt? Ja nie znalazłam.
Kolejna kwestia kim Pan jest, aby osądzać rozeznanie woli Bożej i dobra Biskupów? Trąci to pychą.
Odnośnie przemian na Węgrzech, na które powołuje się sekretariat. Owszem, nie wszystko jest tam słuszne. Ale ważny nie jest to ile w tym udało im się zrobić dobrze, a ile źle, ale fakt, że rząd jest suwerenny, że nie poddają się presji zlajcyzowanej Europy, że zrobili już pierwsze kroki, ku temu, aby było lepiej. Wyjaśnienie owych 6 milionów dał arb. Dzięka w jednym ze swoich kazań. Trochę parafrazując." Aby każdy Polak omodlil dziesięciu, aby Polska zyskała duchowe siły". Modlitwa 6 milionów Polaków nie jest potrzebna Bogu. Jest Potrzebna nam. Jest potrzeba dać świadectwo i pokazać ilu ludzi modli się za ojczyznę i ilu ludziom na niej zależy. Czasem nie wstarczy modlitwa kilku, żeby skruszyć serca wielu. Potrzeba nie tylko modlić się tak, jakby wsystko zależało od Boga, ale i działać, jakby to zależalo od nas. Od nas zależy, czy Polacy otworzą się na przyjęcie owoców naszej modlitwy.
Pisze Pan, że modliwa za Ojczznę, jest dobra i może połączć Kościół. I o to chodzi! Właśnie na wołaniu o dobro polega. Bo to modlitwa o Polskę wierną Bogu, krzyżowi i Ewangelii. O wypełnienie Jasnogórskich ślubów narodu. Żadnch więcej postulatów nie ma. Sekretariat nie miesza się w Polikę. Nie ma ani słowa o opowiadaniu się po konkrenej sronie policznej. Dalej inencją krucjaty jest wierność Bogu, to właśnie chodzi o to, aby Polac nie kierowali się swoimi myślami i po swojemu nie udowali dobra narodu, ale według zamsłu Boga. Znów jakim
prawem osądza Pan ludzi, kórzy inicjują modliwę za ojczznę? Skąd Pan wie, jaka jest ich relacja z Bogiem? Co jest w ich sercach. Zna Pan ich, rozmawiał Pan z nimi, zbadał Pan to wszsystko? Nie to tylko puste oskarżenia.
To do kogo ta formuła krucjaty dotrze zależy od tego, ilu bedzie takich ludzi, jak Pan, którzy będą szukać dziur w całm i sączyć jad. Poza tym kolejna rzecz.Odnośnie komunikatu kurii Warszawskiej, to właśnie on jest bezprawny. Sekrearia bowiem nie musi mieć zezwolenia biskupa działając z ramienia oo. Paulinów.
Krucjata nie podlega kard. Nczowi. Początkowo była to inicjatywa prywatna. Nikt nie może zakazać modlitw. W tej kwesti nie obowiązuje posłsuszeństwo. Kolejna kwestia, kard. Nycza. Ma on władzę tylko na terenie swojej archidiecezji i może się wypowiadać tylko w sprawach diecezjalnych, nie w ogólnopolskich i nie może wtrącać się do tego, co robią inni biskui. Poza tym Episkopat powierzając opiekę nad dziełem o. Paulinom włączył archidiecezję Warszawską w krucjatę i ją Poparł, skrytykował tylko sekretariat i to bezrawnie, bo Episkopat go nie upoważnił. Decyzją Episkopatu w skali ogólnopolskiej decyzje podejmują Paulini. Oni zaś wydali stosowny kominikat. Radzę się zapoznać. W związku z tym, to kard. Nycz dzieli, jątrzy, działa wbrew, to jego postępowanie jest gorszące. Uzurupuje sobie bowiem prawo do rozporządzania w sprawach, które do niego nie należą.
No i ostatni akapit, to co Pan napisał to nie są cele krucjaty. Tylko Pana wymysły. A Jezus Apostołom nie powiedział, żeby siedzieli cicho w swoim wieczerniku, ale żeby szli na cały świat i głosili. Dzieło krucjaty, jest dziełem apostolstwa.
Wsomniał pan o słowach ks. Małeckiego, który jest zaprzyjaźniony z inicjatorami krucjaty, z sekretariatem, ks. Małecki powiedział to, co jest rzeczywistym celem krucjaty. Aby ludzie modlili się bez łączenia tego z polityką. A jeśli ma Pan wątpliwości, co do tego, to niech Pan wyśle zapytania o cele krucjaty, sens itd. do sekretariatu i na odpowiedzi, jaką pan uzyska, niech Pan buduje swoje twierdzenia.
Pana rzykład uolitycznienia jest wręcz śmieszny. Bez komentarza.
Twierdzi Pan, że dla organizatorów liczba jest najważniejsza -oszczerstwo.
Bardzo dziękuję za komentarz.
1. Pozwoliłem sobie usunąć jedną kopię Pańskiego komentarza. Rozumiem, że jego duplikacja była przypadkowa.
2. Proszę wskazać miejsce, w którym powiedziałem o PiS? Nie podałem nazwy żadnej partii. Nie podałem nazwiska żadnego z polityków. Powiedziałem tylko, że Krucjata proponuje konkretne wybory polityczne, takie jak "odsunięcie socjalistów od władzy". To jest mieszanie się w politykę.
3. Pisze Pan: "kim Pan jest, aby osądzać rozeznanie woli Bożej i dobra Biskupów?", samemu potem pisząc: "W związku z tym, to kard. Nycz dzieli, jątrzy, działa wbrew, to jego postępowanie jest gorszące". Pański zarzut wydaje mi się nieuprawniony w momencie, w którym krytykuje Pan biskupa w sposób dużo ostrzejszy, niż ja. Uważam, że mam pełne prawo oceniać postępowanie biskupów. Jestem członkiem tego Kościoła. Nie neguję ich prawa do działania, jakie uważają za słuszne. Ale ja ich poczynania za takowe mogę nie uznawać. Zresztą, sam Pan dał najlepszy wyraz temu, że i Pan uważa, że biskupów można krytykować, tak więc chyba się zgadzamy.
4. Pan pisze, że nie wszystko na Węgrzech jest słuszne. A ja uważam, że mniej tam słusznych rzeczy, niż więcej. I mam chyba prawo do tej oceny. Mam również prawo uważać, że dobro Ojczyzny wymaga czego innego, niż pójście w ich ślady. Na tym polega demokracja. I to nie umniejsza mojej troski o Ojczyznę, po prostu inaczej widzę jej dobro. Rozsądzi nas Bóg. Do Którego moglibyśmy modlić się razem, gdyby tylko Krucjata nie kazała się modlić o konkretną wizję rozwoju Ojczyzny. Nie można łączyć, jednocześnie wykluczając z przystąpienia do Krucjaty tych, którzy inaczej rozumieją dobro Ojczyzny. Skąd Pan ma pewność, że to Pańska droga jest słuszna? Mówi Pan o zamyśle Boga. Czy jest Pan pewien, że zna ten zamysł? Skąd?
5. Słowa biskupa Dzięgi (bo rozumiem, że o niego Panu chodziło, biskupa "Dzięki" nie znalazłem) nie wyjaśniają, dlaczego akurat 6 milionów miałoby być kluczową liczbą. A przynajmniej mnie to nie przekonuje.
6. Pełna wypowiedź księdza Małeckiego: "Akcje duszpasterskie prowadzone są w uzgodnieniu z biskupem miejsca. Tzw. sekretariat w Teresinie o zgodę nie występował i jej nie otrzymał. Zachęcamy do modlitwy, nie widzimy potrzeby łączenia jej z polityką". Nie tylko ja widzę w działaniach Sekretariatu akcenty polityczne. Widzi je również ksiądz Małecki. Przyjaźń, jak widać, wymaga niekiedy powiedzenia wprost, co się komuś nie podoba w poczynaniach Przyjaciół.
7. Nie znam się na prawie kanonicznym. Nie umiem rozstrzygnąć sporów proceduralnych, kto za co odpowiada i czy Sekretariat podlega kardynałowi Nyczowi. Być może ma Pan rację, choć ufam, że kardynał Nycz i ksiądz Małecki wiedzą, o czym mówią, skoro już mówią. Chętnie zapoznałbym się z przywoływanymi przez Pana komunikatami, by móc potwierdzić Pańskie słowa, ale nie mogę ich znaleźć. Czy mógłby Pan podać do nich linki?
8. Przeczytałem uważnie całą stronę Krucjaty. Nie wiem, czy muszę wysyłać mail, by wyrobić sobie opinię. Gdyby tak było, Pan powinien był najpierw do mnie napisać mail, by upewnić się w tym, co sądzę, zanim by Pan napisał swój komentarz. Absurdalne? Nie mniej, niż Pańskie oczekiwanie. Rozumiem, że po to Sekretariat tworzy stronę, by był jej wizytówką.
9. Nikomu nie odbieram dobrej woli. Ani inicjatorom Krucjaty, ani biskupom, którzy do niej przystąpili, ani Panu. Myślę, że troska o Ojczyznę, Kościół, potrzeba modlitwy jest tym, co nas łączy. Krytykuję jedynie metody i postulaty, gdyż uważam, że lepsza dla Kościoła i Ojczyzny byłaby wspólna modlitwa za nią wszystkich, którzy się o nią troszczą, a nie tylko tych, którzy chcą, by poszła drogą Węgier. Ja nie chcę. Modlić się za Ojczyznę mimo to wciąż będę, ufając Bogu, że "Jego myśli" są lepsze, niż "nasze myśli" - lepsze niż moje, ale lepsze też, niż Pana. Żałuję po prostu, że nie mogę do Krucjaty dołączyć, bo jej organizatorzy jasno określili, o jaką przyszłość Polski należy się modlić.
Pozdrawiam Pana serdecznie i życzę Panu dobrych, przeżytych z Chrystusem Świąt.
1. Tak, to był przypadek.
2. Nie ma kogoś takiego, jak organizator krucjaty. Są tylko inicjatorzy modlitwy w intencji Ojczyzny, którą podałam.
W którym miejscu na stronie krucjaty znajduje Pan postulaty polityczne, gdzie użyto stwierdzeń, że kogoś trzeba od władzy odsunąć. W artykule:"o co walczymy" na stronie internetowej jest mowa o tym, że należy postawić Boga na pierwszym miejscu, pójść w ślady Węgier w kontekście w jakim te słowa są użyte nie oznaczają powielenia polityki, rozwiązań, bo nasze moga być lepsze, zważając np. na to, iż Papież zaproponował prezydentowi Węgier wzorowanie się na Polskiej konstytucji. Władza może się nie zmieniać, byleby w Polska strzegła każdego poczetego życia, jak to obiecała Maryi w jasnogórskich ślubach narodu (Polecam przeczytać, tam są postulaty inicjatorów krucjaty). Wszystko jest na stronie krucjaty.
I to nie jest mieszanie się w politykę. To jest wołanie o to, żeby oddać Bogu, co należy do Boga. Zwóćmy się, aby być Mu wiernymi jako naród.
3.Trochę na innym poziomie jest nasza krytyka. Ja stwierdzam fakt, że kard. Nycz działa niezgodnie z tym, co do niego należy i jakie sa widoczne tego konsekwencje. Pan ocenia serca biskupów. Ja wypowiadam się z pozycji osoby, która zna dokładnie sprawę, Pan z pozycji osoby, która jedynie może coś przypuszczać.
4. Powtarzam jedyną wizją rozwoju naszej Ojczyzny, jaką postulują inicjatorzy modlitwy za Ojczyznę jest rozwój oparty o wierność Bogu, krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie jasnogórskich ślubów narodu. Koniec, kropka. Resztę sam Pan sobie dośpiewał.
5. Na stronie krucjaty jest link do kazania, o którym wspomniałam. Jak je Pan wysłucha, to i zrozumie.
6. Śmieszne. Niech Pan posłucha tego, co ks. Małkowski mówi w nagraniu zamieszczonym na stronie krucjaty, który mówi: "nasza krucjata". Sekretariat krucjaty, zgadza się z tym, co mówi ks. Małkowski i wice wersa. Zresztą, to ks. Małkowski zapalił dużo wcześniej w ich sercach pragnienie walki o Polskę, on dużo wcześniej mówił im o krucjacie i o tym, że chciałby, aby taka była w Polsce i wzywał ich do modlitwy za Ojczyznę, o jej konkretny kształt. Ks. Małkowski miał i ma nadal duży wływ na poglądy ludzi tworzących sekretariat. Słowa "zachęcamy, nie widzimy" są słowami wyrażającymi to, że on mówi w imieniu swoim i sekretariatu.
7. A ja kard. Nyczowi nie ufam. I ciśnie mi się, żeby powiedzieć, iż stawianie kard. Nycza i ks. Małeckiego o jednej stronie barykady, w tym przypadku jest totalnym błędem. Poglądy kard. Nycza i ks. Małeckiego dzieli w tych tematach przepaść.
8. Gdyby przestudiował Pan całą stronę krucjaty nie Pytałby Pan, gdzie znaleźć konumikat oo. Paulinów i nie skupiłby się Pan na liczbie jaka jest nam potrzebna. Zresztą to nie sekretariat, ale arb. Dzięga obliczył ilu Polaków potrzeba do wzmocnienia duchowego narodu. Ale naprawdę nie liczba jest tu istotna, ale to, żeby wypełniły się słowa kard. Wyszyńskiego i kard. Hlonda. Żeby Maryja, królowa korony Polskiej w naszym kraju zwyciężyła. To ona w licznych objawieniach wzywała do jak najliczniejszej modlitwy różańcowej.
9. Kto każe Panu modlić się o konkretne rozwiązania polityczne. Ja nie mam żadnego planu na rozwiazania polityczne. Zachęcam Pana do modlitwy za ojczyznę, tak jak członkowie sekretariatu. Niezależnie od tego, jak Pan widzi jej dobro. Jak długo będzie Pan ślepy i nie będzie Pan widział tego, że niezależnie od tego, co ja, co inni, co Pan uważa intencja modlitwy nie obejmuje naszych poglądów? Że ta modlitwa może nas połączyć. Z naszej strony nie ma problemu. Pan ugrzęzł w polityce i swoich poglądach i nie widzi nic poza tym. Nikt od Pana nie wymaga zmiany myślenia. Poza tyn, czy naprawdę istotne są nasze poglądy i pomysły, gdy wspólnie klękniemy i poprosimy, by Polska była wierna Jemu, Krzyżowi i Ewangelii i wypełniła jasnogórskie śluby narodu? Czy w ogóle ma to jakieś znaczenie? To wokół Niego się skuiamy i to On może nas połączyć. Tylko, czy Pan tego naprawdę che?
Szanowny,
na wstępie bardzo dziękuję za zmianę tonu i języka. To bardzo ułatwia dyskusję.
2. Mówiąc "organizatorzy", miałem oczywiście na myśli tych, którzy występują w imieniu Krucjaty jako jej przedstawiciele, a więc tych, którzy stworzyli stronę internetową.
To wszystko, co Pan powiedział w tym miejscu niewiele ma wspólnego, przynajmniej w rozłożeniu akcentów w moim odczuciu, z tym, co napisane jest na stronie Krucjaty. Tam jest głównie o Węgrach i ich Konstytucji. A ja nie uważam, żeby polska, czy jakakolwiek inna, Konstytucja, powinna się zaczynać słowem "Bóg". Stwierdzenia o tym, jak wspaniali są Węgrzy, którzy odsunęli socjalistów od władzy, są stwierdzeniami politycznymi. Nie wiem, jak chciałby Pan udawać, że opowiadanie się przeciw konkretnym przekonaniom (socjalistycznym) politycznym nie jest mieszaniem się w politykę.
3. Wyjaśnię więc, nie oceniam serc biskupów i naprawdę nie wiem, gdzie Pan znalazł miejsca, w których bym to robił. Moja zaś krytyka jest przynajmniej kulturalna, w przeciwieństwie do Pańskiej.
4. Nie, proszę Pana. To na stronie Krucjaty padły słowa takie, jak: "Przemiany, które podziwiamy w ich kraju...", "Weźmy przykład z Węgrów". To naprawdę nie są moje słowa, nie ja je sobie dośpiewałem. To są przekonania tych, którzy tworzyli stronę. A ja się z nimi nie zgadzam, bo nie podziwiam przemian "w ich kraju", co sprawia, że czuje się wykluczony z możliwości przystąpienia do Krucjaty. Co w tym skomplikowanego?
5. Obawiam się, że wciąż nie rozumiem, a przynajmniej się nie zgadzam.
6-7. Dość tych żartów. Pisze Pan o księdzu Stanisławie Małkowskim (oczywiście, dzielnie wspierającym Krucjatę). Tylko po co, skoro ja piszę o księdzu Henryku Małeckim, Moderatorze Wydziałów Duszpasterskich w kurii warszawskiej? Potem znów dość swobodnie przerzuca się Pan na mówienie o księdzu Małeckim, wciąż chyba mając na myśli księdza Małkowskiego. Jeśli równie uważnie przeczytał Pan resztę tego, co napisałem, to już się przestaję dziwić. I w tym kontekście to nie moje słowa wydają się śmieszne.
8. Przyznam, że chwilę poszukałem i wciąż nie znalazłem. Czy byłby Pan tak miły i po prostu podrzucił link?
Wciąż nie wiem, na jakiej podstawie biskup Dzięga to policzył. Z mojego punktu widzenia takie wyliczenia nie mają żadnej wagi.
9. Pan nie ma, jednak, w moim odczuciu (i jak rozumiem w odczuciu kardynała Nycza, czy księdza - podkreślmy - MAŁECKIEGO), strona Krucjaty jest pełna nawoływań do konkretnych zmian, takich, jak na Węgrzech.
Pan mówi, że intencja nie obejmuje poglądów. A ja mówię, że nie chcę się modlić pod auspicjami inicjatywy, która podziwia przemiany na Węgrzech (bo uważam je za przerażające). Która mówi, że Polska po wejściu do Unii staczała się ku upadkowi (bo było wręcz przeciwnie). Która głosi, że Polsce jest potrzebny ratunek (bo mam inny ogląd obecnej jej sytuacji). Która z zazdrością patrzy na Węgrów. Która choć przez chwilę myślała, że Katastrofa Smoleńska miała wpływ na wybory na Węgrzech (bo to naprawdę absurdalna ocena). Mogę tak długo. Za dużo po stronie Krucjaty sformułowań, których nie akceptuję, z którymi się nie zgadzam, które uważam za nietrafione. Nie chcę się pod tym podpisywać. I naprawdę nie wiem, jak może Pan nie rozumieć tego, że chęć łączenia wielu wymaga szczególnej delikatności i szacunku dla różnorodności.
Zgadzam się z Panem, że w tym kontekście nasze poglądy nie są istotne. Ale w momencie zgłoszenia akcesu do Krucjaty, firmuję ją swoim nazwiskiem, a nie zgadzam się z tym, co jest opowiadane w jej imieniu.
Niemniej może być Pan pewien, że w swojej izdebce, nie na rogach ulic, będę się modlił do Tego, "który widzi w ukryciu" za Ojczyznę naszą. W której już dziś żyje mi się dobrze i która, według mnie, nie potrzebuje cudów i ratunku, a naszej codziennej pracy i troski. Niepotrzebna tu jest rewolucja.
Niezmiennie Panu i modlącym się za Ojczyznę serdeczny.
1.Jeszcze Pan nie zauważył, że jestem kobietą?
2. A więc problem jest inny - nie rozumie Pan tego, co jest na stronie krucjaty.
Pod słowami, o co walczymy jest intencja, którą podałam "Z Maryją Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, krzyżowi i Ewangelii. O wypełnienie Jasnogórskich Śwlubów Narodu!" Jak byk, wołami napisane.
To jest nasza intencja, inna niż Węgrów.
Dalej piszą, że zmiany, które podziwiają na Węgrzech zostały przez nich wymodlone. Wyróżniając słowa"oni je sobie wymodlili". To w tym mamy pójść ich śladami, w modlitwie. Dalej jest mowa o tym, co związane z wiarą bardziej aniżeli z Polityką, a mianowicie o świętych męczennikach, którzy łączą Polaków i Węgrów.
Stwierdzenie, że Polska stacza się ku upadkowi jest faktem. Może warto zapoznać się z tym, w jakim stanie jest nasze Państwo? Świadczą o tym choćby słowa doradcy prezydenta, który mówił niedawno, że Polska powinna zrezygnować z suwerenności na rzecz Niemiec. Poza tym, trudno, żeby ludzie nie widzacy potrzeby zmian w naszym Państwie chcieli się o nie modlić. W takim podejściu rozumiem, że nie chce Pan włączyć się w krucjatę.
Dalej jakie ma znaczenie, że ktoś kiedyś coś omyślał. Są ludzie, którzy nie osądzają łatwo, stawiają pytania, rozważają różne możliwości. Do takich należą tworzący sekretariat krucjaty.
Odnośnie konstytucji. Trzeba zauważyć, że jest mowa tylko o tym, że odnosi się do Boga, że stawia go na pierwszym miejscu. Czy modląc się o to, by Polska była wierna Bogu nie zgadza się Pan, że "jeśli bóg jes na pierwszm miejscu, o wszstko jest na pierwszm miejscu"
Podziw dla wiary Węgrów i odwagi przeciwstawienia się laickości.
Tak należy rozumieć ten artykuł.
Pójść w ślady Węgrów dla Polski oznacza uznanie wyższości prawa Bożego nad stanowiinym, nie koniecznie poprzez wpisywanie czegokolwiek do konstytucji oraz wyełnienie Jasnogórskich ślubów Narodu, a nie powielanie Polityki Węgier. Oni walczyli o swoje i wywalczyli, my walczymy o swoje. I tu nie chodzi o zmianę rządu, polityki - ale o postawę Polaków. Chodzi o cały naród, a nie o rządzących. I piszę to będąc pewną, że tak jest.
3. Tak, to co napisałam jest ostrzejsze, ale prawdziwe. Komunikat wydany przez kard. Nycza jest nieuprawniony i jest większą szkodą niż uprawnione działania innych biskupów, z których kilku Pan wymienił.
4. Poznałam tych ludzi, wiem lepiej jakie są ich przekonania.
5. Widzę, że po przeczytaniu jednego artykułu nie ma Pan zamiaru wysilić się aby zapoznać się z większą ilością informacji i z pozostałymi treściami strony.
Jeśli Pan nie rozumie, to nie powinien się Pan wypowiadać.
6. Przepraszam za pomyłkę. Ale te same słowa słyszałam z ust ks. Stanisława. I pisałam jedynie o nim. Odnośnie stanowiska kurii, która wujaśnia, że inicjatywy duszasterskie wymagają zgody. Owszem, ale to nie jest inicjatywa duszpasterska. Nie kapłan jest inicjatorem, ale osoby świeckie i jedyne, co robią, to modlitwa i liczenie siebie, na co zgody nie potrzeba. Naprawdę wszystko przebiegło bez naruszania przepisów kanonicznych, o co sekreteariat został posądzony.
8. Proszę, tu jest wszystko, o czym Pan nie wie. Wcale nie trzeba dużo szukać. http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/multimedia/
http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/category/glosy/
A tu konkretnie homilia arb. Dzięgi http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/2011/08/homilia-abp-dziegi-na-jasnej-gorze/
9. Nie prawda, że jest pełna, jest o tym mowa zaledwie w jednym artykule. I to w takim znaczeniu, o jakim napisałam.
Poza tym, rozumiem rozumiem, skoro nie widzi Pan Potrzeby ratowania Ojczyzny, to nie włączy się Pan w walkę o to. Choć są tacy, którzy nawet pomimo tego właczyli się w krucjatę, choćby moi bracia, znajomi. Nasze poglądy się różnią. Ale zrozumienie idei nas połączyło. Życzę Panu, aby i Pan kiedyś zrozumiał ideę krucjaty. Pozdrawiam i życzę błogosławionych świat.
Szanowna Pani,
bardzo przepraszam za zwracanie się do Pani per "Pan". Niedopatrzenie, ale nie powinno się zdarzyć.
2. Jak widzę, mówimy ciągle o czym innym. Pani pisze, że nie rozumiem tego, co jest na stronie Krucjaty. Jestem gotów zgodzić się z takim stwierdzeniem. Pytanie brzmi, czy Pani jest gotowa zgodzić się ze stwierdzeniem, że autorzy tekstów nie zrobili wszystkiego, by swoją intencję przekazać. Bo Pani dzielnie wyjmuje fragmenty bez polityki, pomijając wszelkie (przywoływane przeze mnie) kłopotliwe sformułowania.
Naprawdę nie twierdzę, że intencje, o których Pani mówi, nie przyświecają inicjatorom Krucjaty. Twierdzę tylko, że na jej stronie jest nie tylko to.
Fakt, iż dziwnym sposobem osoba tak szacowna, jak kardynał Nycz też nie odczytał intencji inicjatorów Krucjaty tak, jak by sobie tego życzyli, w sposób dość prosty powinien prowadzić nie tylko do namysłu kardynała Nycza (czy mojego) nad umiejętnością czytania ze zrozumieniem (bo o ile jestem skłonny uznać swoją małość, to kardynała Nycza nie podejrzewałbym o wtórny analfabetyzm), ale również autorów tekstu nad swoją umiejętnością wyrażania tego, co chcą przekazać. Bo Pani teraz proponuje przekaz uładzony w stosunku do tego, który widnieje na stronie internetowej.
Rozumiem, że sama Pani to dostrzega, kiedy, rzekomo cytując, przytacza Pani sformułowania ze strony internetowej, zmieniając ich treść. Pani pisze: "zmiany, które podziwiają", a na stronie Krucjaty czytam "zmiany, które podziwiamy". Jakże subtelna różnica! Ale wystarczająca, bym się pod takim głosem podpisać nie mógł. Bo ja zmian na Węgrzech nie podziwiam. Elementarna rzetelność wymaga przywoływania rzeczywistych, a nie zmodyfikowanych treściowo, cytatów.
Bardzo zgrabnie omija też Pani proste pytanie, wyłuszczę je więc wprost: czy uważa Pani, że wychwalanie Węgrów za odsunięcie socjalistów od władzy jest stwierdzeniem mieszającym modlitwę z polityką? Tak czy nie? Będziemy mieli większą jasność.
Tak, nie uważam, żeby Polska staczała się ku upadkowi. To Węgry w ostatnich dniach wystąpiły o wsparcie do MFW, nie Polska. To Węgry będą musiały wprowadzić przepisy i ograniczenia budżetowe, narzucone im z zewnątrz. To Węgry wskutek tych ruchów nie będą mogły samodzielnie decydować o tym, na co wydają swoje pieniądze. To Węgry zatem w najbliższych dniach stracą poważną część swojej suwerenności. Nie Polska.
Mówiąc o doradcy Prezydenta miała Pani na myśli ministra Sikorskiego (niebędącego doradcą prezydenta) czy jakąś inną wypowiedź (prof. Nałęcza? premiera Mazowieckiego?)? Warto przywoływać, o kim się mówi (co pokazał przykład księży - Małeckiego i Małkowskiego).
3. Pani sformułowanie o tym, że kardynał Nycz "jątrzy", a "jego postępowanie jest gorszące" to opinie, a nie fakty. W spory kanoniczne się nie wikłam, gdyż specjalistą od prawa kanonicznego nie jestem. Pewnie zresztą podobnie, jak Pani. A Pani, podobnie, jak ja, nie przedstawiła dotąd dokumentów, które by potwierdziły Pani słowa, że kard. Nycz nie miał prawa. Ale naprawdę, mniejsza z tym. Zaufałem swojemu biskupowi, który zresztą, co warto zauważyć, jedynie z troski o swoich wiernych wydał takie oświadczenie. Nie mam żadnych wątpliwości, że biskupi, którzy przystąpili do Krucjaty, uczynili to z dobrej woli. Czy Pani jest gotowa założyć dobrą wolę kardynała Nycza?
4. Nie rozumiem. Napisali "podziwiamy", ale Pani ich poznała i wie, że nie podziwiają. To po co napisali: "podziwiamy"? Czyżby kłamali? Ktoś się włamał na stronę Krucjaty? Proszę o wyjaśnienie. Bo ktoś napisał, że podziwia. A ja nie podziwiam. I tu pojawia się kłopot w kwestii mojego przyłączenia się do Krucjaty.
5. Mógłbym powiedzieć: "jeśli ktoś nie zadbał o to, by go dobrze rozumieć, to nie powinien się brać do takich akcji". Tylko po co? Mam prawo wyrazić swoją opinię, a Pani ma prawo się z nią nie zgodzić. Tylko po co komuś odbierać możliwość wypowiadania się? Pani nie odpowiada na moje zarzuty. Pani sobie sama tworzy moje przekonania, nie odnosząc się do moich słów. Ja cytuję sformułowania ze strony Krucjaty, których nie rozumiem, a Pani nie robi nic, żeby mi je wyjaśnić (te konkretnie!).
8. Homilii abp. Dzięgi wysłuchałem. I niewiele zmieniła ona mój ogląd sprawy.
9. Przyznaję: nie strona jest ich pełna, a jedynie jej najistotniejszy i najbardziej wyeksponowany artykuł.
Nie będę się modlił o ratunek dla Ojczyzny. Będę się modlił o jej dobrobyt. Gdyby do takiej modlitwy mnie zaproszono, dołączyłbym. Ale rzeczywiście, nie uważam, by Polska potrzebowała ratunku. To nas fundamentalnie różni. Tyle tylko, że nie różni nas troska o Polskę i razem moglibyśmy się modlić o jej dobro. Przykro mi, że mnie Pani z tej modlitwy wyklucza.
Pani również życzę raz jeszcze wszystkiego dobrego.
3. Proszę porównać komunikat kurii Warszawskiej z tym http://www.kuria.lomza.pl/index.php?wiad=3649 - dla mnie jest faktem, kto jednoczy, a kto dzieli. Nie jestem w stanie założyć dobrej woli w kłamstwie z komunikatu kurii warszawskiej.
Za to widzę naprawdę dobrą wolę sekretariatu i inicjatorów krucjaty, którzy podejmują współpracę z o. Paulinami w Warszawie, nie zbuntowali się przeciw decyzji kard. Nycza. To o czymś świadczy prawda?
4. Przepraszam, ale jestem już zirytowana. Czy nie umie Pan czytać ze zrozumieniem? Podziwiają - odniesienie do Boga, uznanie prawa Bożego ponad stanowionym, powierzenie narodu Bogu, podziwiają suwerenność. To jest wartością. A po drugie - jeśli rzeczywiście te przemiany są owocem modlitwy krucjaty różańcowej, jaką podjęli - to czy nie warto się zastanowić nad tym i spojrzeć choć przez chwilę przez inny pryzmat, pryzmat działania Bożego, Jego woli. Bóg w Piśmie Św. mówi "Wasze drogi nie są drogami moimi, ani wasze myśli nie są myślami moimi". Patrzy Pan na dobro ojczyzny po swojemu, po ludzku, odnoszę wrażenie, że wręcz utylitarnie. Podziwiam przemiany na Węgrzech, bo nawet jeśli będą one trudem dla nich i po ludzku będą niezrozumiałe i głupie w oczach świata, to będą Boże. TO, co Boże jest głupstwem w oczach tego świata, w oczach człowieka, który kalkuluje tylko swoje korzyści i to korzyści doczesne. Z tego, co zauważyłam, że Panu też takie dobro leży na sercu, nie dobro, które zamierzył dla Polski Bóg, które może przysporzyć nam wrogów, sprawić, że będziemy musieli się trudzić, które nie będzie dobrobytem, ale które doprowadzi nas do zbawienia.
Potrzeba wrażliwości na Boga, aby zrozumieć, że ktoś może podziwiać coś, co po ludzku wydaje się być głupstwem i przegraną.
Pana problem w przystąpieniu do krucjaty, to problem w rezygnacji ze swoich ludzkich kalkulacji.
5. Po pierwsze, zrzuca Pan swoją odpowiedzialność za zrozumienie tego, co Pan poznaje na innych. Tak jak Adam zrzucił odpowiedzialność za swój grzech na Ewę.
Po drugie...
Dbają. Udzielają wywiadów. Jeżdżą na spotkania i tłumaczą itd.
8. Faryzeusze też nie rozumieli Jezusa.
9. Osadzony w konkretnym kontekście. Nie bez powodu. Te pozostałe artykuły, nagrania, wywiady itp. itd. są właśnie po to, żeby właściwie odebrać ten tekst.
10. Jeśli tragedia Smoleńska to był zamach? Jeśli nasz prezydent dokonał zamachu stanu? Jeśli Polsce grozi utrata suwerenności? Co z 2 milionami zadłużenia Polski? Co z rządem, któremu główne media w naszym kraju nie patrzą na ręce? Co z walką o wprowadzenie kary śmierci, legalizacji aborcji, eutanazji? Co z polityką antyrodzinną? Co z niewypełnionymi ślubami jasnogórskimi? O co będzie się Pan modlił, gdy któregoś dnia okaże się, że Polsce wiedzie się dobrze, ale jako naród nie istniejemy, nie mamy własnej tożsamości, jesteśmy niewolnikami Brukseli i Moskwy?
Nie ja wykluczam Pana z krucjaty. Pan się sam wyklucza.
Prześlij komentarz