Do Maastricht, urokliwej miejscowości na południu Holandii przyjeżdżam w sobotę wieczorem. Po drodze z dworca do lokum, w którym będę mieszkał, widzę sześć mostów i wiele kościołów.
Po długiej podróży następnego dnia śpię bez umiaru. Koło południa ruszam na miasto w kierunku poprzedniego dnia zobaczonych świątyni. W końcu dziś niedziela. W usytuowanym najbliżej kościele Miła Pani informuje mnie, że wstęp kosztuje trzy euro. W końcu to muzeum.