Do Maastricht, urokliwej miejscowości na południu Holandii przyjeżdżam w sobotę wieczorem. Po drodze z dworca do lokum, w którym będę mieszkał, widzę sześć mostów i wiele kościołów.
Po długiej podróży następnego dnia śpię bez umiaru. Koło południa ruszam na miasto w kierunku poprzedniego dnia zobaczonych świątyni. W końcu dziś niedziela. W usytuowanym najbliżej kościele Miła Pani informuje mnie, że wstęp kosztuje trzy euro. W końcu to muzeum.
Niedaleko znajduje się kolejny kościół. Nie zraża mnie nowoczesny lśniący tunel prowadzący do jego wnętrza i stojący przy nim Elegancki Pan zapraszający do środka. Już po chwili jednak wiem, że nie trafiłem tam, gdzie chciałem. Co prawda proponowany mi jest nocleg w klasztornej celi, ze śniadaniem w cenie, ale spać mam gdzie i pokoju w hotelu wynajmować nie muszę.
Licząc, że do trzech razy sztuka, podążam dalej. Do kolejnego kościoła nie wchodzę w ogóle. Przecież jest niedziela, pacanie! – myślę sobie – Kto by trzymał otwartą w weekend szkołę podstawową. I przedszkole, mieszczące się w kolejnym poświątynnym budynku. Studenci też mają wolne, więc i sala wykładowa zamknięta na kłódkę. Gdy była urządzana, Antyklerykalny Rektor zażądał, by studenci nie patrzyli na prezbiterium, a na drzwi, zaś wykładowca mówił spod wejścia, nie z ambony.
Dochodząc do kościoła jezuitów już z daleka widzę, że znowu chybiłem. Wszak chyba Zacni Mnisi nie prowadzą sklepu Diora i włoskiej restauracji.
Nieco już znużony tym poszukiwaniem Chrystusa, dochodzę do przedostatniego punktu mojego przydługiego spaceru. Gdybym miał nieco lat i centymetrów mniej, pewnie by mnie wpuszczono. Ale kolorowe kulki, siatki i mosty mogłyby nie wytrzymać zabawy dorosłego człowieka. Mógłbym też przeszkadzać Bawiącym Się Maluchom, zjeżdżającym kolorową zjeżdżalnią prosto w miejsce, gdzie kiedyś stał ołtarz.
W końcu sam siadam w prezbiterium ostatniego odwiedzonego kościoła, dokładnie w miejscu tabernakulum. Pijąc gorącą czekoladę i patrząc na księgarnię zajmującą całą przestrzeń dawnej świątyni, przypominam sobie szkołę, przedszkole oraz salę zabaw i chodzą mi po głowie słowa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie” i jakoś lżej mi, że nie pójdę tej niedzieli na Mszę.
W Holandii mieszka około 5 milionów katolików, z których, jak się szacuje, tylko co piąty odwiedza kościół w celach religijnych choć raz w roku, a zaledwie około 500 tysięcy z nich czyni to regularnie. W Holandii żyją też prawie 3 miliony dzieci poniżej czternastego roku życia.
Ignacy Dudkiewicz
1 komentarz:
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ksiadz-seks-z-doroslym-nie-szkodzi-dziecku,1,4352552,wiadomosc.html
tiaaaa :)
Prześlij komentarz